"Super Express": - Spotkanie Karola Nawrockiego z Victorem Orbanem szef polskiej dyplomacji skomentował krótko: „pokaż mi swoich przyjaciół, a powiem ci kim jesteś…”. Kim jest więc według państwa prezydent Nawrocki?
Tomasz Trela: - Marionetką w rękach Jarosława Kaczyńskiego, to na pewno. Wszystko bowiem, co teraz Nawrocki robi, jest pokłosiem woli i decyzji prezesa PiS. Jest potrzeba polityczna żeby poleciał na Węgry i spotkał się z Orbanem żeby go poprzeć w kampanii wyborczej? Bardzo proszę, leci. Tymczasem 30 listopada, czyli cztery miesiące temu, prezydencki minister tłumaczył, że Nawrocki nie poleci na spotkanie z Orbanem, który spotyka się z Putinem. Cóż takiego stało się przez te cztery miesiące, że zmienili zdanie? Otóż stało się tyle, że Jarosław Kaczyński potrzebuje jeszcze bardziej zaostrzyć kurs antyukraiński i antyeuropejski. Właśnie dlatego wysyła Nawrockiego na rozmowy z Orbanem. Dołóżmy do tego jeszcze, że Orban blokuje pieniądze dla Ukrainy i ściska się z Putinem oraz blokowanie programu SAFE przez Nawrockiego i PiS. Widać wyraźnie, że ta rodzina „proputinowców” jest dla Kaczyńskiego i Nawrockiego lepsza niż rodzina europejska.
- Tym samym i Jarosława Kaczyńskiego i Karola Nawrockiego nazywa pan politykami „proputinowskimi”?
- Ależ oczywiście, że tak.
- „Proputinowskimi”?
- Tak i nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Jeśli nikt nie dostrzega w co gra Orban i kto w poniedziałek był w Budapeszcie… przecież tam była cała wierchuszka patoprawicy: Salvini, Le Pen, wszystkie skrajne potwory prawicowych partii zebrały się żeby wspierać kumpla Putina. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że bliski współpracownik Orbana ma na krótkim łączu Ławrowa i donosi mu o ustaleniach z brukselskich szczytów: ile przeznaczamy na obronność, jakie mamy plany, z kim i o czym rozmawiamy. Mamy w tej chwili jasny obraz Europy: jest Europa, która idzie na Zachód – to jest rząd i koalicja 15 października i jest część, która idzie na Wschód – to jest PiS, Nawrocki i Konfederacja.
- Karol Nawrocki i Pałac Prezydencki reagują bardzo nerwowo na zarzuty o wspieranie linii Władimira Putina, cały czas wracają też do argumentu o „ściganiu” polskiego prezydenta przez Kreml, o krytycznym podejściu do rosyjskiego dyktatora. Mówią, że za takie sugestie powinniście przepraszać.
- Tak, my wszyscy powinniśmy przepraszać, niezależni dziennikarze nie mają prawa pytać, bo Karol Nawrocki jest prezydentem Polski i jak on coś mówi, to trzeba w to wierzyć. Ściganie ściganiem, ale działanie i zachowanie to już coś zupełnie innego. Bo jak można mówić o człowieku, który na kilkanaście dni przed wyborami na Węgrzech jedzie wspierać Orbana, który jest przyjacielem Putina? Jak można mówić o człowieku, który blokuje ponad 180 mld zł dodatkowych pieniędzy dla Polski, dla swojej ojczyzny, na obronność? No kto jest z tego zadowolony? Kiedy Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą SAFE, to nie dosyć, że na Kremlu wystrzeliły korki od szampanów, to jeszcze rosyjska prasa rozpisywała się jakim to Nawrocki jest bohaterem, że zablokował te „parszywe euro” z Unii Europejskiej. Jeśli ktoś jest bohaterem w rosyjskich gazetach, to znaczy, że jest antybohaterem w Polsce i jest jej przeciwny. Jest przeciwny rozwojowi własnej ojczyzny i przeciwko jej członkostwu w Unii.
- Pałac Prezydencki odpowiada: krytyka Unii nie oznacza chęci wyjścia z niej, ale nie wolno pozwolić by „Niemcy z Ursulą von Der Leyen na czele dyktowali nam jak mamy żyć”.
- Wie pani, to jest już jakaś antyniemiecka fobia. Ja też jestem zdania, że nie można wychodzić z organizacji, którą chce się zmieniać, też uważamy, że Unię niekiedy trzeba trochę naprostować, odbiurokratyzować, to jest normalne. Natomiast do czego oni nawołują? SAFE – zły, ETS – zły, pieniądze europejskie – złe, KPO – złe. Chyba, że te euro są pensją, dofinansowują biura, wtedy jest wszystko dobrze. Przecież jednostronne wypowiedzenie ETS to jest nic innego jak wyprowadzanie Polski z Unii Europejskiej. Ws. ETS trzeba walczyć, trzeba to porozumienie poluzowywać, ale nie w ten sposób! Nie na to się umawialiśmy w traktatach akcesyjnych. Poza tym jeśli się przystępuje do organizacji międzynarodowej jako demokratyczne państwo prawa, to się w niej jest trochę na zasadzie „na dobre i na złe” i próbując to „złe” zmieniać od środka. Kto będzie chciał usiąść do stołu z takim prawackim rządem, po takiej antyeuropejskiej kampanii, żeby Unię modernizować.
- Pewnie Victor Orban.
- Zakładam, że Orbana po wyborach nie będzie.
- Sądzi pan, że Donald Trump i Karol Nawrocki nie pomogli mu odzyskać kilku punktów procentowych poparcia?
- Bez żartów. Karol Nawrocki to proputinowiec, ale przy Putinie to mały Karolek. (…) Czekam na wybory i na to, co po nich, bo Orban chyba należy do tego typu polityków, którzy raz zdobytej władzy nie będą chcieli oddać.
- Jak pan odbiera zachowanie prezydenta Nawrockiego, który bardzo dziwacznie – ujmę rzecz delikatnie – zareagował na pytanie dziennikarza o zażyłość Orbana z Putinem?
- Cham i prostak, który założy garnitur, nie przestaje być chamem i prostakiem. Gdyby tam w poniedziałek nie było kamer, gdyby Karol Nawrocki nie był ubrany w garnitur, to do swojego niewygodnego oponenta nie pogroziłby słowem i palcem, tylko podwinąłby rękawy i walną z piąchy w twarz.
- Czy aby na pewno powinien pan w taki sposób mówić o polskim prezydencie? Nie naraża się pan właśnie na odpowiedzialność procesową?
- Ależ bardzo proszę! Ja naprawdę tych wszystkich ludzi z PiS i Kancelarii Prezydenta, którzy grożą, że będą mnie pozywać, zapraszam. Pozywajcie mnie. Wyjdę przed oblicze niezawisłego i niezależnego sądu i pokażę to jako dowód w sprawie: czy tak zachowuje się prezydent RP w stosunku do niezależnego dziennikarza zadającego bardzo konkretne pytanie?
Rozmawiała Kamila Biedrzycka