- Polska żegna Andrzeja Morozowskiego, wybitnego dziennikarza TVN24, którego odejście wstrząsnęło środowiskiem i widzami.
- Jako współtwórca programu "Teraz my!", ujawnił materiały, które wywoływały polityczne trzęsienia ziemi, m.in. słynne "taśmy Beger" i kontrowersje wokół gen. Jaruzelskiego.
- Odkryj, jak jego bezkompromisowe dziennikarstwo zmieniało polską politykę i dlaczego jego dziedzictwo jest wciąż żywe.
Andrzej Morozowski nie żyje
Śmierć Andrzeja Morozowskiego poruszyła widzów, współpracowników i całe środowisko dziennikarskie. Przez lata był jedną z najważniejszych twarzy TVN24. Prowadził m.in. „Skaner polityczny”, „Studio 24”, „Prześwietlenie”, „Rozmowę bardzo polityczną” oraz program „Tak jest”.
Szczególne miejsce w jego karierze zajmował jednak program „Teraz my!”, który w latach 2005–2010 współtworzył z Tomaszem Sekielskim. To właśnie tam ujawniano materiały i przeprowadzano rozmowy, po których polska polityka żyła nimi przez wiele tygodni.
Tusk nie wytrzymał i pokazał dokument. Zarzuca Nawrockiemu poważne zaniedbanie
„Taśmy Beger” wywołały polityczne trzęsienie ziemi
Najgłośniejszym materiałem duetu były nagrania rozmów Renaty Beger z politykami PiS. Do spotkań doszło po rozpadzie koalicji Prawa i Sprawiedliwości z Samoobroną, gdy rząd Jarosława Kaczyńskiego szukał parlamentarnej większości.
Ukryta kamera zarejestrowała rozmowy posłanki z Adamem Lipińskim i Wojciechem Mojzesowiczem. Dotyczyły one warunków, na jakich Beger i inni parlamentarzyści Samoobrony mogliby poprzeć PiS. Pojawiły się wątki stanowisk w administracji oraz problemu weksli podpisanych przez posłów partii Andrzeja Leppera.
– Gdy nagrywaliśmy tajne negocjacje Adama Lipińskiego, ministra w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, z posłanką Samoobrony Renatą Beger - minister obiecywał jej różne polityczne i finansowe frukta w zamian za porzucenie Andrzeja Leppera i wsparcie PiS - uważaliśmy z Tomkiem Sekielskim, że robimy politykom psikusa. Chcieliśmy pokazać bezwzględną polityczną grę i zakulisowe targi – wspominał po latach Morozowski.
Emisja nagrań wywołała potężny kryzys polityczny. Opozycja mówiła o korupcji politycznej i domagała się przedterminowych wyborów. PiS odpowiadało, że doszło do prowokacji wymierzonej w rząd.
Generał Jaruzelski odznaczony przez Lecha Kaczyńskiego
Inny głośny materiał „Teraz my!” dotyczył przyznania gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu Krzyża Zesłańców Sybiru. Odznaczenie nadał prezydent Lech Kaczyński.
Po ujawnieniu sprawy Kancelaria Prezydenta przekonywała, że doszło do pomyłki, a ówczesny jej szef Andrzej Urbański mówił nawet o „sabotażu”. Jaruzelski ostatecznie zwrócił odznaczenie.
Za program poświęcony tej sprawie Morozowski i Sekielski otrzymali Nagrodę Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego. Kapituła nagradza materiały odsłaniające fakty wcześniej ukryte lub niedopowiedziane.
Ukryta kamera także na konwencji Platformy
Dziennikarze sięgnęli po ukrytą kamerę jeszcze przed emisją „taśm Beger”. W maju 2006 roku wykorzystali ją podczas partyjnego wydarzenia Platformy Obywatelskiej.
Nagranie przygotował Jan Artymowski, były działacz PO, którego wcześniej usunięto z partii. Kamera pokazała, jak zachowywali się wobec niego dawni koledzy, gdy nie wiedzieli, że ich rozmowy są rejestrowane. Artymowski po latach przyznał, że zgodził się na udział w materiale pod wpływem złości, ale później żałował tej decyzji.
Materiał nie wywołał skutków porównywalnych z „taśmami Beger”, ale pokazywał, że autorzy programu kierowali kamerę także na polityków innych ugrupowań.
Materiał o finansach Samoobrony. Lepper nie krył wściekłości
„Teraz my!” pokazywał również nieprawidłowości finansowe w Samoobronie. Materiał doprowadził do ostrego konfliktu prowadzących z Andrzejem Lepperem.
Były wicepremier powiedział później, że Morozowski miał szczęście, iż „nie dostał od niego w papę”. Po fali krytyki lider Samoobrony przeprosił dziennikarzy.
Był to jeden z najostrzejszych sporów Morozowskiego z politykiem. Dziennikarz nie unikał jednak trudnych pytań, nawet gdy rozmówcy reagowali agresją.
Aneta Krawczyk opowiedziała o seksaferze
Ogromne emocje wzbudził również wywiad z Anetą Krawczyk. Była działaczka Samoobrony wystąpiła przed kamerą po ujawnieniu zarzutów dotyczących Andrzeja Leppera i Stanisława Łyżwińskiego.
W programie przedstawiła kolejne szczegóły tzw. seksafery w Samoobronie. Rozmowa była jednym z najgłośniejszych wywiadów telewizyjnych tamtego okresu i została nominowana w konkursie Grand Press.
Sposób prowadzenia wywiadu wzbudzał również kontrowersje. Morozowski i Sekielski byli oskarżani o zadawanie zbyt osobistych pytań, ale sami podkreślali, że ich zadaniem było dokładne wyjaśnienie sprawy, która dotyczyła najważniejszych osób w partii współtworzącej wówczas rząd.
Afera billboardowa rozpoczęła się w ich studiu
W programie „Teraz my!” Jacek Kurski przedstawił również zarzuty dotyczące rzekomego finansowania kampanii Donalda Tuska przez PZU. Polityk twierdził, że Platforma mogła przejąć powierzchnie reklamowe wcześniej opłacone przez państwową spółkę.
Sprawa została nazwana aferą billboardową. Nie był to jednak autorski materiał śledczy Morozowskiego i Sekielskiego, lecz zarzuty przedstawione przez ich gościa. Kurski nie zdołał ich udowodnić i po procesach sądowych musiał przepraszać m.in. Donalda Tuska, Platformę Obywatelską oraz byłego prezesa PZU Cezarego Stypułkowskiego.
Lech Kaczyński przeprosił Donalda Tuska
Do historii programu przeszło również spotkanie Lecha Kaczyńskiego i Donalda Tuska podczas kampanii prezydenckiej w 2005 roku. To właśnie w studiu „Teraz my!” kandydat PiS przeprosił rywala za element czarnej kampanii dotyczący dziadka Tuska i jego przymusowej służby w Wehrmachcie. Lech Kaczyński zaznaczył, że atak nastąpił bez jego wiedzy.
Był to rzadki moment, gdy polityk w czasie wyjątkowo ostrej kampanii publicznie przepraszał swojego najważniejszego przeciwnika.
Program, o którym mówiła cała Polska
„Teraz my!” łączył polityczne wywiady, autorskie materiały i prowokacje dziennikarskie. Nie każda rozmowa miała rangę śledztwa, ale wiele z nich wywoływało publiczną debatę i zmuszało polityków do składania wyjaśnień.
Najważniejszym osiągnięciem Morozowskiego i Sekielskiego pozostały „taśmy Beger”. Za swoją pracę otrzymali tytuł Dziennikarzy Roku 2006. Sam Morozowski później przez kilkanaście lat prowadził „Tak jest”, pozostając jednym z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy politycznych w kraju.
Poniżej galeria zdjęć: Tak choroba zmieniła Andrzeja Morozowskiego. Widać to od razu