Mec. Michał Wawrykiewicz: Nawrocki codziennie łamie konstytucję

Mec. Michał Wawrykiewicz, europoseł KO: - Żyjemy w takiej sytuacji, że prezydent blokuje reformy i jest to bezprecedensowa sytuacja ustrojowa, bo jeszcze tak nie było żeby wszystko, co chce zrobić rząd, było z premedytacją przez prezydenta blokowane. Tylko po to żeby temu rządowi podłożyć nogę. Ale to zostanie ocenione przez wyborców.

WAWRYKIEWICZ O ZAWETOWANEJ USTAWIE O STATUSIE OSOBY NAJBLIŻSZEJ

Super Express: Prezydent wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. W niespełna rok mamy już 41. wet, ale to ostatnie może mieć konsekwencje także finansowe, bowiem kwestię uregulowania związków partnerskich nakazała nam Unia Europejska. Jesteśmy jednym z dwóch państw Wspólnoty, które dotąd sobie z tą kwestią nie poradziły, co dalej?

Michał Wawrykiewicz: Rzecz, na którą pani zwraca uwagę to dodatkowa, bardzo ważna płaszczyzna. Warto wspomnieć, że ta ustawa była także realizacją trzech wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Do tego dochodzi tzw. sfera konwencyjna, bo przecież należymy do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i jesteśmy zobowiązani dostosowywać się do jej standardów i wykonywać wyroki. No, ale to oczywiście pana prezydenta Nawrockiego w żadnej mierze nie interesuje. Najważniejsze jednak jest to, że weto do tej ustawy uderza w niemal dwa miliony Polaków, którzy żyją w związkach nieformalnych i to rozwiązanie legislacyjne na wielu płaszczyznach ułatwiłoby im codzienne, normalne życie.

- Prezydent i PiS mówią „nie” przekonując, że to zrównanie takich związków z instytucją małżeństwa i jeśli ktoś chce mieć takie same prawa jak małżeństwo, to niech bierze ślub.

- Nic takiego w tej ustawie nie było. Nie było tam mowy choćby o zmianie nazwiska czy kwestiach adopcyjnych. I kiedy słyszę, że ta ustawa „do czegoś zmierza”, to tłumaczę: ustawa nie może „zmierzać do czegoś”, tylko reguluje rzeczy, które są w niej expressis verbis zapisane. W tej ustawie nie było nic co by nawet przypominało małżeństwo. Zagrożeń nie ma żadnych i oni doskonale o tym wiedzą.

- Ale są już kwestie podatkowe, wspólnego rozliczania i to już, według prezydenta i PiS, za blisko przywilejów małżeńskich. Trzeba brać ślub!

- Mówią ci, którzy przeskakują z jednego małżeństwa do drugiego z dużą łatwością i mają luźne podejście do trwałości tegoż… Tymczasem my mówimy o naprawdę poważnych sprawach, bo to kwestie podatkowe, dostępu do dokumentacji medycznej, decydowania o pochówku, spadkobrania, następstwa w umowach najmu mieszkania i wiele innych. Ta ustawa była negocjowana bardzo długo i jest wynikiem naprawdę dużego kompromisu, który był absolutnie do zaakceptowania przez prezydenta.

- Widać nie był.

- Bo tu nie chodzi o jakikolwiek kompromis, tylko pokazanie przez Pałac Prezydencki tego, co robi od samego początku, czyli realizacji zapowiedzianego jeszcze w kampanii wyborczej celu polegającego na obaleniu rządu premiera Donalda Tuska. Koniec kropka.

- Pytanie czy nie osiągnie efektu odwrotnego do zamierzonego?

- Mam nadzieję, że wyborcy to obserwują i rozumieją. Są mądrzy, mają swoje zdanie na ten temat. Ciągłe blokowanie i podkładanie nogi przez prezydenta, 41 razy w ciągu niecałego jeszcze roku, co jest rekordem… To znacznie więcej niż każdy inny prezydent III RP do tej pory w ciągu całych kadencji. Nie można tak prowadzić polityki głowy państwa, bo, po pierwsze, jest to niezgodne z założeniami ustrojowymi państwa. Prezydent nie jest od tego żeby podstawiać nogę rządowi, tylko żeby być arbitrem, strażnikiem konstytucji – tak bowiem została ukształtowana rola głowy państwa. Karol Nawrocki jednak oczywiście nic sobie z tego nie robi, a co więcej, jego współpracownicy zapowiadają, że w trakcie wyborów parlamentarnych w przyszłym ma zamiar się zaangażować po jednej stronie politycznej.

- A nie jest już zaangażowany?

- Ale jawne zaangażowanie poprzez tworzenie jakiegoś obozu politycznego? Pałac Prezydencki mówi: mogę się jawnie zaangażować i być patronem obozu zwalczającego rząd. Przecież art. 126 konstytucji mówi wyraźnie: prezydent jest głową państwa i najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej, czyli państwa. Z chwilą wyboru i objęcia urzędu prezydent przestaje być partyjny.

- To już niestety tylko teoria.

- Ale takie są założenia ustrojowe. Jeśli więc by się na coś takiego zdecydował, to byłoby wypowiedzenie wojny konstytucji wprost.

- Karol Nawrocki jeszcze takiej wojny nie wypowiedział?

- Do tej pory łamie ją konsekwentnie i każdego dnia. Natomiast scenariusz, o którym mówię, to byłaby już wojna nuklearna z konstytucją. Jestem w stanie to sobie wyobrazić, ale to by oznaczało, że żyjemy w państwie całkowitej post-ustrojowości. (…) Żyjemy w takiej sytuacji, że prezydent blokuje reformy i jest to bezprecedensowa sytuacja ustrojowa, bo jeszcze tak nie było żeby wszystko, co chce zrobić rząd, było z premedytacją przez prezydenta blokowane. Tylko po to żeby temu rządowi podłożyć nogę. Ale to zostanie ocenione przez wyborców.

- A jak pan ocenia decyzję Wołodymyra Zełenskiego, który poinformował, że będą podjęte działania dyplomatyczne wobec Polski, a wszystkie archiwa Służby Bezpieczeństwa i Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy dotyczące Wołynia zostaną otwarte. Kto i co mogło wpłynąć na ukraińskiego prezydenta?

- To bez wątpienia sukces polskiej dyplomacji, bo właśnie „dyplomacja” to jest tutaj słowo-klucz. Umiejętnie prowadzone rozmowy i podejmowane działania przez wicepremiera Radosława Sikorskiego i cały korpus dyplomatyczny, który nad tym pracował przyniosły efekt. Do tego dochodzi debata i rezolucja Parlamentu Europejskiego, który de facto stanął po stronie Polski. To uświadomiło prezydentowi Zełenskiemu, że jeśli będzie miał przeciwko sobie Polskę i Unię Europejską, to nie uda mu się do tej Wspólnoty wstąpić. (…)

Rozmawiała Kamila Biedrzycka

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki