Rzecznik rządu powiedział: - Premier nie zawsze jeździ w takiej dłuższej kolumnie. Natomiast jeżeli są dłuższe wyjazdy, to zabezpieczenie wyjazdów premiera - nie tylko w Polsce, ale w większości krajów europejskich, wygląda w taki sposób, że jedzie w kolumnie oznakowanej, sygnalizowanej, po to, żeby nie doszło do jakiegoś rodzaju wydarzeń, które mogłyby na przykład spowodować wjazd bezpośrednio w samochód pana premiera - komentował Müller, odnosząc się do niedzielnego zdarzenia na Podlasiu, gdzie doszło do zderzenia samochodu osobowego z jednym z pojazdów z kolumny rządowej. W wyniku groźnego zdarzenia poszkodowanych zostało m.in. dwóch policjantów. Jednego z rannych funkcjonariuszy do szpitala zabrał śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, drogi z policjantów został odwieziony do szpitala karetką. Dwoje rannych w wypadku dzieci - nastolatek i młodsze dziecko z rodzicami również trafiło do szpitala.
Müller wyraził też współczucie dla poszkodowanych policjantów. - Najlepiej oczywiście, gdyby ta sytuacja się nie zdarzyła. Natomiast doszło do wypadku; (...) trwają dalsze czynności wyjaśniające - podkreślił rzecznik rządu. Jak dodał: - Zawsze w tego rodzaju sytuacjach powinno dojść do przejrzenia, co zawiodło. (...) Zawsze po takich sytuacjach przegląd procedur jest wskazany i należy go też wykonać - stwierdził rzecznik rządu.
Pytany o możliwość jazdy kolumn rządowych nie na sygnale, zauważył, że w takich sytuacjach kolumnę może bez naruszenia przepisów przerwać każdy uczestnik ruchu drogowego. Na uwagę prowadzącego, który stwierdził, że można postawić pytanie, w czym premier wracający z pracy jest ważniejszy od ojca wracającego z dziećmi z działki, Müller powiedział: "wszystko z tego typu stwierdzeniami jest dobrze do czasu, gdy na przykład nie dojdzie do jakiegoś ataku na szefa rządu, prezydenta czy inne ważne osoby w państwie".