Sośnierz ocenił politykę USA. Mocne słowa!

2026-03-23 11:41

Gościem Karoliny Pajączkowskiej w programie "Poranny Ring" był Dobromir Sośnierz, były poseł Konfederacji. - Rakietami pewnie nie dostaniemy stamtąd, natomiast uważam, że tak, że jest to podpalanie świata i zmierza to w bardzo niebezpiecznym kierunku. Uważam, że polityka Stanów Zjednoczonych polegająca na bezwzględnym żyrowaniu wszystkiego, co robi Izrael jest po prostu głęboko błędna i prowadzi donikąd, ani Stan Zjednoczony, ani świat z tego żadnych korzyści nie odnoszą, jedynie same niebezpieczeństwa, więc pozostaje sceptyczny co do kierunku, który to to wszystko przybiera - ocenił polityk.

Dobromir Sośnierz

i

Autor: Tomasz Jastrzebowski/ Reporter

Jak pan patrzy na Bliski Wschód, to czuje pan jakieś zagrożenie i uważa, że my powinniśmy zacząć przygotowywać się w pewien sposób na jakiś światowy konflikt?

Rakietami pewnie nie dostaniemy stamtąd, natomiast uważam, że tak, że jest to podpalanie świata i zmierza to w bardzo niebezpiecznym kierunku. Uważam, że polityka Stanów Zjednoczonych polegająca na bezwzględnym żyrowaniu wszystkiego, co robi Izrael jest po prostu głęboko błędna i prowadzi donikąd, ani Stan Zjednoczony, ani świat z tego żadnych korzyści nie odnoszą, jedynie same niebezpieczeństwa, więc pozostaje sceptyczny co do kierunku, który to to wszystko przybiera.

Mamy trochę problem, bo my jesteśmy członkiem NATO. Stany Zjednoczone są naszym głównym sojusznikiem, naszym gwarantem bezpieczeństwa i teraz tak, ja się zastanawiam. Patrzy Siedzi pan sobie w tej polskiej polityce i widzi tak: Nawrocki, Prawo i Sprawiedliwość, zapatrzeni w Amerykanów, którzy podpalają świat. Tusk i jego ekipa zapatrzeni w Europę, która staje się skansenem. No i co pan sobie myśli?

No sytuacja nie jest dobra. Sytuacja nie jest ciekawa, zwłaszcza, że mamy te oba stronnictwa tak bezwzględnie zapatrzone w swoich zagranicznych patronów. A takie zewnątrz sterowne stronnictwa polityczne nie są nie są niczym dobrym dla kraju. Mieliśmy już sytuację podobną w XVIII wieku, gdzie byliśmy rozrywani między stronnictw ruskie i pruskie i skończyło się to też nieciekawie i no możemy być świadkami do jakiegoś stopnia powtórki z rozrywki, zwłaszcza w sytuacji, kiedy między tymi patronami obu stronnictw dochodzi do rozejścia, być może dochodzi. Jesteśmy w tej niekomfortowej sytuacji, że o ile agresję Rosji na Ukrainę mogliśmy pryncypialnie potępiać bo z Rosją nam nie po drodze to w przypadku Stanów Zjednoczonych musimy zachować daleko idącą ostrożność. Ja sobie tu w studiu pewnie mogę więcej pozwolić. Jakbym był ministrem spraw zagranicznych musiałbym tez gryźć się w język i uważać, zwłaszcza w przypadku Trumpa, który jest bardzo drażliwy na punkcie swojego ego. Więc jesteśmy w bardzo ciężkiej sytuacji. Stany Zjednoczone de facto to co robią to tak samo łamią prawo międzynarodowe i bardzo wiele symetrii z tym co robi Rosja na Ukrainie sama się ciśnie na usta.

No to przepraszam, dlaczego nasz premier nasz prezydent nie wyjdzie i nie powie, że Izrael dokonuje inwazji na inne kraje?

Właśnie powiedziałem, że to nie powinien tak mówić, bo ….

My nigdy tego nie usłyszymy, że Izrael jest jak Rosja?

Izrael jak Izrael. Izrael sobie jeszcze możemy pokrytykować, ale gorzej ze Stanami Zjednoczonymi, od których, no nie możemy skłócić się ze wszystkimi mocarstwami dookoła, tak? Ze wszystkimi mocarstwami głównymi na świecie. Więc no ubolewam nad tym, że Stany przyjęły taką politykę, która no de facto no powoduje te kłopotliwe pytania, tak? W czym to jest lepsze od uzasadnienia, jakie Rosja produkowała do ataku na Ukrainę, też wydumanych jakichś zagrożeń, że rzekomo Ukraina miała ich zaraz zaatakować. No to tutaj słyszymy przecież to samo, że Iran miał ich zaraz zaatakować.

Bronią nuklearną, której słyszymy od 30 lat. Dobrze, to przejdźmy w takim razie też nieco więcej do tej polskiej polityki, bo jesteśmy rozdzierani, to jest jedno. Dzisiaj swoją wizytę dzisiaj lub w najbliższym czasie niech tutaj państwa przekłamać, na Węgrzech planuje, dzisiaj tak prezydent Karol Nawrocki spotka się z Viktorem Orbanem tuż przed wyborami. Przypominamy na Węgrzech trwa ostra walka pomiędzy no już od wielu lat królującym Wiktorem Orbanem i jego partią Fidesz, a nowym kandydatem opozycyjnym czy nowym nie wcale nie aż koniecznie nowym ale panem Madziarem. No i tutaj w kontekście pana tego co pan powiedział rozdzierany kraj Polska jak w XVIII wieku. A w takim razie Węgry, jak one kreują swoją politykę międzynarodową?

To Węgry mają swoje powody. Ja oczywiście mogę nie znać wszystkich powodów, dla których Viktor Orban zajmuje taką pozycję, jaką zajmuje. No obiektywnie nam się rozjechały interesy z Węgrami parę lat temu w stosunku do postawy Węgrów w stosunku do Rosji. No z naszego punktu widzenia błędna. Czy jakbym był Węgrem, nie uważałbym inaczej. Być może no natomiast nie jestem i nie będę hamletyzował nad racją nad węgierską racją stanu. Z naszego punktu widzenia nastąpił istotny rozjazd, więc nie mam poczucia, że to jest bardzo sensowne, żeby w tej chwili się tam udzielał polscy politycy udzielali się w kampanii w kampanii Orbana. Zwłaszcza, że przecież to ochłodzenie w stosunkach z Orbanem jeszcze za PiS było wyraźne, bo ten rozjazd nastąpił już z zapisu, kiedy PiS bardzo mocno zaangażował się w obronę Ukrainy a Orban można powiedzieć, wręcz przeciwnie.

A nie ma pan wrażenia, że co by nie mówić o Węgrzech i Viktorze Orbanie, to on jest prezentuje politykę taką typowo pro węgierską. On nie patrzy na tych patronów z zachodu czy ze wschodu, tylko sam bardzo sprawnie żongluje pomiędzy nimi. Takie informacje się pojawiły. Ja tutaj bym chciała przytoczyć część takiego artykułu The Washington Post. Wiadomość, że ludzie Orbana przekazują Moskwie szczegółowe informacje na temat posiedzeń Rady Unii Europejskiej. To posiedzenie odbyło się przed weekend. Nie powinna nikogo dziwić. Tak ocenił premier Donald Tusk, odnosząc się do właśnie takich informacji jakoby minister spraw zagranicznych Węgier regularnie dzwonił do Rosji w przerwach między spotkaniami na forum Unii Europejskiej, aby przekazywać rosyjskiemu odpowiednikowi Siergiejowi Ławrowowi relacje na żywo sprowadzonych rozmów. Z drugiej strony Węgry nadal są w Unii Europejskiej, nigdzie się nie wybierają, o żadnym węgrexcie nie ma mowy. No i jakby pan to ocenił tą politykę węgierską?

No uważam, że jest karkołomna. Już zresztą wstępnie zrecenzowałem, uważam, że z naszego punktu widzenia w każdym razie nie zna wszystkich racji, dla których Węgry taką pozycję zajmują. Natomiast wydaje mi się, że to również dla Węgier jest niespecjalnie dobre dokarmianie Rosji poprzez te kontrakty. W sytuacji, kiedy no oni się nie czują są może w tym momencie bezpośrednio zagrożeni, ale mam wrażenie, że to również może być złudne. Jeśli Rosja będzie poszerzała swoją strefę wpływów, to może i Węgry chcieć przytulić bardziej niż dotychczas i dokarmianie agresywnej polityki Rosji, która jest jedynym dużym krajem, który militarnie zagraża mniejszym krajom w tym w tej części Europy, uważam za generalnie błąd Orbana. I ta nadmiernie obrotowa polityka też prędzej czy później powoduje, że wszyscy mają dość takiego małego państwa, które co chwilę zmienia sojusze. To do jakiegoś stopnia można czerpać korzyści z takiej lawilmności i obrotowości, no ale zwykle do czasu, tak? Zwykle to zaczyna być uciążliwe dla wszystkich dookoła i chyba właśnie się stało.

Kilka miesięcy temu prezydent Karol Nawrocki odwołał swoje spotkanie z Wiktorem Orbanem, potem jak ten pojechał na Kreml i spotkał się z Władimirem Putinem. Dzisiaj prezydent Nawrocki jedzie na Dzień Przyjaźni polsko-węgierskiej, tak to się nazywa właśnie to święto. No i tutaj komentarz pana premiera Donalda Tuska.

Udział prezydenta Nawrockiego jego budapesztańskim spotkaniu prorosyjskich i eurosceptycznych polityków to fatalny błąd i potwierdzenie groźnej strategii osłabiania Unii Europejskiej i wzmacniania Putina.

Jakiś komentarz?

Eurosceptycznie, to akurat nie podzielam. Natomiast no rzeczywiście

Pytanie, czy to komplement, czy to obraza? Bycie eurosceptykiem.

Zależy dla kogo? No dla mnie komplement, ale rozumiem, że nie wszyscy muszą tak to traktować. Jeśli chodzi o to obściskiwanie się w tym momencie z Orbanem, to już powiedziałem. No uważam, że to niepotrzebne nikomu tak naprawdę. Nie sądzę, żeby przede wszystkim Orbanowi miało to naprawdę pomóc w kampanii, to udzielanie się w jego kampanii wyborczej przez polskich polityków. No uważam, że jest mniej więcej i tak skutecznie jak udzielanie się Urszuli von der Leyen w kampanii euro parlamentarnej i przestrzeganie przed Konfederacją. Jak to wyszło? No to chyba średnio wyszło, co najwyżej przyczyniła się do uwiarygodnienia Konfederacji jako siły, której sama się obawia, tak? Więc myślę, że tak albo próby przez Tuska ingerencji w wybory amerykańskie poprzez tutaj sążniste krytyki wygłaszane pod adresem Trumpa i co z tego wyszło? No wpływ to miało zerowy na wynik wyborów, a tylko się naraził zupełnie bez sensu, więc nie wydaje mi się, że w sytuacji, kiedy te wybory gdzieś tam są tak 50 na 50 i wiadomo kto wygra, to należy bardzo angażować się po jednej stronie, no bo właśnie nikt nie wiadomo czy właściwego konia obstawi.

