Schetyna o Braunie: Jest dla Nawrockiego partnerem

Grzegorz Schetyna, przewodniczący senackiej komisji spraw zagranicznych, b. szef MSZ, MSWiA i b. marszałek Sejmu, był gościem "Expressu Biedrzyckiej". Dlaczego Grzegorz Braun został zaproszony do Rady Bezpieczeństwa Narodowego? - Braun jest partnerem dla prezydenta Nawrockiego. Dla Kaczyńskiego zresztą też, bo przecież widzieliśmy wspólne zdjęcia sprzed Trybunału - uważa polityk KO.

Polityk Grzegorz Schetyna w studiu programu Express Biedrzyckiej. O wywiadzie dla SE Polityka przeczytasz w artykule.
Autor: Archiwum serwisu

Super Express: PSL zaskoczyło pana złożeniem projektu w sprawie tzw. resetu konstytucyjnego wracającego do wyboru sędziów większością 3/5 w Sejmie i „pozbycia” się wszystkich obecnie zasiadających w Trybunale Konstytucyjnym?

Grzegorz Schetyna: Mnie w sprawie TK już nic nie zaskoczy. Ani to, co było wczoraj, ani to, co jest teraz, ani to, co będzie jutro. Sprawa trwa, nie wiemy jaki będzie jej ciąg dalszy, czy jest możliwe znalezienie porozumienia między prezydentem, opozycją a koalicją rządzącą. My będziemy robić wszystko żeby pomóc wyegzekwować prawo do funkcjonowania Trybunału, ale to będzie torpedowane. Prezydent pokazał to organizując zbiorowe wtargnięcie do Trubunału. Ja więc po stronie prezydenta i opozycji niczego się nie spodziewam. Pytanie czy można z tego wyjść.

- I tak pan patrzy na propozycję PSL?

- Tak. Władysław Kosiniak-Kamysz i PSL chcą spróbować zorganizować jakąś przestrzeń, gdzie będzie można normalnie rozmawiać i napisać jakiś scenariusz.

- Jest co do tego zgoda w rządzie? Bo wydaje się, że ani Koalicja Obywatelska ani Lewica o „resecie” słyszeć nie chcą.

- Każdy z nas chce rozwiązania tej sytuacji i każdy z nas patrzy na to troszeczkę inaczej. PSL ma przecież prawo podmiotowego formułowania własnej oceny i prób rozwiązania tych problemów. Według mnie bardzo trudno będzie zrealizować jakikolwiek scenariusz. Ta sytuacja będzie trwać do wyborów parlamentarnych, a może i dłużej.

Donald Tusk ma powody do niepokoju. Prawie połowa Polaków chce dymisji premiera!

- „Ta”, czyli jaka?

- TK będzie funkcjonować, a opozycja i prezydent Nawrocki będą podważać każdą decyzję, orzeczenie i wyrok. Będzie dalej pat.

- Jednak byli prezesi Trybunału twierdzą, że wdrożone ostatnio rozwiązanie jest dziś najlepszym z możliwych.

- I jedynym, które mogło być podjęte. Choć bardzo ryzykownym. Sędziowie bowiem wzięli na siebie ogromną odpowiedzialność, ale zaczęli procedować, losować składy orzekające, rozmawiać o budżecie. Zaczęło się normalne funkcjonowanie. (…) Nie ma linii koalicji w tej sprawie, bo to jest decyzja sędziów. Wszyscy trzymamy kciuki, na pewno podobnie jak premier Władysław Kosiniak-Kamysz.

- Do tego wszystkiego dochodzi wątek posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego i zaproszenia przez prezydenta posła partii Brauna, pana Skalika, który głosował przeciw uchwale potępiającej naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony. Karol Nawrocki nie widzi problemu w tym, żeby o niejawnych sprawach dotyczących bezpieczeństwa państwa rozmawiać w obecności przedstawiciela jawnie prorosyjskiej partii?

- To fragment większej całości i aktywności Karola Nawrockiego, bo przecież wcześniej zapraszał Brauna i jego ludzi do budowy Paktu Senackiego. Oni są zapraszani, oni są podmiotowi i uważam, że po prostu Braun jest partnerem dla prezydenta Nawrockiego. Dla Kaczyńskiego zresztą też, bo przecież widzieliśmy wspólne zdjęcia sprzed Trybunału.

- Pana to nie dziwi? Interes partyjny wydaje się dominować nad bezpieczeństwem państwa?

- Dokładnie tak jest. To jest interes polityczny prezydenta Nawrockiego, albo może raczej Karola Nawrockiego, lidera opozycji, twórcy prawicowego Paktu Senackiego i osoby, która będzie chciała mieć wpływ także na listy prawicy do Sejmu. Taką przyjął rolę i tym się zajmuje. A o swojej roli konstytucyjnej po prostu zapomniał. To jest szkodliwe, bo psuje obraz Polski w świecie, jest szkodliwe dla funkcjonowania sceny politycznej. Ale jest także fragmentem większej całości. Te telefony do ambasadorów, nakłanianie ich do rezygnacji, też temu służy. Prezydent i ekipa z jego kancelarii to są ludzie, którzy robią partyjną politykę. Dla nich państwo jest funkcją ambicji partyjnych, tego, co chcą robić w kampanii wyborczej i po wyborach. Mają ambicje personalne, jakby nie mogli wytrzymać i zrozumieć, że są zapleczem głowy państwa, a nie lidera opozycji.

- Demokraci zwyciężają w wyborach połówkowych, jak to pana zdaniem wpłynie na politykę administracji Trumpa i relacje z Polską i całą Europą?

- Zawsze mówiliśmy, że trzeba grać na obu fortepianach, mieć dobre relacje i z prezydentem Trumpem i z Demokratami, zawsze tak robimy podczas każdego wyjazdu parlamentarnego do Waszyngtonu. Tak ogromne zwycięstwo jest zaskakujące, pytanie czy będzie miało wpływ na strategiczne amerykańskie decyzje takie jak budżet czy pieniądze wydawane na obecność oddziałów USA za granicą. (…)

- Jeśli decyzja ws. bazy nie zapadnie w grudniu, to nie zapadnie wcale?

- To jest możliwe. Byłoby ciężko wyegzekwować to w przyszłym roku. Nie może zabraknąć determinacji Amerykanów, musimy nad nią pracować.

Rozmawiała Kamila Biedrzycka

SCHETYNA: Braun to partner dla Nawrockiego

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI