Zaskakujący wyrok ws. Kaczyński-Brejza. Koniec głośnej sprawy?

2026-01-27 19:44

Zapadł wyrok w jednej z najgłośniejszych spraw politycznych ostatnich miesięcy. Sąd umorzył postępowanie przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu z oskarżenia Krzysztofa Brejzy. Powód? Znikoma społeczna szkodliwość czynu. Decyzja jest o tyle zaskakująca, że sędzia przyznał, iż słowa prezesa PiS wypełniły znamiona zniesławienia. Krzysztof Brejza jest zszokowany i zapowiada dalszą walkę.

Jarosław Kaczyński

i

Autor: AKPA
  • Sąd uznał, że Jarosław Kaczyński zniesławił Krzysztofa Brejzę, ale umorzył sprawę ze względu na "znikomą szkodliwość społeczną czynu".
  • Krzysztof Brejza jest zszokowany i zapowiada odwołanie, nazywając wyrok "wewnętrznie sprzecznym i niezrozumiałym".
  • Sprawa dotyczy słów Kaczyńskiego z komisji ds. Pegasusa, gdzie sugerował, że Brejza dopuszczał się "bardzo poważnych przestępstw".

Wtorkowy poranek w stołecznym sądzie przyniósł finał, którego mało kto się spodziewał. W głośnej sprawie, którą europoseł KO Krzysztof Brejza wytoczył prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu, zapadło orzeczenie. Sąd rejonowy zdecydował o umorzeniu postępowania. To jednak nie jest prosta historia o uniewinnieniu. Uzasadnienie sędziego jest pełne sprzeczności, które wywołały burzę i zapowiedź dalszej sądowej batalii.

Sąd: To było zniesławienie, ale o "znikomej szkodliwości"

Sędzia Tomasz Trębicki w ustnym uzasadnieniu wyroku dokonał czegoś, co prawnicy nazywają prawniczą ekwilibrystyką. Z jednej strony, sąd nie miał wątpliwości, że Jarosław Kaczyński dopuścił się czynu, który był podstawą oskarżenia.

Sędzia jasno stwierdził, że prezes PiS "nie powinien twierdzić publicznie, że pan poseł Brejza dopuścił się czynu zabronionego". Co więcej, sąd uznał, że zachowanie lidera PiS wypełniło znamiona przestępstwa zniesławienia za pomocą środków masowego komunikowania. Sąd podkreślił też, że Kaczyński miał świadomość, iż Brejzie nigdy nie postawiono żadnych zarzutów w sprawie, o której mówił.

Gdzie więc tkwi haczyk? Sędzia uznał, że aby skazać, czyn musi być "społecznie szkodliwy w stopniu wyższym niż znikomy". I właśnie tej przesłanki, w ocenie sądu, zabrakło. Dlaczego? Wypowiedź padła podczas przesłuchania przed komisją śledczą, jako odpowiedź na pytanie. Pytania dotyczyły także "przemyśleń i opinii" świadka. Było to "jedno z tysięcy zdań", które prawdopodobnie przeszłoby bez echa. W skrócie, sąd przyznał rację Brejzie, że został zniesławiony, ale uznał, że waga tego zniesławienia jest zbyt mała, by karać za nie prezesa PiS.

Brejza: "Wyrok wewnętrznie sprzeczny". Będzie ostra walka w sądzie

Obecny na sali sądowej Krzysztof Brejza i reprezentująca go mecenas Dorota Brejza nie kryli szoku i rozczarowania. Europoseł KO natychmiast zapowiedział dalsze kroki.

– Dla mnie ten wyrok jest wewnętrznie sprzeczny, jest niezrozumiały. Szanując absolutnie decyzję sędziego, (...) absolutnie będziemy skarżyć się na wyrok – zapowiedział w rozmowie z dziennikarzami.

Podkreślił, że weryfikacja tego orzeczenia przez sąd drugiej instancji jest kluczowa "dla dobra debaty publicznej". Potwierdzała jego słowa mec. Dorota Brejza, która nazwała orzeczenie "niedobrym wyrokiem". Jej zdaniem, zgoda na takie słowa w przestrzeni publicznej jest niebezpieczna.

– Twierdzenie, że działanie lidera PiS nie niesie ze sobą społecznej szkodliwości, jest kompletnie po ludzku niezrozumiałe (...). Nie wolno w przestrzeni publicznej dezinformować, kłamać i nie wolno sączyć jadu w przestrzeń publiczną – podkreśliła mecenas.

O co toczył się spór? Słowa, które padły na komisji ds. Pegasusa

Przypomnijmy, że cała sprawa ma swój początek w marcu 2024 roku. Wtedy to Jarosław Kaczyński, zeznając jako świadek przed sejmową komisją śledczą ds. Pegasusa, wypowiedział zdanie, które stało się podstawą pozwu:

„Znaczący polityk formacji opozycyjnej dopuszcza się bardzo poważnych, a przy tym odrażających przestępstw”.

Prezes PiS odnosił się w ten sposób do Krzysztofa Brejzy. Podczas wcześniejszych rozpraw tłumaczył, że jako wicepremier ds. bezpieczeństwa uzyskał informacje o rzekomych "działaniach bezprawnych" i "moralnie odrażających" Brejzy, związanych z tzw. farmą trolli w inowrocławskim ratuszu.

Prezydent Nawrocki zupełnie nie wsparł WOŚP. Już wiadomo, skąd taka decyzja!

Cała sprawa ma jednak drugie, kluczowe dno. Krzysztof Brejza był jedną z głównych ofiar inwigilacji systemem Pegasus w czasie, gdy pełnił funkcję szefa sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej. Jego telefon, jak potwierdziła prokuratura, był hakowany 33 razy.

To nie koniec. Sprawa trafi do drugiej instancji

Wtorkowe orzeczenie jest nieprawomocne. Zapowiedź apelacji ze strony Krzysztofa Brejzy oznacza, że sprawa z pewnością będzie miała swój dalszy ciąg. Teraz zajmie się nią sąd drugiej instancji, czyli Sąd Okręgowy w Warszawie. To on ostatecznie zdecyduje, czy zniesławienie politycznego przeciwnika przed komisją śledczą rzeczywiście jest czynem o "znikomej szkodliwości", czy też wymaga wyciągnięcia konsekwencji karnych. Ten polityczno-prawny spór jeszcze długo nie zejdzie z afisza.

Poniżej galeria zdjęć: Tak wygląda dom kuzyna Jarosława Kaczyńskiego

Polityka SE Google News
Zełenski GRZMI w Davos. Roch Kowalski i Radosław Gruca OCENIAJĄ przemówienie ukraińskiego prezydenta | Express Biedrzyckiej
Sonda
Czy zgadzasz się z decyzją sądu w sprawie Jarosława Kaczyńskiego i Krzysztofa Brejzy?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki