- Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił pozew Jarosława Kaczyńskiego przeciwko Donaldowi Tuskowi, w którym prezes PiS domagał się przeprosin i wpłaty na cel społeczny za słowa Tuska o "seryjnych zabójcach kobiet".
- Sąd uznał, że wypowiedź Donalda Tuska mieściła się w granicach dozwolonej krytyki politycznej, odnosiła się do odpowiedzialności politycznej za zmiany w prawie aborcyjnym i nie naruszyła dóbr osobistych Jarosława Kaczyńskiego. Sędzia podkreślił, że słowa Tuska stanowiły opinię wygłoszoną na istniejących przesłankach, a Jarosław Kaczyński, jako przywódca polityczny, ponosi odpowiedzialność moralną za te tragedie.
- W uzasadnieniu wyroku sąd wskazał na konsekwencje zmiany prawa aborcyjnego, uznając, że orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku wprowadziło chaos i niejasność, co uzasadniało krytykę polityczną. Sąd zaznaczył, że decyzje polityków mają wpływ na życie wielu ludzi, a obecna sytuacja prowadzi do zmniejszenia liczby ciąż, ponieważ kobiety "po prostu się boją".
Wypowiedź Donalda Tuska, która stała się przedmiotem pozwu, miała miejsce na poznańskim Placu Wolności. Lider PO odniósł się do tragicznej śmierci 33-letniej ciężarnej kobiety, u której zdiagnozowano obumarcie płodu.
- Dzisiaj ta władza to są seryjni zabójcy kobiet. To oni odpowiadają za śmierć tych kobiet, to na ich głowy, panie Kaczyński, na pańską głowę spadają te tragedie, te śmierci, ta żałoba - stwierdził wówczas premier.
Proces sądowy
W odpowiedzi na te słowa, Jarosław Kaczyński złożył pozew cywilny, domagając się przeprosin oraz wpłaty 10 tys. zł na cel społeczny - pomoc uchodźcom z Ukrainy.
Podczas rozprawy, pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego, radca prawny Adrian Stalus, powoływał się na linię orzeczniczą Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczącą tzw. "grubej skóry polityków". Zaznaczył jednak, że istnieje również druga płaszczyzna tej linii orzeczniczej, nakładająca na przedstawicieli władzy publicznej zwiększony obowiązek i odpowiedzialność za słowo. Stalus podkreślał, że istnieją granice w dyskursie politycznym, a wypowiedź Tuska "wyłącznie podjudzała, podżegała do większych emocji, do skrajnych emocji, do nastawiania jednych na drugich, pogłębiania tych podziałów, które są w Polsce".
Nowe wieści od kuzyna prezesa PiS: Do końca roku Jarek będzie mieszkał u mnie
Z kolei pełnomocniczka Donalda Tuska, Elżbieta Kosińska-Kozak, wniosła o oddalenie powództwa, argumentując, że sformułowanie "seryjni zabójcy kobiet" nie odnosiło się bezpośrednio do Jarosława Kaczyńskiego. Podkreśliła, że Tusk, będąc wówczas w opozycji, przedstawiał swoje poglądy na to, co dzieje się w kraju, a jego wypowiedź mieściła się w granicach dozwolonej krytyki politycznej, odnosząc się do odpowiedzialności politycznej za zmiany w prawie aborcyjnym.
Uzasadnienie wyroku
Sędzia Tomasz Jaskłowski, uzasadniając oddalenie powództwa, przypomniał o istniejącym w Polsce od 2007 roku kompromisie aborcyjnym, który został zmieniony orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 roku. Orzeczenie to uznało za niekonstytucyjny przepis zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu.
Sędzia podkreślił, że stan prawny po tym orzeczeniu nie był jasny, a kwestia naruszenia kompromisu aborcyjnego była jednym z głównych elementów spornych w debacie politycznej. Sąd stwierdził, że wypowiedź Tuska nie odnosiła się bezpośrednio do Jarosława Kaczyńskiego, a użyte sformułowania stanowiły opinię wygłoszoną na istniejących przesłankach, takich jak medialne doniesienia o śmierciach kobiet w ciąży.
Sędzia Jaskłowski zaznaczył, że zmiana prawa aborcyjnego poprzez wyrok Trybunału Konstytucyjnego wprowadziła chaos i niejasność, co uzasadniało krytykę polityczną. Stwierdził, że Jarosław Kaczyński, jako przywódca polityczny, bez którego "w zasadzie w polityce nic się nie działo", ponosi odpowiedzialność moralną za te tragedie, choć nie prawną.
Sąd podkreślił również, że politycy muszą być świadomi większego ciężaru swoich słów, ponieważ ich decyzje mają wpływ na życie wielu ludzi, a w tym przypadku na kobiety znajdujące się w sytuacji zagrożenia życia i niepewności. Sędzia zauważył, że obecna sytuacja prowadzi do zmniejszenia liczby ciąż, ponieważ kobiety "po prostu się boją".
Sąd zasądził również od Jarosława Kaczyńskiego na rzecz Donalda Tuska kwotę 900 zł tytułem zwrotu kosztów procesu.
W naszej galerii zobaczysz porównanie domów Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska: