- Donald Tusk ostro skrytykował przeciwników unijnego programu zbrojeniowego SAFE, nazywając ich „zakutymi łbami”.
- Minister Kierwiński broni premiera, twierdząc, że ostra retoryka jest konieczna wobec „politykierstwa” opozycji.
- Spór dotyczy miliardów euro na zbrojenia i przyszłości polskiej armii. Czy prezydent Duda zawetuje ustawę?
„Dotarło, zakute łby?” – geneza kontrowersyjnych słów premiera
Burzę w polskiej polityce wywołało nagranie opublikowane przez premiera Donalda Tuska podczas jego wizyty w Hucie Stalowa Wola. Szef rządu, odnosząc się do korzyści płynących z unijnego programu zbrojeniowego SAFE (Act in Support of Ammunition Production), podkreślił, że do tego jednego zakładu może trafić nawet 20 miliardów złotych w formie niskooprocentowanych pożyczek. Swoją wypowiedź zakończył ostrym pytaniem, skierowanym do przeciwników programu: „Dotarło, zakute łby?”.
Słowa te natychmiast stały się przedmiotem gorącej debaty publicznej. Opozycja zarzuciła premierowi arogancję i dzielenie Polaków, podczas gdy strona rządowa przekonuje, że ostra retoryka jest odpowiedzią na dezinformację i działania szkodzące polskiemu bezpieczeństwu. Cała sytuacja ma miejsce w kluczowym momencie, gdy Polska czeka na decyzję prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie ustawy implementującej program SAFE.
Marcin Kierwiński w obronie szefa rządu: „To bardzo delikatnie powiedziane”
Do słów premiera odniósł się na antenie TVN24 minister spraw wewnętrznych i administracji, Marcin Kierwiński. W jednoznaczny sposób poparł on retorykę Donalda Tuska, a nawet ją wzmocnił.
„Jeżeli chodzi o niektórych polityków, to powiedzenie »zakuty łeb« to jest bardzo delikatnie powiedzieć, żeby było jasne” – stwierdził minister Kierwiński.
Szef MSWiA argumentował, że rząd był otwarty na merytoryczną dyskusję na temat programu SAFE, jednak ze strony Prawa i Sprawiedliwości nie padły żadne konkretne zarzuty. Jego zdaniem, opozycja kieruje się wyłącznie partykularnym interesem politycznym, a nie troską o państwo.
„Jeżeli ktoś w tak fundamentalnej kwestii jak polskie bezpieczeństwo wybiera politykierstwo, to jest zakutym łbem. Trzeba to wprost powiedzieć” – kontynuował Kierwiński, dodając, że „warto pokazywać, jak ważne są problemy. Czasem do tego trzeba używać mocnych słów”.
Zarzuty o „kłamliwą retorykę” i dezinformację
Hołownia wściekły po okładce „Polityki”. „Wara od rodzin polityków” i mocne oskarżenia
Minister Kierwiński wskazał, że powodem tak ostrej reakcji rządu jest narracja budowana przez opozycję i sprzyjające jej media. Według niego, politycy PiS, nie znając szczegółów ustawy, świadomie wprowadzają opinię publiczną w błąd. Wśród fałszywych, jego zdaniem, argumentów wymienił:
- Twierdzenie o rzekomym uzależnieniu Polski od Niemiec.
- Nazywanie programu „niemieckim dyktatem”.
- Oskarżenia o „sprzedawanie Polski”.
„Tych, którzy posługują się tego typu kłamliwą retoryką, należy określać bardzo twardo i mocno. I to robimy” – podsumował swoją wypowiedź minister, jasno dając do zrozumienia, że rząd nie zamierza łagodzić kursu w tej sprawie.
Program SAFE – o co toczy się spór?
Program SAFE to unijna inicjatywa mająca na celu wzmocnienie zdolności produkcyjnych europejskiego przemysłu obronnego. W ramach programu państwa członkowskie mogą uzyskać dostęp do niskooprocentowanych pożyczek o łącznej wartości 44 mld euro. Środki te mają być przeznaczone na inwestycje w fabryki amunicji i sprzętu wojskowego, co jest bezpośrednią odpowiedzią na wyzwania geopolityczne, w tym wojnę w Ukrainie i potrzebę uzupełnienia własnych zapasów.
Rząd Donalda Tuska postrzega program SAFE jako historyczną szansę na modernizację polskiej zbrojeniówki i skokowy wzrost jej potencjału. Z kolei opozycja, na czele z Prawem i Sprawiedliwością, apeluje do prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowanie ustawy, argumentując, że stanowi ona zagrożenie dla suwerenności Polski i uzależnia krajowy przemysł od decyzji podejmowanych w Brukseli. Stawka jest więc ogromna, a polityczna temperatura wokół ustawy osiągnęła punkt wrzenia, czego najlepszym dowodem są kontrowersyjne słowa premiera i ich późniejsza obrona przez kluczowego ministra w jego rządzie.
Poniżej galeria zdjęć: Donald Tusk w Bobrownikach