- Ministerstwo Infrastruktury wywołało chaos, nie aktualizując pytań egzaminacyjnych po zmianach w przepisach, co może prowadzić do unieważnienia zdanych egzaminów na prawo jazdy.
- Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego (WORD) zgłaszają przypadki, gdzie kursanci losowali pytania z błędnymi odpowiedziami, a ministerstwo bagatelizuje problem.
- Były minister infrastruktury krytykuje obecnego szefa resortu, a marszałkowie województw stają przed trudnym zadaniem weryfikacji egzaminów.
- Dowiedz się, jakie konkretne błędy wykryto i co to oznacza dla tysięcy osób, które zdały egzamin na prawo jazdy!
Wyobraź sobie, że właśnie zdałeś egzamin na prawo jazdy. Czujesz ulgę, radość i planujesz pierwsze samodzielne podróże. Nagle dowiadujesz się, że Twój wynik może zostać... unieważniony! Brzmi jak koszmar? Niestety, dla wielu polskich kursantów to gorzka rzeczywistość. Polska mierzy się z bezprecedensowym skandalem, który pogrąża system egzaminów na prawo jazdy w chaosie. Wszystko za sprawą Ministerstwa Infrastruktury i błędów, które mogą kosztować zdających utratę uprawnień.
Dlaczego egzaminy są unieważniane?
Problem dotyczy błędnych pytań w państwowej bazie egzaminacyjnej, które pozostały niezaktualizowane po zmianach w przepisach. Jak donosi portal brd24.pl, urzędnicy resortu infrastruktury, mimo nowelizacji prawa w grudniu, do dziś nie wyeliminowali pytań odnoszących się do nieaktualnych regulacji. To doprowadziło do absurdalnej sytuacji, w której osoby zdające egzaminy teoretyczne, zwłaszcza na kategorię T (ciągniki rolnicze), losowały pytania z nieprawidłowymi lub nieaktualnymi odpowiedziami.
Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego (WORD) w Białej Podlaskiej jako jeden z pierwszych wyłapał nieprawidłowości.
„Na własną rękę zaczęliśmy sprawdzać egzaminy i wyłapaliśmy do tej pory kilkanaście przypadków, w których kursanci wylosowali nieprawidłowe pytania” – mówi Wojciech Babicz, dyrektor WORD w Białej Podlaskiej.
Co gorsza, w dwóch przypadkach odpowiedzi na błędne pytania były kluczowe dla pozytywnego wyniku. W konsekwencji „musimy wnioskować do urzędu marszałkowskiego o unieważnienie tych egzaminów. Nie możemy udawać, że nic się nie stało” – dodaje Babicz.
Ministerstwo w ogniu krytyki
W całej tej sytuacji szczególnie bulwersujące są słowa ministra infrastruktury, Dariusza Klimczaka, który 18 marca 2026 roku, pytany o sprawę wadliwych pytań podczas rozmowy w Radiu Zet, stwierdził: „Nie ma błędnych pytań”. Przekonywał również, że „nie będzie w związku z tym żadnego unieważniania egzaminów”. Jak jednak pokazują doniesienia z WORD-ów, rzeczywistość jest zupełnie inna, a ministerstwo zdaje się bagatelizować problem.
Były minister infrastruktury i prezydencki doradca, Alvin Gajadhur, nie szczędzi krytyki obecnemu szefowi resortu.
„Odpowiedzialność za tę sytuację ponosi obecny szef resortu, Dariusz Klimczak” – podkreślił w wypowiedzi dla Radia Maryja.
Gajadhur wskazał, że do podobnych problemów mogło dojść już pod koniec ubiegłego roku i zaapelował o pilne sprawdzenie egzaminów w całej Polsce.
„Obawiam się, że gdyby zostały sprawdzone egzaminy w całej Polsce w Wojewódzkich Ośrodkach Ruchu Drogowego od dnia 3 marca do wczoraj, to niestety wiele osób mogłoby z jednej strony mieć unieważniony pozytywny egzamin, a z drugiej strony pewnie są też osoby, które nie zdały egzaminu, a powinny zdać ten egzamin, bo gdyby nie miały tych błędnych pytań, to mogłyby ten egzamin zdać. Więc to jest niebywały skandal. W resorcie infrastruktury od dawna dzieje się źle. Minister Dariusz Klimczak nie panuje nad tym, co dzieje się w jego resorcie” – ocenił Gajadhur w Radio Maryja.
Konkretne przykłady błędów
Problem nie dotyczy jedynie kwestii prędkości ciągników rolniczych, choć to właśnie one stały się symbolem obecnego zamieszania. Ministerstwo Infrastruktury podniosło dopuszczalną prędkość ciągników rolniczych z 30 km/h do 40 km/h, jednak pytania egzaminacyjne nadal wskazywały 30 km/h jako poprawną odpowiedź. W WORD w Białej Podlaskiej odnotowano przypadki, gdy kursanci odpowiadali prawidłowo, że dopuszczalna prędkość to 40 km/h, „jednak wadliwie skonstruowane pytanie wykazywało, że podali „złą” odpowiedź i dostawali za takie pytanie 0 punktów” – relacjonuje brd24.pl dyrektor Babicz.
Innym przykładem jest pytanie nr 2896, dotyczące zatrzymywania prawa jazdy przez policjanta. Od 3 marca policja zatrzymuje uprawnienia za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h także poza obszarem zabudowanym. Jednak odpowiedzi na to pytanie nie uwzględniały tej zmiany. W efekcie „obecnie pytanie ma dwie dobre odpowiedzi, ale system jako dobrą przyjmuje tylko jedną” – informuje brd24.pl.
Co dalej z egzaminami i zdanymi prawami jazdy?
Sytuacja jest dynamiczna i budzi ogromne zaniepokojenie wśród kursantów oraz ośrodków egzaminacyjnych.
„Prawdopodobnie cały czas kursanci mogą je wylosować” – alarmują przedstawiciele WORD-ów, wskazując, że jeszcze 17 marca błędne pytania były losowane na państwowych egzaminach.
W grudniu resortowa komisja dopuściła do wgrania na egzamin państwowy aż 180 wadliwych pytań, co zauważyli pracownicy Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych obsługujący system informatyczny. Ośrodki Szkolenia Kierowców do dziś domagają się od resortu odpowiedzi, ilu kursantów mogło przez to nie zdać egzaminu teoretycznego.
Po grudniowym skandalu doszło do zmiany na stanowisku szefa komisji ds. układania i weryfikacji pytań na prawo jazdy – Marka Dworaka zastąpił prof. Marcin Ślęzak, dyrektor Instytutu Transportu Samochodowego. Mimo to, problem wciąż jest daleki od rozwiązania, a jego konsekwencje mogą dotknąć tysięcy osób. Marszałkowie województw mają teraz przed sobą trudne zadanie weryfikacji przeprowadzonych egzaminów, a kursanci – niepewność co do ważności zdobytych uprawnień.