Wieczorem 9 czerwca Michał Dworczyk poinformował w oświadczeniu, że padł ofiarą ataku hackerskiego. Hakerzy dotychczas upublicznili w internecie zdjęcia dokumentów tożsamości wyglądających na prawo jazdy i dowód osobisty Michała Dworczyka. Na tej samej stronie pojawia się jego rzekoma korespondencja - m. in. z premierem Mateuszem Morawieckim, wicepremierem Jarosławem Gowinem oraz płk Krzysztofem Gajem. W sprawie przecieków zwołano nawet tajne posiedzenie obrad Sejmu.
>[CZYTAJ KONIECZNIE]:W ciągu najbliższych dni wyciekną seks-taśmy polityków? Wstrząsające doniesienia z tajnych obrad Sejmu
W niedzielę wieczorem portal wpolityce.pl opublikował wywiad z szefem Kancelarii Premiera.
Michał Dworczyk o włamaniu na swoją skrzynkę: "Mógłbym część rozmów prowadzić z innej skrzynki"
Michał Dworczyk przyznał się, że prowadził nieodpowiednie rozmowy na swojej prywatnej skrzynce. Zapytany przez dziennikarza, czy ma sobie coś do zarzucenia w związku z tą sprawą odpowiada, że mógłby "posiadać skrzynkę pocztową u innego dostawcy, część rozmów prowadzić z innej skrzynki".
Na uwagę, że wybiórcza publikacja i interpretacje wykradzionej korespondencji mają uderzyć w niego jako szefa KPRM, Dworczyk odpowiedział: "Wydaje mi się, że należy to odbierać jako atak nawet szerszy niż na rząd Rzeczpospolitej, zaatakowano nasz kraj".
>Afera mailowa. Hakerzy publikują racje Służby Ochrony Państwa. Dużo kabanosów
Dworczyk mówi ponadto, że wiadomo jest o włamaniach na tysiące kont pocztowych. "Oddzielnym tematem jest, nad iloma adresami mailowymi udało się hakerom zapanować i wykraść korespondencję" - podkreśla. - Pytanie jest w związku z tym jeszcze jedno, czy i kiedy te informacje zostaną wykorzystane - dodaje i zaznacza, że w tej sprawie klasa polityczna powinna być powściągliwa, choćby dlatego, że atak dotyczy polityków nie tylko z jednej strony sceny politycznej.
Dworczyk: "Na skrzynce nie było materiałów poufnych"
Dworczyk zapewnia też, że na jego skrzynce i w wysłanej korespondencji nie było materiałów niejawnych, poufnych, zastrzeżonych, tajnych i ściśle tajnych. "Nie mam wątpliwości, że mamy do czynienia z zaplanowaną operacją, zorganizowaną przez obce służby" - powiedział.
>Jarosław Kaczyński wydał ważne oświadczenie. Nie ma wątpliwości! Rosjanie zaatakowali Polskę
W jego ocenie, "podstawą do manipulowania opinii publicznej są materiały wykradzione ze skrzynki mailowej, ale mamy dziś do czynienia z działaniami równoległymi". - Wszystkie one mają na celu spowodowanie chaosu i dezorientacji w społeczeństwie - dodaje.
Podkreśla też, że ujawniane treści należą do kilku kategorii: materiały całkowicie sfałszowane i wytworzone od nowa, materiały zmanipulowane, czyli prawdziwe, ale pokazane po tym, jak zaingerowano w ich treść oraz materiały prawdziwe. - Intencja wydaje się jasna, chodzi o wymieszanie prawdy z fałszem, co spowoduje dezorientację i chaos - stwierdza.
>Afera mailowa. Minister w prywatnej korespondencji broni swoich "chłopaków"!
Szef Kancelarii Premiera: "Celem jest zdyskredytowanie mnie"
Ocenia także, że "wśród materiałów opublikowanych lub rozsyłanych mailem do tej pory rzeczywiście są takie, które nawet przeciętny czytelnik bez wahania wyłapuje jako absurdalne i w oczywisty sposób nieprawdziwe". - Do mediów dodatkowo wysyłane są sfabrykowane i ordynarne materiały, których celem jest zdyskredytowanie mnie - powiedział Dworczyk.
Pytany, co wskazuje na to, że atak cybernetyczny został przeprowadzony z terenu Rosji, o czym napisał w oświadczeniu wicepremier Jarosław Kaczyński, szef KPRM odpowiada, że "przede wszystkim nasze służby ustaliły, że atak nadszedł z tego obszaru". - Ważne są także kwestie językowe, pewne rusycyzmy w publikowanych informacjach i wreszcie metadane w części modyfikowanych plików. Więcej na teraz powiedzieć nie można, jest to przedmiotem śledztwa. Ostateczne wnioski będzie można formułować na dalszym jego etapie - powiedział.
>>>WIĘCEJ W "SUPER EXPRESSIE"