Super Express: Jak się panu podobało wystąpienie Karola Nawrockiego na konferencji konserwatystów CPAC?
Krzysztof Śmiszek: Nie było najgorsze w takim sensie, że zachowało pewną neutralność. Choć oczywiście musiał też niestety wpisać się w atmosferę tego wydarzenia, które według mnie nie jest „konferencją konserwatystów” tylko „sabatem skrajnej prawicy”. Kiedy bowiem popatrzy się na uczestników, to są to ludzie od Sasa do Lasa, których łączy głównie miłość do spiskowych teorii dziejów i czasem nawet prorosyjskich wypowiedzi. Widać też, że ten format jest coraz mniej popularny, co pokazuje nieobecność Donalda Trumpa
- Ona raczej świadczy o tym, że uciekł przed własnym środowiskiem nie chcąc tłumaczyć się z wojny w Iranie i fatalnych danych ekonomicznych w USA.
- Prezydent Trump zdezerterował, ale za to pojawił się prezydent Polski, który chciał sobie chyba poprawić humor, więc pojechał tam, gdzie widzi źródło swojego sukcesu. Bo przecież był popierany przez administrację Trumpa i chce być nieodłączną częścią tej skrajnej międzynarodowej siatki. Pojechał, coś tam powiedział i wrócił.
- Nazwałby pan dzisiaj Donalda Trumpa, jak uczynił to w przemówieniu Karol Nawrocki, „prawdziwym przyjacielem Polski”?
- Jest z tym duży problem.
- Dlaczego?
- Dlatego że przyjaciel to jest ktoś, kto jest stabilny, ktoś, na kim można polegać. Przyjaciel to jest ktoś, kto nie zawodzi i kto nie przytula się do naszych nieprzyjaciół. A widzimy, że to wszystko dzieje się w ostatnich miesiącach w wykonaniu Donalda Trumpa. Stany Zjednoczone oczywiście są nadal naszym wielkim sojusznikiem, sprzymierzeńcem, tylko że ta niestabilność na szczytach amerykańskiej władzy powoduje, że chyba coraz więcej Polaków i Europejczyków zadaje sobie pytanie czy w sytuacji prawdziwie kryzysowej będą mogli na Trumpie polegać. Mam wrażenie, że chyba coraz mniej. Tylko w ostatnich dniach mówił, że napadnie na Kubę, wcześniej napadł na Wenezuelę, chciał podbijać Grenlandię, razem z Netanjahu zaatakował Iran… Pytanie więc czy mamy do czynienia z człowiekiem, który jest stabilny, wie czego chce, czy prowadzi swój kraj, i de facto pół świata, w dobrym kierunku? Dla mnie to są wielkie znaki zapytania, więc uważam, że w naszym żywotnym interesie jest zacieśnianie więzów europejskich. Oczywiście nie tracąc przy tym poparcia i sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi.
- Karol Nawrocki mówił także, że Donald Trump jest „wojownikiem walczącym o lepsze życie dla Amerykanów”. Tymczasem w niedzielę na ulice amerykańskich miast wyszło około 8 milionów ludzi, którzy protestowali przeciw polityce swojego prezydenta zarówno tej wewnętrznej, jak i dotyczącej wojny w Iranie.
- Ano właśnie. Prezydent Nawrocki źle trafił. Trafił w bardzo zły moment, bo oczywiście można czarować rzeczywistość poprzez swoje media czy występy na wielkich konferencjach, ale w tym samym czasie miliony wkurzonych Amerykanów wychodzą na ulicę. Bo nie chcą prowadzenia spraw swojego kraju w kierunku rozpętania na świecie wojny totalnej. Trump obiecywał zakończenie wojen, jeszcze niedawno chełpił się, że skończył osiem czy dwanaście, a tak naprawdę rozpoczął co najmniej trzy. Zawiódł część swoich wyborców z ruchu MAGA, którzy nie chcą żeby Ameryka mieszała się w kolejne konflikty. Trump robi dokładnie odwrotnie i ma najniższe poparcie od początku urzędowania. Można powiedzieć, że „pali mu się pod siedzeniem”. Nie wiem więc co Polska zyskała na tym wyjeździe Karola Nawrockiego do USA. Co stamtąd wywiózł? Co uzyskał dla Polski? Jakie interesy załatwił? Bo to, że próbuje zabezpieczyć sobie poparcie na przyszłość już wiemy.
- A umie pan odpowiedzieć na pytanie co Polska zyskała na rozmowach Karola Nawrockiego z Victorem Orbanem?
- W moim przekonaniu nie zyskała nic, co mogłoby być znaczące. Niestety prezydent wplątał nas w jakąś wewnętrzną sprawę węgierską i partnerom z Europy pokazał, że trzyma z człowiekiem, który siedzi w oślej ławce Unii Europejskiej, który jest ciągle na kontrze, blokuje nie tylko europejskie i ukraińskie interesy, ale także polskie! Przecież cały czas blokuje wypłatę 2 mld zł za pomoc, którą udzieliliśmy Ukraińcom. Chciałbym więc zapytać pana prezydenta Nawrockiego czy udało mu się coś w tej kwestii załatwić w Budapeszcie? Z tego co widzę nie ma w sprawie odblokowania tych pieniędzy żadnych doniesień. Nawrocki wpycha nas na siłę, wbrew większości Polaków i wbrew rządowi, w ręce jakiejś skrajnej, bardzo niewielkiej grupy europejskich przywódców, którzy są absolutnie przeciwko europejskiemu projektowi.
- Jarosław Kaczyński udzielił wywiadu jednemu z węgierskich prorządowych portali i powiedział, że cyt.: „wygrana premiera Orbana byłaby bardzo ważna dla Węgier, ale też dla całej Europy, bo wpisałaby się w przewidywany przez niektórych cykl wydarzeń, w wielką zmianę, razem z naszym powrotem do władzy w Polsce i wygraną prawicy we Francji”.
- Ta „wielka zmiana”, o której marzy prezes Jarosław Kaczyński jest zmianą wyłącznie w jednym kierunku. Chodzi o rozwalenie Unii Europejskiej. Przyszła ostateczna chwila licytacji na radykalizmy z Braunem i ze skrajną prawicą od Mentzena czy Zajączkowskiej. Prezes Kaczyński chce ich przebić. Więc mówi o tym, że on, jako największa prawicowa partia, będzie współpracował z Le Pen i z Orbanem żeby rozwalić Unię Europejską. A kiedy już wypuści się tego Dżina z butelki, to nie da się go już do tej butelki wsadzić z powrotem. Przybrali kurs na ostateczne obrzydzenie Polakom, Francuzom i Węgrom Wspólnoty Europejskiej. Kurs na rozwalenie tego projektu. Doraźny interes polityczny Kaczyńskiego, chęć wygranych wyborów w przyszłym roku, jest ważniejszy niż utrzymanie dobrobytu Polaków i stabilności, którą od 20 lat mamy będąc w Unii Europejskiej.
Rozmawiała Kamila Biedrzycka