Andrzej Duda miał lecieć 10 kwietnia do Smoleńska. Powstrzymała go ważna sprawa

2026-04-09 17:36

Minęło 16 lat od tragicznej katastrofy smoleńskiej. 10 kwietnia 2010 roku, pod Smoleńskiem, rozbił się samolot, na którego pokładzie znajdowało się 96 osób, w tym Lech Kaczyński z małżonką Marią. Delegacja zmierzała na uroczystości upamiętniające ofiary Katynia. Pierwotnie planowano, że prezydentowi Kaczyńskiemu w tym locie towarzyszyć będzie również Andrzej Duda.

Andrzej Duda i Lech Kaczyński

i

Autor: JERZY DUDEK/ Forum Andrzej Duda i Lech Kaczyński

Andrzej Duda miał być częścią delegacji do Katynia

Na uroczystości upamiętniające ofiary zbrodni katyńskiej w 2010 roku poleciała delegacja z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele. Wśród tych, którzy tworzyli delegację, był szereg parlamentarzystów, osób towarzyszących, dowódców wojsk, szefów instytucji państwowych, obecni byli też duchowni oraz przedstawiciele organizacji kombatanckich i społecznych. W wyjeździe prezydentowi towarzyszyli też współpracownicy z jego kancelarii.

Na liście delegacji miał się znaleźć też Andrzej Duda, który wtedy był podsekretarzem stanu w kancelarii prezydenta. Traf chciał, że jednak musiał zostać w domu. O wszystkim dowiedzieliśmy się z książki autorstwa prof. Andrzeja Zolla pod tytułem „Od dyktatury do demokracji. I z powrotem”. W książce tej przedstawiona została mało znana historia. Po latach okazało się, że Dudę w domu zatrzymała choroba córki.

CZYTAJ TAKŻE: Tak Tusk dowiedział się o katastrofie smoleńskiej. "Z każdą chwilą narastało przerażenie"

Zoll w książce opowiadał o tym, jak dzień przed 10 kwietnia 2010 brał udział w konferencji naukowej na jednej z warszawskich uczelni. Przypadkiem spotkał tego dnia Andrzeja Dudę na dworcu czekającego na pociąg z Warszawy do Krakowa. Zoll spytał wtedy Dudę, czy także leci do Smoleńska. Ten odparł, że nie, bo jego córka Kinga jest chora, dlatego też prezydent Kaczyński zwolnił go z uczestnictwa w delegacji i wspólnego lotu.

 - Spytałem go nawet, czy nie leci rano do Smoleńska. Powiedział, że rozchorowała się jego córka i prezydent zwolnił go z tego lotu – opisywał tamto spotkanie w swojej książce Zoll. 

Jak Andrzej Duda, w 2010 roku bliski współpracownik prezydenta Lecha Kaczyńskiego, dowiedział się o tragedii smoleńskiej? - Zadzwoniła nasza znajoma, przyjaciółka rodziny: „Andrzej, gdzie ty jesteś, nie poleciałeś do Katynia?” spytała, a potem rozpłakała się. Pamiętam, zaskoczony odpowiedziałem, że jestem w domu, w Krakowie i zapytałem, co się stało, a ona łkając powiedziała: „Spadł samolot z Prezydentem, rozbił się przy lądowaniu”. Nie mogłem w to uwierzyć – ujawnił prezydent Duda w jednym z wywiadów dla TVP Info.

Tak wyglądały obchody 14. rocznicy katastrofy smoleńskiej z Andrzejem Dudą na Wawelu

Prezydent Andrzej Duda o katastrofie smoleńskiej
Polityka SE Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki