„Super Express”: - Apeluje Włodzimierz Czarzasty, apeluje premier Donald Tusk, apeluje wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Wszyscy zwracają się do prezydenta Karola Nawrockiego o podpisanie ustawy wdrażającej program SAFE. Jaka, pani zdaniem, będzie decyzja prezydenta, biorąc pod uwagę, że wciąż wypowiada się on o tym programie bardzo krytycznie?
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka: - Staram się wierzyć przedstawicielom Kancelarii Prezydenta, że decyzja jeszcze nie zapadła. Sytuacja na Bliskim Wschodzie pokazuje czarno na białym, jak bardzo ta decyzja jest potrzebna i jak bardzo szkoda czasu. Program SAFE opiera się na nisko oprocentowanej pożyczce z Brukseli, ale kontrakty w jej ramach musimy podpisać do końca maja. W związku z tym każdy dzień ma znaczenie. Wiceszef MON Cezary Tomczyk słusznie zauważył, że bez względu na to, jaką decyzję podejmie prezydent, niech podejmie ją teraz, abyśmy w przypadku weta mieli czas na szukanie dróg alternatywnych.
- Rozmawiała pani z prezydentem i jego ministrami. Czy te rozmowy dają nadzieję na porozumienie?
- Wyjaśnialiśmy każdą wątpliwość krok po kroku. Niedobrze się stało, że wokół SAFE pojawiło się tyle mitów i dezinformacji. Część pytań płynących z Kancelarii Prezydenta była niestety oparta właśnie na tej dezinformacji. Mam jednak nadzieję, że argumenty wojska i przemysłu, które gremialnie popierają ten program, ostatecznie przekonają Karola Nawrockiego. Sondaże jasno wskazują, że chcą tego również Polacy.
- Skoro mowa o dezinformacji – który z mitów rozpowszechnianych przez opozycję uważa pani za najbardziej szkodliwy?
- Myślę, że „niemiecki but” jest najbardziej nośny, bo budzi skojarzenia u starszych pokoleń, ale to kompletna bzdura. Pokazaliśmy listę projektów: 89 proc. zakupów z mechanizmu SAFE będzie realizowanych w Polsce. Premier Tusk podkreślał, że tylko jeden sprzęt, o wartości zaledwie 0,3 proc. całego programu, kupujemy od firmy szwedzko-niemieckiej. Innym szokującym mitem jest twierdzenie, że będziemy kupować „złom”. Jeżeli ktoś uważa, że produkty naszego przemysłu, jak Pioruny, Kraby czy Borsuki, to złom, powinien pojechać do fabryk zbrojeniowych i powiedzieć to pracownikom. Posłowie widzą tę listę zakupową od grudnia, ale wielu z nich woli krzyczeć o zdradzie, zamiast zapoznać się z faktami.
- Niektórzy politycy, jak Tobiasz Bocheński, twierdzą jednak, że obecność zagranicznych firm w Polsce nie oznacza, że to polski przemysł.
- To jest rozmowa niemerytoryczna. Mamy konkretne produkty: Piorun, Krab, Borsuk – one są wytwarzane u nas. Eksperci wojskowi, którzy znają się na temacie, oceniają program wyłącznie dobrze. Co istotne, popierają go dowódcy nominowani przez naszych poprzedników, jak gen. Kukuła czy gen. Kuptel z Agencji Uzbrojenia. To oni najbardziej czekają na te pieniądze, by móc realizować kontrakty. Ta ustawa po raz pierwszy w historii nowej Polski zabezpiecza budżet MON – pożyczka w ramach SAFE nie będzie spłacana z pieniędzy Ministerstwa Obrony.
- Prawica podnosi argument suwerennościowy, porównując SAFE do KPO. Twierdzą, że Bruksela będzie mogła „ręcznie sterować” wypłatami w zależności od tego, kto rządzi w Polsce.
- To porównanie jest błędne. W przypadku KPO, na który zgodził się rząd premiera Morawieckiego, fundusze były powiązane z tzw. kamieniami milowymi, często niezwiązanymi z samym programem. W SAFE nie ma żadnych dodatkowych warunków. Mamy 129 konkretnych zakupów i rozliczamy się z Brukselą w miarę realizacji każdego projektu: po wybraniu wykonawcy, zaliczce czy dostawie. Mechanizm ochrony pieniędzy przed korupcją i defraudacją jest standardem przy każdych funduszach unijnych, czy to na rolnictwo, czy na infrastrukturę. Aby wstrzymać środki, potrzebne są dowody od instytucji takich jak OLAF czy krajowy audyt. Zasada jest prosta: nie kraść, nie defraudować, mieć system kontroli. Warto dodać, że z mechanizmu pożyczkowego korzysta 19 z 27 krajów UE, w tym Węgry i Włochy. Czy ktoś pyta Viktora Orbána lub premier Meloni, czy wpadli pod „niemiecki but”?
- Przejdźmy do kosztów. Spłata długu w euro przez 45 lat budzi obawy o ryzyko kursowe. Dlaczego nie sfinansować tego polskimi obligacjami?
- Porównywanie tego do kredytów frankowych to robienie ludziom wody z mózgu. Pożyczamy od wiarygodnego partnera – Komisji Europejskiej. Przez pierwsze 10 lat płacimy tylko odsetki (ok. 3 proc.), a spłatę kończymy w 2071 roku. W ustawie zapisany jest mechanizm niwelujący ryzyko kursowe. Jeśli chodzi o obligacje – ktoś musiałby je kupić. Prawo i Sprawiedliwość chciałoby, żeby obywatele wyłożyli z portfeli 180 mld złotych, co jest nierealne. Nasi poprzednicy również zaciągali kredyty, np. w Korei czy USA, na warunkach często gorszych niż 3 proc., ale chronionych tajemnicą bankową. My oferujemy przejrzysty system u stabilnego partnera.
- Program jest bardzo intensywnie promowany, co u części Polaków budzi nieufność. Czy to nie jest tak, że Bruksela dyktuje nam, co mamy kupować?
- Wręcz przeciwnie. Program SAFE to był polski pomysł, z którym pojechaliśmy do Brukseli podczas naszej prezydencji. Powiedzieliśmy: „Musimy zacząć inwestować w obronę, bo mamy Rosjan u granic”. To nasi wojskowi ułożyli listę zakupową, a Bruksela nie zmieniła w niej ani przecinka. Mówimy o tym dużo, bo wiemy, jaka jest stawka – bezpieczeństwo naszych dzieci w obliczu wojny za granicą i niebezpiecznych działań Rosji. Pieniądze pójdą m.in. na obronę antydronową.
- A co z relacjami z USA? Pojawiają się głosy, że SAFE to „front wobec Stanów Zjednoczonych”.
- To nieprawda. Nasze relacje handlowe w obszarze zbrojeń z USA są nienaruszone, a suma kontraktów przekracza 200 mld złotych, czyli jest wyższa niż wartość całego SAFE. Co więcej, prezydent Donald Trump wielokrotnie powtarzał, że Europa musi wziąć odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo, i my to właśnie robimy. Prawdziwa suwerenność to silne wojsko i sprawny własny przemysł, który nie jest narażony na przerwanie łańcuchów dostaw w czasie konfliktu.
- Co konkretnie stracimy, jeśli prezydent zawetuje ustawę?
- Weto oznacza nie tylko utratę środków na zbrojenia. To także utrata 16 mld zł: 8 mld na służby podległe MSWiA, czyli Policję i Straż Graniczną oraz 8 mld na infrastrukturę kolejową. Wiele kontraktów zbrojeniowych stanie się nierealnych. Byłoby mi trudno zrozumieć taką decyzję, wiedząc, co dzieje się w naszym regionie. Mam jednak nadzieję, że prezydent jako zwierzchnik Sił Zbrojnych posłucha dowódców wojskowych, którzy podczas odpraw wykazywali duży entuzjazm wobec SAFE. Jeśli nie chce słuchać nas, niech posłucha strony społecznej, przedsiębiorców i wojska. Szantaż polityczny ze strony Nowogrodzkiej nie powinien tu brać góry.
Rozmawiał Kamila Biedrzycka