- Były minister zdrowia przyznał, że nie zna Kacprzyka "zbyt dobrze", a ich jedyne spotkanie miało miejsce podczas akcji ulotkowej przed wyborami samorządowymi w 2018/2019 roku, kiedy Kacprzyk był studentem.
- Polityk Koalicji Obywatelskiej zarzucił prezesowi PiS nierówne traktowanie.
- Zarzucił mu także brak konsekwencji w porównaniu do innych obywateli, przypominając o jego hospitalizacji w Lublinie i "noszeniu kuli do domu".
Bartosz Arłukowicz, były minister zdrowia, został zapytany o swoją znajomość z Dawidem Kacprzykiem, którego nazwisko pojawiło się w kontekście niedawnych wydarzeń w Warszawskim Szpitalu Południowym. Polityk Koalicji Obywatelskiej przyznał, że nie zna Dawida Kacprzyka zbyt dobrze i dodał, że ciężko mu go cenić za cokolwiek.
- Poznałem go - jak przypomniały mi prawicowe media w roku 2018 czy 2019 - w czasie akcji ulotkowej w Warszawie przed wyborami samorządowymi, kiedy rozdawałem ulotki z całą grupą dużą młodych ludzi. Poznałem wtedy ich bez liku, zdaje się, że pan Kacprzyk był wówczas studentem medycyny trzeciego roku bodajże. Teraz jest już lekarzem z dość dużym stażem i, jak się dowiedziałem, że z dość dużym majątkiem - mówił na antenie Polsatu. - Uczestniczyłem w akcji wyborczej młodych ludzi przed wyborami samorządowymi. Pojechałem świadomie do Warszawy, żeby wesprzeć młodych ludzi startujących w wyborach samorządowych i to zrobiłem. Niczego się nie wypieram. Mówię jak było. Takich zdjęć w Polsce mam tysiące - dodał.
Dane z NIK o pracy lekarzy szokują! Tusk ma kłopoty! 488 godzin pracy w miesiąc?
Krytyka Jarosława Kaczyńskiego
Bartosz Arłukowicz skierował również ostrą krytykę pod adresem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.
- Wyleciał z pracy cały zarząd tego szpitala, wyleciała z pracy cała rada nadzorcza tego szpitala. To naprawdę mało? Czy pan redaktor dopytał, kto wyleciał za hospitalizację Kaczyńskiego w Lublinie, kiedy zamknięto pół oddziału, albo kto wyleciał, kiedy noszono mu kulę do domu rękami bardzo ważnych ludzi polskiej medycyny? - mówił. - Mocno protestuje przeciwko temu, żeby traktować Kaczyńskiego w sposób inny niż wszystkich innych obywateli. Uważam, że tak, jak poniósł konsekwencje senator Lenz, tak jak ponosi konsekwencje Kacprzyk i inni ludzie, którzy prawdopodobnie gdzieś się w tej sprawie pojawią, to oczekuję, że Kaczyński też poniesie konsekwencje - dodał.
Podkreślił, że w niczym nie różni się od normalnych obywateli, a to że jego brat nie żyje, nie upoważnia go do specjalnego traktowania.
W naszej galerii zobaczysz, jak zmieniał się Jarosław Kaczyński: