Andrzej Duda miał lecieć 10 kwietnia do Smoleńska. Powstrzymała go ważna sprawa

Minęło 16 lat od tragicznej katastrofy smoleńskiej. 10 kwietnia 2010 roku, pod Smoleńskiem, rozbił się samolot, na którego pokładzie znajdowało się 96 osób, w tym Lech Kaczyński z małżonką Marią. Delegacja zmierzała na uroczystości upamiętniające ofiary Katynia. Pierwotnie planowano, że prezydentowi Kaczyńskiemu w tym locie towarzyszyć będzie również Andrzej Duda.

Andrzej Duda i Lech Kaczyński
Autor: JERZY DUDEK/ Forum Andrzej Duda i Lech Kaczyński

Andrzej Duda miał być częścią delegacji do Katynia

Na uroczystości upamiętniające ofiary zbrodni katyńskiej w 2010 roku poleciała delegacja z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele. Wśród tych, którzy tworzyli delegację, był szereg parlamentarzystów, osób towarzyszących, dowódców wojsk, szefów instytucji państwowych, obecni byli też duchowni oraz przedstawiciele organizacji kombatanckich i społecznych. W wyjeździe prezydentowi towarzyszyli też współpracownicy z jego kancelarii.

Na liście delegacji miał się znaleźć też Andrzej Duda, który wtedy był podsekretarzem stanu w kancelarii prezydenta. Traf chciał, że jednak musiał zostać w domu. O wszystkim dowiedzieliśmy się z książki autorstwa prof. Andrzeja Zolla pod tytułem „Od dyktatury do demokracji. I z powrotem”. W książce tej przedstawiona została mało znana historia. Po latach okazało się, że Dudę w domu zatrzymała choroba córki.

CZYTAJ TAKŻE: Tak Tusk dowiedział się o katastrofie smoleńskiej. "Z każdą chwilą narastało przerażenie"

Zoll w książce opowiadał o tym, jak dzień przed 10 kwietnia 2010 brał udział w konferencji naukowej na jednej z warszawskich uczelni. Przypadkiem spotkał tego dnia Andrzeja Dudę na dworcu czekającego na pociąg z Warszawy do Krakowa. Zoll spytał wtedy Dudę, czy także leci do Smoleńska. Ten odparł, że nie, bo jego córka Kinga jest chora, dlatego też prezydent Kaczyński zwolnił go z uczestnictwa w delegacji i wspólnego lotu.

 - Spytałem go nawet, czy nie leci rano do Smoleńska. Powiedział, że rozchorowała się jego córka i prezydent zwolnił go z tego lotu – opisywał tamto spotkanie w swojej książce Zoll. 

Jak Andrzej Duda, w 2010 roku bliski współpracownik prezydenta Lecha Kaczyńskiego, dowiedział się o tragedii smoleńskiej? - Zadzwoniła nasza znajoma, przyjaciółka rodziny: „Andrzej, gdzie ty jesteś, nie poleciałeś do Katynia?” spytała, a potem rozpłakała się. Pamiętam, zaskoczony odpowiedziałem, że jestem w domu, w Krakowie i zapytałem, co się stało, a ona łkając powiedziała: „Spadł samolot z Prezydentem, rozbił się przy lądowaniu”. Nie mogłem w to uwierzyć – ujawnił prezydent Duda w jednym z wywiadów dla TVP Info.

Tak wyglądały obchody 14. rocznicy katastrofy smoleńskiej z Andrzejem Dudą na Wawelu

Prezydent Andrzej Duda o katastrofie smoleńskiej
Polityka SE Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki