„To jest patriotyzm niemiecki”. Orzeł o determinacji Tuska
Gościem Wiktora Świetlika w „Porannym Ringu” był dr Józef Orzeł. Rozmowa dotyczyła narastającego konfliktu wokół najważniejszych instytucji państwowych, w tym Trybunału Konstytucyjnego, oraz politycznych konsekwencji działań rządu Donalda Tuska.
Orzeł nie szczędził premierowi krytyki. W jego ocenie działania obecnej władzy mogą prowadzić do poważnego kryzysu ustrojowego, a nawet ograniczenia mechanizmów demokratycznych. Szczególną uwagę zwrócił na determinację szefa rządu, zastanawiając się, co jest jej rzeczywistym źródłem.
W tym kontekście przytoczył rozmowę z jednym z polityków Prawa i Sprawiedliwości.
– Rozmawiałem ze swoim przyjacielem, jednym z liderów PiS-u, który mówi: "To jest patriotyzm niemiecki". A mnie się wydaje, że to jeszcze nie wystarcza, bo ta determinacja jest zdecydowanie chora, to znaczy nieracjonalna – stwierdził Józef Orzeł w „Porannym Ringu”.
Komentator zasugerował tym samym, że za politycznymi działaniami premiera mogą stać motywacje wykraczające poza bieżącą rywalizację między rządem a opozycją. Nie przedstawił jednak dowodów potwierdzających te przypuszczenia.
Polska królikiem doświadczalnym Komisji Europejskiej? Zaskakująca teoria
Jeszcze dalej Orzeł poszedł w swojej ocenie roli Komisji Europejskiej. Jego zdaniem sytuacja polityczna w Polsce może stanowić swego rodzaju test przed podobnymi konfliktami w innych państwach Unii Europejskiej. – Ale jasne jest, że Tuska popiera Komisja Europejska, co już raczyła powiedzieć, więc to wiemy, ale jest coś innego jeszcze. Mianowicie i to jest dziwne. Polska występuje jako królik doświadczalny – powiedział.
Następnie wyjaśnił, na czym miałby polegać ten eksperyment. – Czy da się uniemożliwić na drodze demokratycznej przejęcie władzy przez opozycję tu przez prawicę po to w Polsce, żeby sprawdzić w Niemczech, we Francji czy w Hiszpanii, gdzie będą wybory i gdzie prawica może demokratycznie wygrać? Czy można sprawdzić? Czy to się da zrobić w tych krajach? – pytał gość Wiktora Świetlika.
Według Orła chodziłoby o sprawdzenie, jak społeczeństwa reagują na działania rządzących i czy są gotowe przeciwstawić się ograniczaniu możliwości przejęcia władzy przez opozycję.
– Czy społeczeństwa zareagują tak słabo, że się poddadzą woli rządzących i to komisja zdecydowanie sprawdza. Co oznacza, że w tej chwili najsilniejszym podmiotem politycznym w Europie jest Komisja Europejska, a nie rząd Niemiec, rząd Francji i tak dalej – przekonywał.
„Najmniejsza szansa, żeby taki eksperyment się udał”
Choć Orzeł przedstawił pesymistyczną ocenę sytuacji politycznej, jednocześnie wyraził przekonanie, że ewentualna próba ograniczenia demokratycznej zmiany władzy mogłaby spotkać się w Polsce ze zdecydowanym oporem społecznym.
W tym kontekście wskazał na postawę prezydenta Karola Nawrockiego, którego określił jako polityka zdecydowanego i gotowego do konfrontacji. – Tyle tylko, że wybranie Polski na królika doświadczalnego nie jest dobrym pomysłem, bo jeżeli gdzieś możemy się spodziewać buntu społecznego, który wygra na czele zresztą z organem państwa prezydentem, wybranym demokratycznie i potwierdzonym i w dodatku jeszcze byłym bokserem i twardym zdecydowanym człowiekiem, co widzieliśmy, to to jest najmniejsza szansa, żeby taki eksperyment się udał – mówił Orzeł.
Zdaniem komentatora ewentualne niepowodzenie takiego scenariusza w Polsce mogłoby mieć konsekwencje również dla innych europejskich państw. – Więc jeżeli się nie uda, to się nie uda i w Niemczech, i we Francji, i w Hiszpanii – podsumował.
Orzeł ostrzega przed polityczną wojną domową
W rozmowie pojawił się również wątek możliwej eskalacji konfliktu pomiędzy rządem a opozycją. Orzeł ocenił, że Polska znalazła się w szczególnie niebezpiecznym momencie, a spór polityczny może przerodzić się w głęboki kryzys państwa.
– Od takiej udawanej demokracji przeszliśmy już do przygotowania do dyktatury tak naprawdę i do takiej politycznej wojny domowej – stwierdził na początku rozmowy.
Komentator przekonywał, że wykorzystywanie siły w sporach dotyczących instytucji państwowych może prowadzić do niebezpiecznych konsekwencji.
– Stosowanie siły, kiedy się nie ma racji prawnej zazwyczaj do tego prowadzi. I pytanie, czy Polacy na to pozwolą – mówił.