- Służby zatrzymały trzy osoby po serii fałszywych alarmów, które uderzyły w Jarosława Kaczyńskiego i TV Republika, wywołując ogólnopolskie poruszenie.
- Tylko jeden z aresztowanych, 20-letni "bomber", jest łączony z najnowszymi incydentami, a jego wcześniejsze uwolnienie po podobnych przestępstwach budzi ogromne kontrowersje.
- Poznaj szokujące kulisy: dlaczego kluczowy sprawca był na wolności i czy w sprawę zamieszane są obce służby? Sprawdź wszystkie detale głośnego śledztwa!
Trzy osoby zatrzymane po serii fałszywych alarmów
Sprawa fałszywych alarmów, które w ostatnich dniach uruchamiały interwencje służb, ma nowy ciąg dalszy. Chodzi o zgłoszenia dotyczące m.in. Telewizji Republika, jej czołowych dziennikarzy, szefa BBN Sławomira Cenckiewicza, domu Jarosława Kaczyńskiego oraz gdańskiego mieszkania matki prezydenta Karola Nawrockiego.
O zatrzymaniu trzech osób mówił 27 maja w TVN24 szef MSWiA Marcin Kierwiński. Minister przekonywał, że sprawa nie ogranicza się wyłącznie do pojedynczych d
– Te osoby działały wspólnie. Natomiast grupa ich kontaktów jest znacznie, znacznie szersza – mówił Marcin Kierwiński.
Szef MSWiA dodał też, że „na podstawie tej grupy z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że namierzony zostanie sprawca fałszywego alarmu w mieszkaniu matki Karola Nawrockiego”.
To ważne zastrzeżenie, bo jak wynika z najnowszych ustaleń „Rzeczpospolitej”, samo zatrzymanie trzech osób nie oznacza, że wszystkie trzy mają odpowiadać za tegoroczne alarmy, które wywołały największe poruszenie.
„Rzeczpospolita”: tylko jeden zatrzymany ma być łączony z tegorocznymi zgłoszeniami
Według „Rzeczpospolitej” na obecnym etapie śledztwa tylko jedna z zatrzymanych osób ma być powiązana z dwoma tegorocznymi incydentami. Chodzi o 20-letniego hakera określanego jako „bomber”, który był już wcześniej znany organom ścigania.
Pierwszy z mężczyzn został zatrzymany 20 maja, natomiast drugi, czyli właśnie „bomber”, 24 maja. Obaj trafili do aresztu, ale — jak wynika z ustaleń dziennika — każdy z nich w związku z innym zakresem sprawy.
Pierwszemu zatrzymanemu prokurator miał postawić zarzuty dotyczące zdarzeń „historycznych”, czyli wcześniejszych fałszywych alarmów kierowanych do szkół i różnych instytucji. Nie chodzi więc o tegoroczne zgłoszenia, które w ostatnich dniach wywołały polityczne emocje.
– Prowadzone z nim czynności pozwoliły jednak powiązać ze sprawą fałszywych alarmów mężczyznę, który został zatrzymany 24 maja – wyjaśniła „Rzeczpospolitej” prok. Karolina Staros, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.
„Bomber” miał odpowiadać za alarm u Kaczyńskiego
To właśnie mężczyzna zatrzymany 24 maja ma być, według ustaleń „Rzeczpospolitej”, kluczową osobą w wątku tegorocznych alarmów. 20-latek ma odpowiadać za nieprawdziwe zgłoszenie dotyczące Telewizji Republika oraz za alarm odnoszący się do miejsca zamieszkania prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.
Do tego śledztwa dołączono również sprawę fałszywego alarmu dotyczącego mieszkania matki prezydenta Karola Nawrockiego w Gdańsku. Początkowo ten wątek był prowadzony przez gdańską prokuraturę.
Nazwisk ani inicjałów podejrzanych prokuratura na tym etapie nie podaje. Wiadomo natomiast, że „bomber” miał być wcześniej związany z grupą hakerów, której przypisywano paraliżowanie pracy instytucji publicznych poprzez fałszywe zgłoszenia alarmowe.
Według wcześniejszych ustaleń śledczych opisywanych przez „Rzeczpospolitą”, skala procederu była ogromna. „Bomber” miał wywołać setki fałszywych alarmów dotyczących ponad tysiąca obiektów. Takie zgłoszenia oznaczały ewakuacje, działania służb i realny chaos w urzędach, szkołach, szpitalach oraz innych instytucjach.
Dlaczego „bomber” wyszedł z aresztu?
Jednym z najważniejszych pytań w tej sprawie pozostaje to, dlaczego osoba wcześniej zatrzymywana w związku z takim procederem mogła ponownie znaleźć się na wolności. Według „Rzeczpospolitej” mężczyzna spędził w areszcie sześć miesięcy, a następnie zastosowano wobec niego środek wolnościowy.
Prokuratura tłumaczy, że tymczasowe aresztowanie nie może być traktowane jako kara przed wyrokiem.
– Tymczasowe aresztowanie nie jest karą, na tamtym etapie nie zachodziło ryzyko ucieczki ani obawy matactwa. Areszt był stosowany już przez jakiś czas, wtedy nie było powodów, by trzymać tę osobę dalej w izolacji – powiedziała „Rzeczpospolitej” prok. Karolina Staros.
Fałszywe zgłoszenia dotyczyły znanych osób i instytucji
Ostatnia seria fałszywych alarmów szczególnie mocno odbiła się w przestrzeni publicznej, ponieważ dotyczyła osób znanych z życia politycznego i medialnego. Wśród wymienianych wątków są Sławomir Cenckiewicz, Tomasz Sakiewicz, Telewizja Republika, Jarosław Kaczyński oraz rodzina Karola Nawrockiego.
Według ustaleń „Rzeczpospolitej” spreparowane wiadomości miały powtarzalny schemat. Najczęściej sugerowały sytuację zagrożenia życia, rzekomy pożar albo planowane samobójstwo. W praktyce oznaczało to natychmiastową reakcję służb i konieczność sprawdzania kolejnych adresów.
Jak informowaliśmy w SE.pl, po serii fałszywych alarmów u Kaczyńskiego, Cenckiewicza i osób związanych z Telewizją Republika służby zatrzymały pierwszych podejrzanych.
Są pierwsze zatrzymania po fałszywych alarmach! Szef MSWiA zdradza, kim są podejrzani
Śledczy mają również analizować, w jaki sposób osoby zaangażowane w proceder komunikowały się między sobą. Według dziennika grupa miała umawiać się na działania w darknecie, korzystać z szyfrowanych komunikatorów i używać VPN, aby utrudnić ustalenie tożsamości.
Służby badają także szerszy wątek
Sprawa ma jeszcze jeden, szczególnie poważny wymiar. Jak podaje „Rzeczpospolita”, w wielowątkowym śledztwie badany jest także możliwy wpływ obcych służb lub inspirowanie działań podejrzanych przez takie służby. Na razie nie oznacza to, że taki scenariusz został potwierdzony. To jeden z kierunków, który ma być analizowany przez śledczych.
Niejasny pozostaje również status trzeciej osoby, o której mówił minister Kierwiński. Według „Rzeczpospolitej” nie jest ona zatrzymana w śledztwie prowadzonym przez warszawską prokuraturę, lecz w postępowaniu Śląskiego Wydziału Prokuratury Krajowej. Służby nie ujawniają szczegółów tego wątku.
Na tym etapie wiadomo więc, że sprawa fałszywych alarmów nie kończy się na prostym komunikacie o trzech zatrzymaniach. Według ustaleń dziennika tylko jedna osoba ma być łączona z tegorocznymi zgłoszeniami, a pozostałe wątki dotyczą wcześniejszych alarmów lub innych postępowań. Śledztwo trwa, a służby sprawdzają, kto naprawdę stał za zgłoszeniami, które postawiły na nogi policję i wywołały polityczną burzę.
Poniżej galeria zdjęć: Prezydent RP Karol Nawrocki podczas trekkingu z harcerzami, młodzieżą i społecznikami pod hasłem Szlak Pamięci w Cassino