Agnieszka Dziemianowicz‑Bąk, ministra rodziny, pracy i polityki społecznej: Wyższe 800 plus? Czekaja nas rozmowy

- Świadczenie 800 plus, które jest ważnym elementem domowych budżetów polskich rodzin, to nie jest jedyne świadczenie, na które rodziny mogą liczyć. Nasz rząd wprowadził na przykład program Aktywny Rodzic – 1500 zł na opiekę nad dzieckiem, doprowadził do tego, że miejsca w żłobkach są de facto dla rodziców darmowe, to jest blisko 100-procentowy spadek kosztów, jakie rodzice ponosili przed wprowadzeniem tego, tego programu - mówi Agnieszka Dziemianowicz‑Bąk.

"To ŚMIERDZI lobbingiem!". Dziemianowicz-Bąk BEZLITOŚNIE o aferze kryptowalutowej i politykach PRAWICY

„Super Express:” – Pani zastępca, wiceminister Sebastian Gajewski powiedział, że czeka nas dyskusja czy 800 plus należy podwyższyć.

- My, jako Lewica, ale także jako Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, uważamy, że pożądanym mechanizmem, do którego należy dążyć, jest to, żeby wprowadzać waloryzację poszczególnych świadczeń. No bo kiedy rosną koszty życia, kiedy pojawia się inflacja – nawet jeżeli jest tak skromna jak teraz – to co jakiś czas warto jest także aktualizować wysokość świadczeń. Natomiast świadczenie 800 plus, które jest ważnym elementem domowych budżetów polskich rodzin, to nie jest jedyne świadczenie, na które rodziny mogą liczyć. Nasz rząd wprowadził na przykład program Aktywny Rodzic – 1500 zł na opiekę nad dzieckiem, doprowadził do tego, że miejsca w żłobkach są de facto dla rodziców darmowe, to jest blisko 100-procentowy spadek kosztów, jakie rodzice ponosili przed wprowadzeniem tego, tego programu. Wydłużamy też urlopy dla rodziców wcześniaków. Myślę, że potrzebna jest dyskusja o charakterze systemowym, to znaczy: w jaki sposób prowadzić do tego, żeby świadczenia trafiały tam, gdzie jest to potrzebne i w takiej kwocie, w jakiej jest to potrzebne.

- Chodzi o o, żeby program nie był dla najbogatszych?

- Nie, ja uważam, że wprowadzenie jakichkolwiek progów jest bez sensu. Wprowadzanie jakichś dodatkowych obostrzeń, dodatkowych kryteriów, czyniłoby z tego świadczenia rodzinnego kolejną formę pomocy społecznej czy jakiegoś zasiłku, a tu nie o to chodzi. To jest po prostu świadczenie rodzinne, to jest wsparcie dla rodziców, dzieci na wakacje, na dodatkowe zajęcia, na to, na co rodzina się zdecyduje. Ale jest jeszcze jeden argument przeciwko wprowadzaniu jakichś takich dodatkowych obostrzeń – koszty weryfikacji tego, czy ktoś spełnia kryteria, czy nie spełnia kryteria, czy przekroczył próg, czy nie przekroczył próg, to jest rozbudowa całej machiny biurokratycznej, to się po prostu nie kalkuluje.

- Kiedy zatem będzie ewentualna dyskusja o podwyższeniu 800 plus?

- W ministerstwie i w całym rządzie przeprowadzamy coś, co nazywamy ewaluacją świadczeń. Robimy przegląd tego, na co mogą liczyć polskie rodziny, ale także inne grupy: seniorzy, osoby z niepełnosprawnościami, przedsiębiorcy, osoby, które są zagrożone wykluczeniem czy bezrobociem. Tak, żeby uporządkować to, żeby te pieniądze, które i tak z budżetu wydajemy, były wydawane w sposób efektywny, dobry i faktycznie trafiały tam, gdzie powinny, i nie były przepalane. Podam inny przykład: mamy Fundusz Pracy, z którego finansowane są różne formy przeciwdziałania, zapobiegania bezrobociu. I z tego Funduszu Pracy można otrzymać na przykład dotację na założenie własnej działalności gospodarczej. I teraz uważamy – mamy tak, za sobą już taką dyskusję – że to trzeba jakoś uszczelnić, bo dziś jest tak, że wystarczy na chwilę, tak naprawdę na rok, założyć taką działalność gospodarczą, otrzymać kilkadziesiąt tysięcy złotych, a potem można tę działalność zamknąć, a te pieniądze są bezzwrotne. To nie wydaje się najbardziej efektywny sposób wydatkowania tych pieniędzy. Warto pomyśleć o tym, żeby jednak te wymogi utrzymania biznesu przy życiu były nieco dłuższe, nieco szersze, bo przecież chodzi nam o to, żeby polska gospodarka nie zapełniała się pozornymi, fikcyjnymi, chwilowymi działalnościami, tylko żeby te firmy, które powstają, się rozwijały, rosły, tworzyły nowe miejsca pracy.

- Radio RMF podaje, że niewykluczone, że jeszcze we wrześniu do Sejmu trafi ustawa, która zrównuje wiek emerytalny, i że to ma znaleźć się w nowym projekcie ustawy o emeryturach stażowych. Czy pani to potwierdza?

- Rzeczywiście w Sejmie jest projekt Lewicy, ale także projekt obywatelski dotyczący wprowadzenia emerytur stażowych, czyli takich emerytur, do których osoby, które bardzo wcześnie rozpoczęły aktywność zawodową, długo pracują, a nie osiągają jeszcze tego ustawowego wieku emerytalnego, żeby na taką emeryturę stażową mogły przejść.

- Dobrze, tylko o ile się nie mylę, złożyliście ten projekt chyba na początku 2024 roku…

- Projekt jest procedowany. On w tej chwili jest w komisji, było pierwsze czytanie. Natomiast, no tak niestety przebiegają te procesy. I są wątpliwości ministra finansów, jeżeli chodzi o koszty, natomiast jesteśmy oczywiście tutaj w dialogu. Mamy za sobą w Lewicy dyskusję, żeby do tego projektu wprowadzić zasadę, że te emerytury stażowe byłyby możliwe do osiągnięcia dla kobiet i dla mężczyzn po takim samym stażu, żeby już nie duplikować tego zróżnicowania wieku emerytalnego, który mamy, który jest jakby pokłosiem dotychczasowego systemu. Ale dyskusja w ogóle o zrównaniu wieku emerytalnego, ona jest ważna. Natomiast chcę bardzo jasno podkreślić, że tak długo, jak długo Lewica jest w rządzie, nie będzie mowy o żadnym ustawowym podwyższaniu wieku emerytalnego. Możemy rozmawiać o zrównywaniu, ale zrównywaniu w dół – na to będziemy gotowi wtedy, kiedy osiągniemy, za pomocą zachęt, za pomocą takich mechanizmów dobrowolnej, dłuższej aktywności, stan, który już zaczynamy osiągać. To znaczy, ludzie dobrowolnie pracują dłużej. To nie jest tak, że kobiety w wieku 60, mężczyźni w wieku 65 lat masowo przechodzą na emerytury. Jest coraz więcej seniorów i seniorek, których w ogóle trudno ich nazywać seniorami i seniorkami w tej chwili, bo to są młodzi ludzie, którzy w ogóle chcą jeszcze być aktywni zawodowo.

Rozmawiała: Kamila Biederzycka

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki