Słodka pułapka w szkolnych sklepikach. Producenci znaleźli sposób na obejście przepisów

2026-09-04 7:47

Od września wchodzą w życie nowe przepisy, które miały ograniczyć sprzedaż słodkich napojów w szkołach. Posłanka alarmuje jednak, że w regulacjach istnieje poważna luka, przez którą producenci mogą legalnie sprzedawać dzieciom produkty z dużą zawartością cukru. Problem tkwi w definicji „dodatku cukru”.

Kolorowe napoje z napisem „bez dodatku cukru” na ladzie. O luce w przepisach szkolnych przeczytasz na SE Polityka.
Autor: AI/ Wygenerowane przez AI AI wygenerowany obraz do artykułu
  • Producenci mogą dodawać do napojów soki owocowe, twierdząc, że robią to dla smaku, a nie w celu ich osłodzenia.
  • Nowe przepisy wprowadzają limit cukru dla napojów przygotowywanych na miejscu w szkole, ale nie dla tych z automatów.
  • Posłanka pyta Ministerstwo Zdrowia, czy zamierza wprowadzić obiektywny limit cukru dla wszystkich napojów w szkołach.

Jak producenci mogą legalnie sprzedawać słodkie napoje w szkołach?

Od 1 września 2026 roku zaczną obowiązywać nowe przepisy dotyczące żywności sprzedawanej w szkołach. Mają one na celu ograniczenie dostępu dzieci do produktów z wysoką zawartością cukru. Jak wskazuje posłanka Aleksandra Leo w swojej interpelacji, regulacje zakazują sprzedaży napojów, do których dodano cukry lub substancje słodzące.

Problem w tym, że producenci mogą obejść ten zakaz. Wystarczy, że do napoju dodadzą np. zagęszczony sok owocowy, który naturalnie zawiera dużo cukrów, i zadeklarują, że zrobili to w celu poprawy smaku lub aromatu, a nie po to, by produkt osłodzić. Zdaniem posłanki, udowodnienie producentowi innej intencji jest niezwykle trudne dla organów kontroli, co potwierdził wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu.

Nierówne zasady. Inny limit dla napoju z automatu, a inny dla tego z kuchni

Posłanka Aleksandra Leo zwraca uwagę na kolejną niekonsekwencję w nowych przepisach. Wprowadzają one bowiem konkretny limit zawartości cukru dla napojów, które są przygotowywane na miejscu, np. w szkolnej stołówce. Wynosi on maksymalnie 5 gramów cukrów na 250 ml gotowego napoju.

Co zaskakujące, analogicznego limitu nie ma dla gotowych, pakowanych napojów sprzedawanych w szkolnych sklepikach czy automatach. Prowadzi to do absurdalnej sytuacji, w której napój przygotowany w szkole musi spełniać surowe normy, a ten kupiony przez ucznia w automacie obok może zawierać znacznie więcej cukru i wciąż być legalnie sprzedawany.

Posłanka domaga się konkretów. Co dalej z walką z cukrem w diecie dzieci?

W związku z opisanymi wątpliwościami, posłanka skierowała do Ministerstwa Zdrowia serię pytań. Chce wiedzieć, czy resort analizował skuteczność nowych przepisów i dlaczego stworzono podwójne standardy dla różnych rodzajów napojów.

Kluczowe pytanie dotyczy tego, czy ministerstwo rozważa wprowadzenie jednego, obiektywnego kryterium dopuszczalnej zawartości cukrów – wyrażonego w gramach na 100 ml – dla wszystkich napojów sprzedawanych w szkołach, niezależnie od pochodzenia cukru. Posłanka pyta również o plany uszczelnienia przepisów na poziomie Unii Europejskiej oraz o inne działania resortu mające na celu ograniczenie spożycia cukru przez dzieci.

W swojej interpelacji posłanka Aleksandra Leo zwraca uwagę na potencjalne luki w przepisach, które mają chronić zdrowie uczniów przed nadmiernym spożyciem cukru.

Wątpliwości dotyczą tego, czy nowe regulacje będą w praktyce skuteczne i czy Ministerstwo Zdrowia planuje wprowadzenie bardziej obiektywnych kryteriów dotyczących zawartości cukru w napojach sprzedawanych w szkołach.

Polacy uciekają z Niemiec?! Ten kraj się rozleciał! | Komentery z Berlina

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki