"Super Express": - Rozmawiamy tuż po pierwszej turze głosowań w Radzie Najwyższej, która zdecydowała o cofnięciu 9 z 10 antyopozycyjnych dekretów, które stały się źródłem ostatnich napięć na Ukrainie. Do dymisji podał się również premier Mykoła Azarow. Te wydarzenia zmienią sytuację?
Andrij Szewczenko: - To bardzo ważne wydarzenia. Cofnięcie dekretów, przyjętych 16 stycznia przy łamaniu wszelkich procedur demokratycznych, nieco uspokoi nastroje, choć daleko jeszcze do wstrzymania protestów. Jeśli chodzi o dymisję Azarowa, to przede wszystkim miała ona na celu pozwolić mu zachować twarz.
- W jaki sposób?
- W Radzie Najwyższej była większość, żeby go odwołać i nikomu nie zrobił łaski, że odszedł. W każdym razie jako opozycja jesteśmy z tego faktu zadowoleni. Nie odchodzi bowiem jedynie Azarow, ale cały jego gabinet, w tym szef MSW Witalij Zacharczenko, odpowiedzialny za brutalność milicji wobec uczestników Majdanu, którego dymisji żądaliśmy od początku grudnia.
- Jeszcze w weekend opozycja nie przyjęła propozycji objęcia teki premiera i wicepremiera. Czy teraz zmienicie zdanie?
- Przepraszam, ale w obecnej chwili nie mogę nic na ten temat powiedzieć.
- Czy wczorajsze wydarzenia pozwalają myśleć o końcu kryzysu na Ukrainie?
- Zdecydowanie nie. To nasze - opozycji i ludzi sprzeciwiających się Janukowyczowi - zwycięstwo, ale daleko jeszcze do rozwiązania kryzysu.
- Do tego potrzebna jest dymisja Janukowycza i rozpisanie przedterminowych wyborów prezydenckich?
- Nasze żądania pozostają niezmienne i dymisja Janukowycza jest jednym z nich. Nadal chcemy amnestii dla uczestników Majdanu, ukarania winnych śmierci demonstrantów i traktowania ich z niezwykłą brutalnością. Wracając do wyborów prezydenckich, to powinny się one odbyć przy jednoczesnych zmianach konstytucji, które zlikwidowałyby wprowadzony za kadencji Janukowycza system prezydencki.
- Myśli pan, że Janukowycz jest gotowy na kolejne ustępstwa, włącznie ze swoim odejściem?
- Nie żąda tego Andrij Szewczenko, Batkiwszczyna czy nawet cała opozycja. Żąda tego Majdan i zdecydowana większość Ukraińców. Z kolei badania opinii publicznej pokazują, że prawie 80 proc. obywateli chce amnestii, a 75 proc. ukarania winnych wydarzeń, o których wspomniałem.
Andrij Szewczenko
Deputowany opozycyjnej Batkiwszczyny