"Super Express": - Prezydent zawetował ustawę autorstwa PiS o regionalnych izbach obrachunkowych. Chciał pokazać niezależność, a wszystko przykrył Sejm, mało kto to zauważa, a to ustawa ważna dla PiS...
Andrzej Stankiewicz: - Ważna, ale ze wszystkich ważnych jednak najmniej istotna. Te izby są małymi izbami kontroli nad samorządami. Tyle że gdyby nawet ta ustawa weszła w życie, to przed wyborami PiS i tak niewiele zdążyłby tu zdziałać. Ponadto RIO to były bardziej interesy lokalnych posłów PiS niż Kaczyńskiego. Kaczyński nie ufa samorządowcom, ale za te izby pokroić by się nie dał.
- Czyli ustawka prezydenta Dudy z PiS?
- Właśnie nie. Prezydent po prostu wybrał kwestię, która była najmniejszym politycznym kosztem w jego relacjach z Kaczyńskim. To może traktowano by jako ustawkę, gdyby nie kilka innych sygnałów w relacjach prezydenta z PiS.
- Jakich?
- Prezydent ogłosił referendum konstytucyjne bez konsultacji z PiS, krytykuje rząd za zapisy w ustawie o KRS, jego ludzie kłócą się o zasługi za wizytę Trumpa albo podszczypują z Antonim Macierewiczem. Tego wszystkiego wyreżyserować się nie da, jest jakieś tarcie.
- To tarcie i pierwsze weto przekształci się w jakąś formę emancypacji prezydenta Dudy?
- Moim zdaniem nie. Duda stara się odróżnić, ale jednak pokazując odrębność jak najmniejszym kosztem. Prezydent nie będzie wetował naprawdę istotnych dla PiS i fundamentalnych ustaw.
- Nawet tej o Sądzie Najwyższym?
- Nie sądzę, choć to ustawa, która jest bronią atomową, czymś efektownym. Ani tej, która dla przeciętnego Polaka jest dużo ważniejsza, czyli o Krajowej Radzie Sądownictwa. Choć przebąkiwał, że nie podoba mu się sporo zapisów, to już jego urzędnicy potwierdzili, że to podpisze.
ZOBACZ: Poseł Nowoczesnej: „Niech PiS wprowadzi podatek od kłamstwa wyborczego!”