Tutaj mamy właśnie tłumaczenie dementi prezydenckiego ministra do spraw zagranicznych, gdyby Donald Tusk nie kłamał, nie byłby Donaldem Tuskiem. Prezydent Nawrocki nie planuje udziału w żadnym tego typu spotkaniu. spotkaniu. W poniedziałek odbywają się dni przyjaźni polsko-węgierskie, w związku z czym w Przemyślu dojdzie do spotkania prezydentów Polski i Węgier w Przemyślu. To jest Polska w Przemyślu, przypominam. Następnie wieczorem do kontynuacji rozmów pomiędzy prezydentami Nawrockim i Sulyok w Budapeszcie oraz do spotkania z premierem Węgier. To tak trochę jakby się wstydzili ci z kancelarii prezydenckiej. Nie, nie, nie, my jednak się z nim spotykamy. Weźcie tak. Nie ma pan takiego wrażenia?

Nie, no jest to sprostowanie. No jeśli informacja była fałszywa o tym, że jedzie na Węgrzech i że ma to być ma to być coś, to sam zresztą to powieliłem w tym momencie tą narrację w takim razie, co cofam. Jeśli miałoby to mieć postać udziału w jakimś wiedzy wyborczej czy w imprezie, która by się do tego sprawdzała, no to oczywiście uznałbym to za błąd, jeśli to jest to spotkanie oficjalne na jeszcze no w Polsce w dodatku, no to to nie, to nie widzę przeciwwskazań.

Dobrze, przejdźmy do tematu pewnie panu bliskiego. To znaczy czy i jak będzie wyglądał przyszły koalicyjny rząd Prawicy w wyborach po 27 roku. Chciałabym teraz wypuścić wypowiedź pana premiera Jarosława Kaczyńskiego.

W Polsce, szanowni państwo, jest potrzebny już w tej chwili, no ale w tej chwili nie ma możliwości dokonania takiej zmiany, bardzo dobry, bardzo sprawny rząd. Obecny rząd realizuje przede wszystkim agendę niemiecką w Polsce. To mamy też i do czynienia z jego nieprawdopodobnym wręcz niedołęstwem, nieprzygotowaniem do rządzenia. Ten nowy rząd i chciałem państwu zwrócić uwagę, musi być złożony z ludzi, którzy do rządzenia są przygotowani i którzy już pokazali, że coś potrafią.

Aż tak nieprzyjemnie się zrobiło.

To taka surowa auto recenzja, bo jak pokazali co potrafią, no to ludzi z PiS niewielu tam się będzie nadawało.

Jasna deklaracja o tym, że nie będzie żadnego szerokiego wspólnego prawicowego bloku, czy to z panem Sławomirem Mentzenem, czy to z panem Grzegorzem Braunem, padała z ust prezydenta Kaczyńskiego wielokrotnie. Pana Brauna to tam nawet właśnie od agentów rosyjskich wyzywano pana Mentzena od Łobuzów. No i wystawienie pana profesora Czarnka na kandydata na premiera, świadczy jednoznacznie, że chcą wam prawicę tej dalszej prawicy odebrać te głosy.

Chyba się średnio udaje.

Tak? To dopiero początek, dopiero jeden tydzień nominacji

Pan prezes Kaczyński zaciął się na tych swoich mrzonkach o tym, że wróci do władzy samodzielnie, a nie wiadomo czy w ogóle wróci. Bo ja też jestem sceptyczny co do koalicji z socjalistami z PiS , którzy przez 8 lat prowadzili politykę na kolanach wobec Unii Europejskiej i którzy reprezentują elektorat, który ma po prostu rozbieżne interesy z naszym elektoratem, więc, więc zobaczymy jak to wyjdzie. Być może, być może uda się sytuacja, w której, w której pan Kaczyński nie będzie do niczego potrzebny.

No w sondażach mają spadki 22%. No. U was rośnie cały czas. Jaki pan ma odbiór No bo jeździ pan na pewno po Polsce, na pewno pan jest aktywny w mediach społecznościowych. Co ludzie do pana piszą w kwestii właśnie tego rządzenia, jak wygląda Polska, jak jaki czego oczekują?

To różnie jest, do czego ludzie piszą, to ludzie najróżniejsze rzeczy piszą. To wyobrażenie przeciętnych ludzi o problemach ograniczania się zwykle do ich do ich własnej perspektywy. Każdy ma jednak mocno inną tak z tymi Węgrami mówiliśmy, każdy ma tam swoje powody, żeby zajmować takie a nie inne stanowisko. Natomiast no wydaje mi się, że Kaczyński co on ciągle żyje w przekonaniu, że ludzie czekają na powrót z tego co było, tak? No popełnia podobny błąd jak swego czasu Platforma, że jemu się wydaje, że ludzie, nawet jak są niezadowoleni z Tuska, to są to tęsknią za ośmioma latami rządu PiS. Tak nie jest, bo ludzie jeszcze w większości pamiętają, że te rządy to też nie były najlepsze, a pod wieloma względami niewiele się różniły od obecnych.

W niedawnym swoim wywiadzie senator Grzegorz Schetyna, czołowy niegdyś przedstawiciel Koalicji Obywatelskiej, wtedy Platformy Obywatelskiej, powiedział, że nie wyklucza połączenia sił z Konfederacją jeśli taka byłaby potrzeba.

Myślę, że nie można takie w pewnych scenariuszach mogą się wydać mniej lub bardziej prawdopodobne, ale myślę, że nie ma sensu spekulowanie na ten temat w tym momencie. Wiadomo, że nikt w tym momencie nie wie, jaki będzie układ sił po wyborach. Jeśli nie wiemy, jaki będzie układ sił po wyborach. Jeśli nie wiemy jaki będzie układ sił to możemy sobie jedynie oddać z takim swobodnym spekulacją. No może celem każdej partii jest, żeby realizować swój program. A do tego nie są potrzebni koalicjanci, wręcz przeciwnie, koalicjanci to przeszkadzają, bo mają jakieś swoje pomysły. Więc jeśli naszym celem również nie jest to, żeby mieć koalicjantów, tylko żeby zrealizować nasz program, a żeby zrealizować nasz program musimy zająć jak najsilniejszą pozycję, żeby móc narzucić ten swój program ewentualnym koalicjantom właśnie.

No tak, ale patrzę na najnowszy sondaż, to jest akurat IBRIS, który wskazuje 31,8% na Koalicję Obywatelską. 24,2% na Prawo i Sprawiedliwość respondenci. Konfederacja 14,2%. Konfederacja Korony Polskiej 8%, Lewica 6,9 PSL 4.6. Razem 2,1. A Polska 2050 Rzeczpospolitej Polskiej, bo teraz zmieniła się nazwa po konwencji już nie Szymona Hołowni mniej niż 1% wskazań. No to patrząc jakby tutaj z takiej czystej arytmetyki, no jednak Koalicja Obywatelska 31%, ale PiS i Konfederacja, no mogłyby razem to zwalczyć. Czy jest w ogóle możliwe to, że te niesnaski pod koniec już tej tury, a może przed wyborami nagle się zakończą i państwo celowo dzisiaj tak mówicie, że nie, nie, nie, z Prawem i Sprawiedliwością to na pewno nie, a na koniec się okaże, że jednak to jest jedyny sposób na wygranie z Koalicją Obywatelską?

Ja już mówiłem, że należy do sceptyków w stosunku do PiS-u. Natomiast no wiadomo, no że nie będzie na pewno decydowało to, czy się politycy poprzetykali wcześniej i mówili sobie jakieś przykre rzeczy, tylko czy i jaki układ się po wyborach wykrystalizuje. No uważam, że Konfederacja powinna zawrzeć koalicję z tym, kto pozwoli jej zrealizować jak największą część swojego potomstwa, niekoniecznie właśnie z PiS-em. To niczego tam sobie nie ślubujemy, chociaż PiS próbował takie deklaracje wyłudzać. Nie, no oczywiście, że my się powinniśmy kierować lojalnością wobec naszych wyborców. Im obiecaliśmy pewien zestaw rzeczy, które mamy do zrobienia. No i teraz po wyborach, jeśli taka możliwość będzie, że rozejrzycie się za takim układem politycznym, w którym jak największą część tych obietnic będziemy w stanie dowieźć. Jeśli z PiS-em nie będziemy się w stanie dogadać, to się nie dogadamy w związku z tym, że wcale nie jest przesądzone.

Ja pytam o też o to, bo są kwestie takie jak deklaracje i tutaj Prawo i Sprawiedliwość w deklaracjach jest mocno eurosceptyczne. W praktyce, jak wiemy, pan premier Morawiecki głosował na wszystko wespół zespół z europejskimi liderami. Dzisiaj na tapety wchodzi ponownie ETS, dlatego że przed weekendem odbyło się posiedzenie Rady Europejskiej. Jak wiemy, w Unii Europejskiej najpierw jest polityczna decyzja, a następnie jest ona głosowana, implementowana przez parlament i wdrażana przez Komisję Europejską. I teraz mamy ETS. Mówi się, że to jest jednak przełom, że będą pewne zmiany. I teraz chciałabym, żebyśmy posłuchali wypowiedzi premiera Donalda Tuska.

Środki, które będzie można uzyskać z uwolnienia niektórych uprawnień emisji, będą przekształcone w pomoc finansową dla tych nie najbogatszych państw, dla których ETS jest istotnym obciążeniem. Ponieważ u nas ETS jest bardzo dużym składnikiem ceny energii, bardzo mi zależało na tym, żeby to wreszcie uwzględniono i to się udało.

To jeszcze na temat tego systemu ETS, czyli handlu emisjami. wypowiedział się kandydat na premiera Prawicy, czyli pan Przemysław Czarnecki.

Europejska brukselska komuna, która nie chce ETS-u znieść, bo państwa zachodnie przez ETS zarabiają na kieszeniach Polaków. Doją Polaków, a Tusk podpisał dojenie w dalszym ciągu. Wstyd!

No i znowu mamy tutaj rozjazd. Czy to jest przełom? Czy deklaracje premiera Donalda Tuska możemy traktować jako coś co jest gwarantem i dlaczego Prawo i Sprawiedliwość z uporem maniaka twierdzi, że ono było przeciwko temu i że cały czas było za Polską, a tak naprawdę nie było.

No czekali, aż znajdą się w opozycji, żeby mu zgłosić te wszystkie słuszne postulaty. Przez 8 lat jak mogli je realizować, to nie mieli do tego zapału, aż właśnie znaleźli się w pozycji, kiedy nareszcie nie mogą nic zrobić i teraz mogą głosić najsłuszniejsze rzeczy, a potem jak znowu znajdą się w tam, gdzie tam, gdzie byli poprzednio, to być może znowu zapomną o nich. Ja to też z taką fascynacją oglądam, jak to w ogóle bez żadnego zająknięcia przychodzi, bez mrugnięcia okiem są w stanie twierdzić, że zawsze byli tacy stanowczy, zawsze byli przeciwko, a to ich własna polityka. Ja pamiętam, jak Morawiecki wrócił z któregoś szczytów i ogłaszał, znaczy to jest jego pomysł, że podatek od śladu węglowego zaproponował w Unii Europejskiej, że to on zaproponował. Taki był przekaz. Proszę sobie przewinąć te taśmy, prawda, stare, to państwo znajdą te konferencje, na której on to ogłasza jako swój sukces.

No myślę, że premier Mateusz Morawiecki to jest pewien rodzaj przypadek kliniczny. Jeśli chodzi o kłamstwa.

Ale to cały PiS realizował tą politykę. No Kaczyński też mówił wtedy, że sprzeciwianie się Zielonemu Ładowi to byłoby znalezienie się na marginesie europejskiej polityki, prawda? To jest To wszystko jest na taśmach, tak?

No dobrze, no to w takim w razie, jak pan ocenia wypowiedzi premiera Donalda Tuska, bo do niego przez lata ta łatka przylgnęła właśnie kogoś kto kłamie.

No i podobnie, bez mówienia okiem przeskoczyli na pozycję reformatorów ETS-u, za którą wcześniej ochoczo głosowali i twierdzili, że planeta spłonie inaczej i tylko trzeba przyspieszać. Przecież oni wszyscy popierali te przyspieszenia, bo przypomnijmy, że ten to szaleństwo rodziło się stopniowo. Ono na początku miało skromniejsze cele, później pakiet 55 przegłosowywany, to właśnie było gotowość na 50 pięć celów redukcji, z 40 bodajże podwyższanie do 55 i oni to popierali nadal. W związku z tym no teraz to wiadomo, mleko się rozlało, okazało się, o czym wcześniej Konfederacja mówiła jako jedyna i wtedy tamci się pukali w czoło, uważali nas za szurów i mówili, że to są jakieś niestworzone jakieś spiskowe teorie, że to wszystko obróciło się przeciwko nam. Po czym się obróciło przeciwko nam. Jak już spadliśmy z rowerka, to zaraz wszyscy są mądrzy i zwalają na to, że ten rowerek to się przewrócił przez tych drugich i że oni nigdy nie chcieli na niego wsiadać.

Ale ma pan dziką satysfakcję, co? Jak to jest? Że, mówiliśmy tyle lat, a oni nie słuchali. Ale z drugiej strony, ja tak sobie myślę, no grunt, że chociaż skorygowali tą politykę, bo mogli jeszcze by iść dalej w zaparte.

Ale jeszcze nic nie skorygowaliśmy.

Na razie jest deklaracja, że odchodzimy od tego wymiaru ETS, który jest i wprowadzamy ETS 2.

Na razie jest tylko deklaracja, że będzie to łagodzone, ale nadal jest tam no twardo w konkluzjach zapisane, że to ETS pozostaje podstawą kształtowania tej polityki i przymuszania państw do transformacji energetycznej. Uświadommy sobie jedno, to jest narzędzie, które wymyśliły państwa, które postawiły na odnawialne źródła energii.

Lata temu.

Lata temu, jak sobie uświadomiły, że nie daje im to jednak takiej przewagi, jakby chciały, żeby im dawało, to wymyśliły sztuczną przewagę za pośrednictwem przepisów, które po prostu te państwa, które nie podążyły taką drogą, obkłada pewnymi opłatami, karami na rzecz tych, które podążyły tą drogą.

Znaczy to jest też narzędzie finansowe, prawda? Na ten temat zarabiają bankierzy rynki, tak? Tutaj jest obrót finansowy, bo za każdy za każdą tonę wyemitowanego dwutlenku węgla trzeba kupić taką jedną emisję. Ich ceny się zmieniały na przestrzeni lat od kilku kilkunastu euro do ponad 100 euro. No i teraz my te pieniądze też dostawaliśmy….

Przejadaliśmy aż furczało.

….bo część pieniędzy szła do Polski i tutaj zamiast pewnych zmian technologicznych, jakichś zmian takich właśnie energetycznych dokonywać, rozpływały się te pieniądze. Mowa tutaj oczywiście o rządach prawicy.

Nie, nie tylko, to Platforma robiła wcześniej tak samo, przecież oni też przejadali te pieniądze. Nikt nie zbudzał w Polsce ….

Ale ten system ETS wydaje mi się, że wszedł za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Nie, wcześniej wszedł. Te pieniądze płynęły już wcześniej i były przejadane konsekwentnie przez kolejne ekipy, więc to jest właśnie najlepsze w tym wszystkim, że oni się zgodzili na jakiś system transformacji. Nic, na ambitne cele na bycie okładania karami i nic w tym celu nie robili. Cały czas myśleli, że jakoś to będzie. Przez tyle lat po prostu nic się nie działo w tym kierunku, wiedząc, że to, że to nie ubłaganie nadciąga, że te, że te ETS jest tak skonstruowany, żeby to z biegiem czasu było coraz bardziej dotkliwe. Oni z pełną świadomością, że to będzie miało takie konsekwencje, przez lata nie robili nic, jedni i drudzy. O elektrowni atomowej u nas się teraz nabrało przyspieszenia, ale ile lat się to mówiło i nic, żadna nie powstała, tak?

Tutaj się zgadzam. System handlu misjami nie jest niczym nowym. Unia Europejska przyjęła go w 2003 roku, a Parlament Polski implementował w 2004 roku, czyli faktycznie już ponad 20 lat. Ma pan tutaj rację. Emisja gazów cieplarnianych no raczej chyba się nie udaje, bo najnowsze dane mówią o tym, że coraz więcej powstaje na świecie kopalni węglowych, zwłaszcza w Chinach. No Donald Trump mówi: "Drill, baby, drill. Będziemy coraz więcej wydobywać ropy". Jak wiemy, Stany Zjednoczone są eksporterem numer 1, jeśli chodzi o ropę naftową. No a przy obecnym kryzysie będą po prostu więcej zarabiać, bo muszą zastąpić te szlaki, które są zablokowane.

Czy widzi pan, jako ktoś, kto już zapowiedział, że te ETS-y i pana stronnictwo, że te ETS-y przyniosą szkody europejskim gospodarkom, że migracja przyniesie szkody. Czy dzisiaj pan chciałby jakąś taką wizję przyszłości rozpostrzeć przed naszymi widzami? Jak wpłynie to, co dzisiaj się dzieje na Polskę i na Europę?

Nie wiemy jaki wpłynie bo to zależy od decyzji, jakie zostaną podjęte i właśnie widać, że jakiś tam przełom, mimo wszystko następuje. Tylko następuje pomału, jak to Unia Europejska. Jak ten taki ślimak z tych karykatur, który tam pomału reaguje po prostu na, w sensie pali, pali, coś tam przylatuje, Unia Europejska. Poszukamy na to odpowiednie dyrektywy i tak. Więc tryby mielą powoli, ale widać, że coś tam ruszyło, że do, nawet do tych najbardziej zatwardziałych unijnych biurokratów dotarło, że podążanie dalej tą ścieżką, znaczy najbardziej zatwardziałych to może jeszcze nie. Tam nadal jest jeszcze opór wobec zmiany, ale zaczyna docierać, także podążanie dalej tą ścieżką doprowadzi do katastrofy, doprowadzi do tego, że jakieś kraje będą się wypisywać z Unii Europejskiej, albo że ta Unia Europejska się po prostu załamie pod ciężarem konkurencji z zewnątrz, że podążanie do tą drogą do niczego nie prowadzi, bo gdyby chociaż prowadziło do tego celu takiego jak się ratowania planety, prawda, obniżania emisji, to jeszcze można być można ten temat dyskutować, ale to nawet nie prowadzi do tego celu i nie ma nie ma szans do tego doprowadzić, no bo jak pani redaktor słusznie zauważyła, no świat nie podąża tą drogą. Więc co z tego, że Unia będzie redukować swoje emisje, jak inni w tym czasie będą przyspieszać swoje emisje, korzystając z tego, że po prostu zwalniają się zasoby węgla na przykład, skoro Unia z nich nie korzysta, tak? Więc nie, no po prostu ta polityka jest całkowicie szalona, również z tego punktu widzenia, także nawet nie prowadzi do celów, które, i nie może doprowadzić do celów, które oni sobie stawiają. No bo była taka retoryka, że wysyłamy silny sygnał całemu światu robiąc to, co zrobimy. No ale no, jaki to jest sygnał? Bo jesteś jesteśmy frajerami. Taki to jest sygnał, że my tu, wy tu coś robicie przez to wasz przemysł staje się niekonkurencyjny, no to fajny sygnał. No to róbcie tak dalej. Wszyscy tam poklepują Europejczyków, że świetnie, świetnie.

I potem Chińczycy im sprzedają panele fotowoltaiczne i zarabiają na tym fortunę i jeszcze auto elektryczne.

Raport VOD 20.03.2026

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki