Poczobut przerywa milczenie. Jego słowa o synu łamią serce

2026-05-21 20:12

Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz mniejszości polskiej na Białorusi, powiedział o osobistej cenie, jaką zapłacił za pobyt w białoruskim więzieniu. Najboleśniejsza była dla niego świadomość, że syn dorastał bez niego. O straconym czasie i budowaniu relacji na nowo opowiedział Piotrowi Kraśce.

Andrzej Poczobut o cenie wolności. Syn uczył się żyć beze mnie

i

Autor: Art Service/Super Express
  • Andrzej Poczobut, uwolniony po ponad 5 latach z białoruskiego więzienia, wyznał, że najboleśniejsza była świadomość dorastania syna bez niego.
  • Dziennikarz opowiedział, jak jego syn, który urósł 50 cm, nauczył się żyć bez ojca, co teraz wymaga od obojga ponownego budowania relacji.
  • Poczobut ujawnił również, jak on i jego żona na nowo uczą się wspólnego życia po latach rozłąki i znikomych kontaktów.
  • Mimo trudnych doświadczeń więziennych, Poczobut stanowczo podkreślił: „Nie dali rady mnie złamać”, zachowując godność w nieludzkich warunkach.

Osobista cena pozbawienia wolności. Andrzej Poczobut o utraconych latach z rodziną

Uwolniony pod koniec kwietnia Andrzej Poczobut w pierwszej, bardzo osobistej rozmowie z Piotrem Kraśką dla TVN24+ opowiedział o tym, co było najtrudniejsze podczas pobytu w białoruskiej kolonii karnej. Nie były to trudne warunki, ale rozłąka z rodziną i świadomość upływającego czasu, którego nikt mu nie zwróci. Działacz mniejszości polskiej na Białorusi spędził w więzieniu ponad trzy lata, a przez większość tego okresu jego kontakt z bliskimi był niemal całkowicie zerwany. Odbudowa tych relacji to teraz największe wyzwanie.

Jak sam przyznał, on i jego żona Oksana na nowo uczą się być ze sobą. – Jej bardzo ciężko było i bardzo ciężko jest dzisiaj, bo na nowo przyzwyczaja się do mnie. Ja do niej się przyzwyczajam – powiedział w wywiadzie Andrzej Poczobut. Dramatyzm sytuacji oddaje fakt, jak rzadko mogli się widzieć. – Przed uprawomocnieniem się wyroku mieliśmy kilka widzeń. Czyli dwa lata nie widzieliśmy się, później widzieliśmy się, mieliśmy cztery-pięć widzeń i później znowu trzy lata nie widzieliśmy się – wyliczył dziennikarz. Jedyną formą kontaktu przez długi czas pozostawały listy.

BONIKOWSKA MOCNO: POCZOBUT BYŁ WIĘŹNIEM NAJWYŻSZEJ WAGI

"Syn nauczył się żyć beze mnie". Wzrost syna jako symbol straconego czasu

Najmocniej w rozmowie wybrzmiał jednak wątek relacji z synem. Piotr Kraśko przywołał obrazową miarę straconego czasu – gdy Andrzeja Poczobuta aresztowano, jego syn miał 1,40 metra wzrostu. Dziś ma 1,90 metra. To pół metra, które urosło bez obecności ojca. Dziennikarz przyznał, że to właśnie ten aspekt uwięzienia był dla niego najdotkliwszy. – Jeżeli człowieka nie ma przez tak długi okres, to jego miejsce zajmuje pustka. Jego miejsca nie zajmuje nikt inny – stwierdził gorzko Poczobut.

Dodał, że jego syn zdążył przez ten czas dorosnąć i nauczyć się funkcjonować bez ojca u boku. Teraz obaj stają przed trudnym zadaniem. – Mój syn nauczył się żyć beze mnie. I teraz uczy się żyć, kiedy jest obok ojciec – wyjaśnił. To bolesna lekcja dla całej rodziny. Andrzej Poczobut w rozmowie z Piotrem Kraśką przyznał, że świadomość, iż syn rośnie bez niego, była dla niego najbardziej bolesna. Jak sam zauważył, syn jest już w wieku, w którym rola rodziców naturalnie maleje. – On mnie nie potrzebuje już w takim stopniu, w jakim mnie potrzebował, kiedy mnie zabrano – podsumował.

Mimo ogromnej ceny, jaką zapłacił, Andrzej Poczobut nie uważa się za bohatera. Podkreślał, że najważniejsze było dla niego zachowanie godności w ekstremalnych warunkach. – Nie dali rady mnie złamać – powiedział z mocą. – Uważam się za człowieka, który stara się zachowywać przyzwoicie. Dla mnie bardzo ważne było zachować się przyzwoicie w tej nieprzyzwoitej sytuacji – skwitował.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki