- Głosowanie korespondencyjne zwykle poprzedzone jest udostępnieniem pakietu wyborczego, co oczywiście stworzy na pewno zjawisko handlu tymi pakietami, głosami i groźbę skupowania, nawet w dużych ilościach, co w Polsce jest bardzo realne – grzmiała z sejmowej mównicy w 2013 roku posłanka PiS Krystyna Pawłowicz. I stwierdzała, że takie głosowanie to „bardzo istotny problem konstytucyjności”. „ Projekt jest bardzo niebezpieczny, dlatego że narusza podstawowe standardy i wartości dotyczące wyborów, a przede wszystkim konstytucyjną zasadę bezpośredniości wyborów oraz zasadę tajności wyborów, tworząc bardzo realne zagrożenie odtajnienia głosu w drodze do wyborczego pudła i zagrożenie sfałszowania w tym czasie głosu – ostrzegała dalej Pawłowicz.
Jak wiadomo, dziś PiS uparł się na właśnie taki model głosowania w majowych wyborach prezydenckich. Opozycja już wytknęła władzy i samej Pawłowicz jej słowa z 2013 roku. „Uwaga! Sędzia TK alarmuje i przestrzega przed korupcją i groźbą handlu głosami co może zaważyć na wyniku wyborów” - napisał na Twitterze wicemarszałek Sejmu z PSL Piotr Zgorzelski. „Co posłanka Krystyna Pawłowicz, dziś sędzia TK myśli o wyborach korespondencyjnych. Warto posłuchać” - napisał z kolei na Twitterze poseł KO Piotr Borys. Jedno jest pewne: Kaczyńskiemu do śmiechu na pewno nie jest!