Ujawniono wczoraj zbiór sekretnych zapisków i wypowiedzi Kiszczaka, które miały być wykorzystane przy pisaniu jego nigdy nieopublikowanej biografii. Dowiadujemy się z nich, że były szef komunistycznej bezpieki m.in. miał słabość do kobiet. - Tuż po wojnie byłem w Anglii. Zakochałem się. Jenny uczyła mnie angielskiego i dobrych manier - wyznaje Kiszczak. Z ironią wspomina też lata 50. i nieudane odwiedziny u gen. Wojciecha Jaruzelskiego (+91 l.): "Przyszedł do mnie Tadeusz, zwany >Oliwa<. Żona jego wyjechała i zaproponował mi, żebyśmy wyskoczyli na dziewczyny. Złożył mi konkretną propozycję, że ma kolegę, u którego bywają ładne i inteligentne dziewczyny. Zapytałem go o nazwisko, a on mi na to, że to jest Wojciech Jaruzelski. Najpierw przezornie go zapytałem, czy tam będzie co wypić. Tadziu odpowiedział: mój drogi, dziewczyny są ładne, zakąski dobre, ale jeżeli chodzi o picie, to nic z tych rzeczy, gospodarz nie pije. Oświadczyłem, że w takim razie mam w nosie twojego przyjaciela" - pisał Kiszczak.
W dokumentach generał odsłaniał też kulisy działania wywiadu. M.in. jak skutecznie i szybko zwerbować do współpracy z SB: "Każdy ma jakieś słabości. Jeden lubi pieniądze, drugi wódkę lub dziewczyny. Najlepszym narzędziem był seks. (...) Usiłowaliśmy kiedyś pozyskać szwajcarskiego bankiera, lubił lesbijki, najlepiej dwie. Mieliśmy w Warszawie dwie takie. Dały się poderwać, poszły do niego do pokoju, który już wcześniej naszpikowany był techniką. I zabawili się" - opisuje Kiszczak.
Z dokumentów wynika też, że generał dostawał dowody wdzięczności od znanych osób. W lipcu 1982 r. Agnieszka Osiecka przesłała swoje, nagrane dla niego, piosenki - w podzięce za jego pomoc w uzyskaniu paszportu. Z kolei trzy lata później podziękowania nadesłała aktorka Beata Tyszkiewicz (78 l.). W liście dziękuje Kiszczakowi za pomoc po kradzieżach w jej zabytkowym dworku pod Wyszkowem i zaprasza tam szefa MSW. Co ciekawe, o zdradę z Osiecką i Tyszkiewicz swojego męża podejrzewała żona Kiszczaka - Maria (82 l.).