Scheuring-Wielgus: Cieszy mnie, że w ochronie zdrowia wylewa się teraz szambo nieprawidłowości

Joanna Scheuring-Wielgus, europosłanka Nowej Lewicy: (...) ja się cieszę, że wylewa się to szambo nieprawidłowości, które są w ochronie zdrowia. One się nagromadziły nie przez ostatnie trzy lata, nie przez rządy PiS-u, ale także przez wcześniejszy okres. Cieszę się, że teraz to wszystko wychodzi, choć szokują mnie informacje związane nie tylko ze Szpitalem Południowym, ale także z innymi placówkami. Zarobki lekarzy szokują mnie na maksa: od 100 d0 300 tys. zł. miesięcznie? Mnie się to w głowie nie mieści.

SCHEURING-WIELGUS OSTRO:  Nie chcę widzieć ruskich bomb na polskiej ziemi - wygrana Ukrainy jest w naszym interesie

Super Express: Za nami obchody 83. rocznicy Rzezi Wołyńskiej i chyba stało się to, czego można się było spodziewać, czyli zbijanie politycznego kapitału na tym temacie. Mocnych słów pada coraz więcej, a PiS chce przyjąć w Sejmie uchwałę sprzeciwiającą się rozszerzeniu Unii Europejskiej o „banderowską Ukrainę”. Słusznie?

Joanna Scheuring-Wielgus: Nie potrzebujemy uchwały żeby to wiedzieć. Jako partie demokratyczne zgłosiliśmy kilka dni temu w Parlamencie Europejskim poprawkę, która wyraźnie mówi o tym, że nie akceptujemy gloryfikowania banderyzmu, że Zełenski popełnił błąd nadając jednostce wojskowej imię „bohaterów UPA”, że Polacy na Wołyniu zostali wymordowani. My to wszystko powiedzieliśmy w uchwale europarlamentu i nie potrzebujemy kolejnego eskalowania tego konfliktu. Sytuacja jest prosta: Ukraina zawsze będzie naszym sąsiadem i podgrzewanie tej atmosfery, stawianie Polaków przeciw Ukraińcom i Ukraińców przeciw Polakom nikomu nie służy. Trzeba myśleć o przyszłości. Historią powinni zajmować się historycy, a nie politycy, którzy niestety wykorzystują tę sytuację. Robi to nie tylko Czarnek, ale oczywiście Braun, Mentzen czy Bosak. Wyłącznie po to żeby doprowadzić, co niestety już widać, do coraz bardziej napiętej sytuacji w Polsce, pomiędzy nami a Ukraińcami.

- Nadchodząca kampania wyborcza niestety będzie tę sytuację tylko eskalować i o żadnej „jedności” ws. bezpieczeństwa i obronności nie będzie mowy. Jaką odpowiedź będzie miała na to koalicja rządząca?

- Trzeba deeskalować i przypominać, wskazywać palcem kto robi źle. Nie można wchodzić w narrację PiS-u tylko dla zwiększania „zasięgów”. To nie zwykli ludzie doprowadzają do pogromów, to nie zwykli ludzie biorą kamień i rzucają w drugiego człowieka. To politycy doprowadzają do tego, że nagle w ludziach znajduje się ta fala nienawiści. Politycy są za to odpowiedzialni. A jak jest się rozsądnym i odpowiedzialnym politykiem, to nie doprowadza się do tej eskalacji. PiS nie przekona Ukraińców do naszych racji postępując w taki sposób. Odpowiedzialność po stronie tych emocji jest w nas i ja w tę narrację nie dam się wciągnąć. Będę stała po stronie Ukraińców, którzy pracują u nas legalnie i odprowadzają podatki. Ci, którzy do nas przybyli, uciekając ze swojego kraju w 2022 roku, nagle się nie zmienili. To są cały czas ci sami ludzie. (…) Nie chcę widzieć ruskich bomb na polskiej ziemi, pamiętajmy, że wygrana Ukrainy leży w naszym interesie.

- Ale czy popiera pani stanowisko, że do czasu zmiany historycznej narracji przez Ukrainę nie powinniśmy się godzić na jej wejście do Unii Europejskiej?

- Uważam, że Ukraina powinna być w Unii…

- …nawet z taką narracją?

- Nie, właśnie o tym napisaliśmy w uchwale Parlamentu Europejskiego: Ukraina musi przestrzegać wartości Unii Europejskiej. Droga wejścia Ukraińców do Wspólnoty nie będzie gładka, będą musieli przejść pewne procesy. Ukraina nie będzie miała żadnej „lekkiej ścieżki” tylko będzie musiała przejść wszystkie etapy, tak jak robiła to m.in. Polska.

- Na razie nie ma mowy żeby Ukraina do Unii weszła, bo nie spełnia praktycznie żadnych kryteriów.

- Na razie został otworzony tylko jeden tzw. klaster, a przed nią jeszcze kilka.

- Mam wrażenie, że Lewica coraz częściej zgłasza w ramach koalicji „zdanie odrębne”. Ostatnio podkreślacie, że propozycje zmian w systemie polskiej opieki zdrowotnej są niewystarczające.

- Oczywiście, że niewystarczające. Już chyba rok temu położyliśmy na stole nasze propozycje, np. podatek zdrowotny. Propozycje przedstawione przez panią ministrę zdrowia zawierają jakieś tam nasze postulaty, ale to jest cały czas za mało. Z tą materią powinniśmy sobie poradzić zupełnie inaczej. Jeśli pani ministra nie wymyśli szybkiego sposobu realizacji tych postulatów, nie pochyli się nad tym tak naprawdę na serio, to koalicja może przegrać wybory. (…) Lewica swoich poglądów nie zmienia. Jesteśmy merytoryczni i skuteczni w wielu kwestiach, zrealizowaliśmy mnóstwo naszych postulatów i mam nadzieję, że ten przyszły parlament będzie bardziej progresywny.

- Podziela pani stanowisko warszawskiej Lewicy, która odpowiedzialnością za aferę Szpitala Południowego obarcza prezydenta Rafała Trzaskowskiego?

- W ogóle, to zupełnie szczerze pani powiem, że ja się cieszę, że wylewa się to szambo nieprawidłowości, które są w ochronie zdrowia. One się nagromadziły nie przez ostatnie trzy lata, nie przez rządy PiS-u, ale także przez wcześniejszy okres. Cieszę się, że teraz to wszystko wychodzi, choć szokują mnie informacje związane nie tylko ze Szpitalem Południowym, ale także z innymi placówkami. Zarobki lekarzy szokują mnie na maksa: od 100 d0 300 tys. zł. miesięcznie? Mnie się to w głowie nie mieści. Oni oczywiście powinni zarabiać godnie, ale komuś, kto takie wynagrodzenie odbierał, powinna się zapalić czerwona lampka. Każdy z nas kiedyś trafi do szpitala czy do lekarza. Ochrona zdrowia nie jest ani konserwatywna, ani lewicowa, ani konfederacka, ani żadna inna. Powinniśmy usiąść do stołu ponad podziałami i kwestię ochrony zdrowia załatwić. Nie wiem dlaczego to się kolejnym ministrom z różnych ugrupowań przez lata nie udaje.

Rozmawiała Kamila Biedrzycka

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki