W sieci pojawiły się nagrania pokazujące, jak prezydent Karol Nawrocki wchodził do budynku Trybunału Konstytucyjnego. Wraz z prezydentem w TK pojawili się też jego współpracownicy, którzy chcieli dostać klucz do pomieszczenia w gmachu Trybunału. Pytany o całą sytuację w programie "Graffiti" rzecznik prezydneta, Rafał Leśkiewicz, odparł:
- Ten klincz i tę sytuację wywołał pan Donald Tusk, dokonując zamachu na Trybunał Konstytucyjny. Koncentrujemy się tutaj na jednym: na tym, że policja weszła na teren Trybunału, korzystając z tylnego wejścia od Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Czyli szef kancelarii, pan Jan Grabiec, musiał wydać zgodę policjantom na takie wejście, a więc dokonanie zamachu na niezależny organ. I o wszystkim musiał wiedzieć pan premier Donald Tusk - powiedział Leśkiewicz.
Dopytany o sprawkę klucza do jednego z pomieszczeń odparł: - Gabinet wiceprezesa Sochańskiego był zamknięty. Wiceprezes Sochański nie mógł wejść do swojego gabinetu - powiedział, a na pytanie prowadzącego rozmowę, czy ludzie prezydenta są od żądań odbierania kluczy, Leśkiewicz dodał:
A widział pan, jak się zachował pan Maciej Berek, który z zaciśniętymi ustami, cały drżący, widać było, że się boi i czuje się bardzo niezręcznie w tej całej sytuacji, bo wie, że najprawdopodobniej popełnił poważne przestępstwo, uniemożliwiając wzięcie kluczy, o które poprosił pan wiceprezes Bartłomiej Sochański, żeby wejść do swojego gabinetu? - wyjaśnił.