- Mija właśnie 11 lat od pierwszego zwycięstwa Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich.
- W pokonanym polu został wówczas walczący o reelekcję Bronisław Komorowski.
- W trakcie II tury doszło do tragedii w jednym z lokali wyborczych.
Zwycięstwo Dudy
Jarosław Kaczyński nominację dla Andrzeja Dudy jako kandydata na prezydenta ogłosił w listopadzie w 2014 roku. Wówczas mało kto go znał, ale nie był on całkowicie anonimowym politykiem. Duda pracował w Kancelarii Prezydenta za czasów Lecha Kaczyńskiego, był również europosłem. Pierwsze sondaże nie dawały mu większych szans w pojedynku z Bronisławem Komorowskim. Mimo to właśnie w 2015 roku dosyć niespodziewanie wygrał wybory prezydenckie. Obaj politycy zmierzyli się w drugiej turze właśnie 24 maja.
Dwa tygodnie wcześniej odbyła się jednak pierwsza tura. Zgodnie z ogłoszonymi przez Państwową Komisję Wyborczą wynikami, które zostały podane do wiadomości 11 maja 2015 roku (z niewielką korektą dwa dni później), najwięcej głosów, bo 34,76%, zdobył Andrzej Sebastian Duda, wyprzedzając tym samym urzędującego prezydenta Bronisława Marię Komorowskiego, który uzyskał 33,77% poparcia. Na trzecim miejscu uplasował się Paweł Piotr Kukiz z wynikiem 20,80%, co stanowiło znaczące poparcie. Pozostali kandydaci, w tym Janusz Ryszard Korwin-Mikke (3,26%) oraz Magdalena Agnieszka Ogórek (2,38%), uzyskali znacznie niższe wyniki. Całkowita frekwencja w tej turze wyniosła 48,96%, a spośród oddanych głosów 0,83% uznano za nieważne.
Zobacz: Ukrywane nagranie Marty Nawrockiej? Pierwsza dama pokazała się w zupełnie innej odsłonie
Oficjalne wyniki drugiej tury wyborów prezydenckich, ogłoszone przez Państwową Komisję Wyborczą 25 maja 2015 roku, wskazały na zwycięstwo Andrzeja Sebastiana Dudy, który zdobył 8 630 627 głosów, co przełożyło się na 51,55% poparcia. Jego kontrkandydat, Bronisław Maria Komorowski, uzyskał 8 112 311 głosów, czyli 48,45%, co świadczyło o bardzo wyrównanej rywalizacji. Frekwencja w tej turze wyniosła 55,34%, a 250 231 oddanych głosów, stanowiących 1,47% ogółu, uznano za nieważne.
Śmierć w lokalu wyborczym
W miejscowości Kowale (pow. cieszyński) na Śląsku w jednym z lokali wyborczych zmarła wówczas kobieta. 80-letnia staruszka przyszła na głosowanie. Zanim jednak odebrała kartę do głosowania, zasłabła. Lokal w Kowalach musiał zostać zamknięty. Był nieczynny przez 90 minut. Z powodu tej śmierci Państwowa Komisja Wyborcza zdecydowała o przedłużeniu ciszy wyborczej w całej Polsce do godziny 22.30. To oznaczało, że pierwsze sondażowe wyniki exit poll poznaliśmy dopiero 1,5 godziny później niż było to zaplanowane.
Galeria poniżej: Andrzej Duda rozpoczął pracę w nowym biurze