- Atak w miejscowości Leszczydół-Nowiny, do którego doszło 8 października, zakończył się śmiercią 37-letniej woźnej
- Policja i MSWiA nie potwierdziły powiązań między incydentami zgłaszanymi w różnych miastach
- Ziemowit „Harnaś” Urbanowicz mówił o potrzebie stałego przygotowywania szkół i personelu na podobne zagrożenia
- Były oficer GROM ostrzegł, że krótki kurs nie przygotuje do obrony przed napastnikiem uzbrojonym w nóż
15-latek zaatakował trzy osoby w szkole
Do ataku doszło 8 października w Szkole Podstawowej im. Jana Pawła II w miejscowości Leszczydół-Nowiny. Według relacji mediów i komunikatów policji 15-letni były uczeń placówki wszedł do budynku i nożem zaatakował trzy osoby. Mimo reanimacji zmarła 37-letnia woźna, a dyrektor szkoły i nauczyciel zostali ranni.
Według medialnych relacji dyrektor ujął napastnika, który został następnie zatrzymany. Postępowanie w tej sprawie trwa. W kolejnych dniach wiele szkół zawiesiło zajęcia, a uczniom i pracownikom zapewniono pomoc psychologiczną.
Służby nie łączą tych zdarzeń
Na początku października media informowały również o innych zdarzeniach z użyciem noży, między innymi w Warszawie, Nowym Sączu i Bydgoszczy. Opisywano także zatrzymanie 14-latka, u którego zabezpieczono maczety, noże i siekiery.
Policja i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowały, że dotąd nie stwierdzono powiązań między tymi sprawami. Służby nie znalazły też podstaw, by uznać je za element jednego internetowego wyzwania. Postępowania w tych sprawach nadal trwają.
Bezpieczeństwo w szkołach wymaga działań na lata
W „Porannym Ringu” Ziemowit „Harnaś” Urbanowicz zwracał uwagę przede wszystkim na wiek sprawców oraz, jego zdaniem, niewystarczające przygotowanie systemu na podobne zdarzenia. Podkreślał, że szybka reakcja służb po ataku może być konieczna, ale nie zastąpi trwałych rozwiązań w szkołach.
Wskazywał na potrzebę szkoleń dla personelu, jasnych procedur ewakuacji oraz dostępu do podstawowych środków do tamowania krwotoków. Podkreślał, że dzieci nie powinny brać na siebie ciężaru reagowania na zagrożenie. Za zapewnienie im bezpiecznych warunków nauki odpowiadają dorośli.
Wśród możliwych przyczyn wymieniał przemoc obecną w mediach, popularność freak fightów oraz promowanie w kulturze wizerunku gangstera i przestępczego sukcesu. Zastrzegał jednak, że przyczyny zachowań młodych sprawców powinni ustalać specjaliści, w tym psychologowie dziecięcy. Nie można też sprowadzać odpowiedzialności wyłącznie do rodziców i nauczycieli.
Najpierw ucieczka i wezwanie pomocy
W razie bezpośredniego zagrożenia, jak podkreślał Urbanowicz, najważniejsza jest ucieczka, jeśli tylko jest możliwa. Gdy nie można opuścić miejsca, znaczenie ma wspólne działanie kilku osób, wykorzystanie dostępnych przedmiotów jako bariery przed napastnikiem oraz szybkie wezwanie pomocy przez osobę, która nie bierze udziału w interwencji.
W jego ocenie szkoły powinny ćwiczyć ewakuację całych budynków, także z wyższych kondygnacji. Takie procedury przydałyby się nie tylko podczas ataku, lecz także w razie innych zagrożeń, na przykład pożaru.
Krótki kurs nie wystarczy
Przestrzegał przed przekonaniem, że poznanie jednej techniki samoobrony pozwoli bezpiecznie obezwładnić każdego napastnika uzbrojonego w nóż. Podkreślał, że próba chwycenia ręki napastnika albo odebrania mu noża wiąże się z dużym ryzykiem.
Skuteczne reagowanie w takiej sytuacji wymaga, jego zdaniem, długotrwałego i regularnego treningu, sprawności oraz umiejętności utrzymania dystansu. Osoba bez przygotowania, sięgając po nóż w obronie, może zranić również siebie.
Poniżej możesz obejrzeć cały materiał: