- Major SOP Piotr K., wzorowy oficer i weteran misji, zabił swoją 4-letnią córkę w Ustce, atakując również żonę, teściową, syna i dziadka.
- Tragedię poprzedziło zabarykadowanie się sprawcy w mieszkaniu; na miejscu znaleziono makabryczne ślady krwi na śniegu.
- Sąsiedzi są w szoku, opisując Piotra K. jako "złotego człowieka" i "kochającego męża", co kontrastuje z brutalnym czynem.
- Pomimo wzorowego przebiegu służby i aktualnych badań psychologicznych, motywy zbrodni pozostają nieznane.
Tragedia w Ustce. Spokojny wieczór przerwany dramatem
Spokojny wieczór w nadmorskiej Ustce został przerwany przez dramat, który rozegrał się w jednym z mieszkań przy ulicy Bałtyckiej. 44-letni Piotr K., funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa w stopniu majora, ranił swoich najbliższych. Skutki tego ataku są tragiczne i wstrząsnęły nie tylko lokalną społecznością, ale także środowiskiem służb mundurowych.
Kim jest Piotr K.? Wzorowy oficer SOP
Życiorys zawodowy Piotra K. stoi w całkowitej sprzeczności z tym, co wydarzyło się w Ustce. To funkcjonariusz z 23-letnim stażem, który karierę rozpoczynał jeszcze w Biurze Ochrony Rządu.
- Stopień: major SOP
- Wykształcenie: wychowanie fizyczne i zarządzanie kryzysowe
- Doświadczenie: misje w Afganistanie, Iraku i Pakistanie
- Specjalizacje: operacje wysokiego ryzyka, ratownictwo pola walki, pirotechnika
- Odznaczenia: m.in. Gwiazda Iraku i Gwiazda Afganistanu
Jak informowała SOP, miał aktualne badania lekarskie i psychologiczne, dopuszczające go do służby. Ostatnie pochodziło z 6 października 2025 r. Przebieg jego służby określany jest jako wzorowy.
„Charakteryzował się siłą spokoju”. Koledzy w szoku
Informacje o tragedii wstrząsnęły środowiskiem SOP. W rozmowie z Onetem jeden z funkcjonariuszy, proszący o anonimowość, nie krył emocji:
— W czasie służby nie miał żadnych wpadek i problemów. Znam go osobiście. Można powiedzieć, że charakteryzował się siłą spokoju. Jesteśmy w szoku i zachodzimy w głowę, jak mógł zrobić coś takiego. To niewyobrażalne. Nie przypominam sobie, żeby coś takiego wydarzyło się kiedykolwiek w historii naszej formacji - mówił.
Tragedia w Ustce. Krew na śniegu i dramatyczna akcja policji
Zgłoszenie o głośnej awanturze wpłynęło na policję w poniedziałek około godziny 21:30. Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, zastali dramatyczną sytuację. Jak donosi Super Express, mężczyzna zabarykadował się w mieszkaniu, a policja musiała wyciągać go siłą.
Według oficjalnej relacji policji, 44-latek zaatakował nożem pięcioro członków swojej rodziny oraz siebie samego. Niestety, 4-letniej dziewczynki, pomimo długiej reanimacji, nie udało się uratować. Pozostali ranni, żona, teściowa, syn oraz dziadek chłopca, zostali przewiezieni do szpitala. O skali dramatu świadczą makabryczne ślady, które pozostały na miejscu. Na śniegu przy ul. Bałtyckiej wciąż widać krew, zużyte rękawiczki ratowników i porzucone opatrunki.
Zobacz więcej, co ustalił Super Express -> Jeszcze w niedzielę szli za rękę. Dzień później major SOP zaatakował rodzinę. „Złoty człowiek” zabił córeczkę
Słowa te tylko pogłębiają tajemnicę i dramat tej sytuacji. Pokazują obraz człowieka, który w środowisku zawodowym uchodził za profesjonalistę, a który w domowym zaciszu zamienił się w agresora.
Sąsiedzi w szoku: "Złoty człowiek". Nic nie zapowiadało tragedii
Obraz tragedii staje się jeszcze bardziej wstrząsający w świetle relacji sąsiadów, dla których Piotr K. i jego rodzina byli ucieleśnieniem spokoju i miłości. Jak donosi Super Express, jeszcze dzień przed dramatem nic nie zapowiadało koszmaru.
– Widziałem ich w niedzielę, jak szli za rękę. Aż miło było patrzeć – mówił jeden z sąsiadów. Inny dodawał: – Złoty człowiek! Do rany przyłóż. Zawsze uśmiechnięty.
Ten idylliczny obraz zupełnie nie pasuje do poniedziałkowej makabry.
– Nogi się pode mną ugięły. Do dziś płaczę. Taka tragedia! Ta dziewczynka... co ona była winna, co się teraz z ludźmi dzieje, takie kochające się małżeństwo – mówiła przez łzy sąsiadka, pani Mariola Pranga.
Kontrast między opinią sąsiadów a czynem Piotra K. jest równie wielki, jak między jego życiorysem zawodowym a zbrodnią.
Co dalej ze sprawą? Pytanie "dlaczego" pozostaje bez odpowiedzi
Motywy działania 44-latka pozostają całkowitą zagadką. To pytanie, które zadają sobie zarówno śledczy, jak i wstrząśnięci mieszkańcy Ustki. Kluczowe dla śledztwa będą przesłuchania członków rodziny, którzy przeżyli atak, a także samego sprawcy.
Reakcja przełożonych była natychmiastowa. Jak poinformował przedstawiciel MSWiA, funkcjonariusz został już zawieszony, a Biuro Nadzoru Wewnętrznego przeanalizuje cały przebieg jego służby, by znaleźć ewentualne sygnały, które mogły zostać przeoczone.
Piotr K. prawdopodobnie usłyszy zarzuty zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa pozostałych członków rodziny. Za popełnione czyny grozi mu za to dożywocie. Sprawa ta na zawsze pozostanie czarną kartą w historii Służby Ochrony Państwa i tragicznym przypomnieniem, że zło może czaić się tam, gdzie nikt się go nie spodziewa.