J.W. - Czy głosowanie nad wotum dla pani minister zmieni coś w polskim krajobrazie politycznym? To jest coś, o czym powinniśmy mówić?
R.W. - Ja twierdzę, może się pomylę, ale twierdzę, że to głosowanie, niezależnie jak ono przebiegnie, Donald Tusk wykorzysta na swoją rzecz. Jeśli obroni Hennig-Kloskę, no to będzie znak jego siły i tego, że udało mu się tam tych niesfornych koalicjantów przywołać do porządku i zmobilizować. Jeśli Hennig-Kloska zostanie odwołana, to Donald Tusk też korzysta. Po pierwsze ma odwołanego niepopularnego ministra z ciągnącą się aferą o czyste powietrze, o cały problem z tym z tym programem, o wiele rzeczy dotyczących Ministerstwa Środowiska, do których wiele osób ma pretensje, w tym PSL i tak dalej. Więc ma odwołaną panią minister, okej, to jest cios pewien, ale on może wtedy powiedzieć: "Jesteśmy zagrożeni, mamy bunt na pokładzie i teraz trzeba to spacyfikować". I może, że tak powiem, mu to posłużyć do rozprawy z resztkami sił Pełczyńskiej - Nałęcz i Hołowni, takiej rozprawy, która jednakowoż zachowa 231 szabel w sensie, tak? I ja myślę, że to jest w zasięgu Donalda Tuska, tak mi się wydaje.
Zobacz: Stało się, i to nie pomyłka! Partia Zbigniewa Ziobry przestała oficjalnie istnieć!
J.W. - To mroczna wizja, że w istocie rzeczy chodzi o to, że "rekonstrukcyjka rządu" będzie. Mianowicie dzisiaj się dowiemy, że dwie panie są odwołane i nie będzie żadnego głosowania nad wotum. To jest mroczna wizja wrogów Tuska, czy plan? No a pan by tak zrobił jako premier?
R.W. - Nie znam stanu emocji i jakby determinacji wewnątrz koalicyjnej. Nie wiem co się dzieje między Tuskiem a Kosiakiem-Kamyszem na przykład, tak? Gdyby sprawa dotyczyła wyłącznie "dożynania watahy" z Polski 2050, to sądzę, że Tusk poszedłby na rympał. To znaczy pójdziemy na głosowanie. Przegramy albo wygramy. Jak przegramy, to właśnie wtedy groza i ostatecznie rozprawiamy się z Polską 2050 i staramy się wyjąć tylu posłów, żeby było 231. Jeśli wygramy, no to wiadomo, chwała nam i naszym kolegom. Natomiast jeśli tam jest rzeczywista jakaś rozgrywka między nim a Kosiniakiem-Kamyszem jeszcze, i on tutaj jakąś licytację prowadzi, to być może zostaną odwołane. Tak bym ten krajobraz nakreślił, ale mówię, no nie znam specyfiki wszystkich relacji, więc ciężko mi tak dokładnie to zaprognozować.
J.W. - Ja po prostu jestem z tych sceptyków, którzy uważają, że Polacy generalnie rzecz biorąc strasznie się nudzą przedstawieniem pod tytułem „rekonstrukcja rządu”.
R.W. - Oczywiście, że to nikogo nie interesuje (...) No bo tam się dzieją istotne rzeczy, ale z punktu widzenia jakby Polaków w dużej mierze okopanych po różnych stronach sporu politycznego, to oczywiście na chwilę opozycja zatriumfuje, jeśli Hennig–Kloska zostanie odwołana. Ci, którzy popierają rząd, się zmartwią, tak? No ale właśnie ja myślę, że tak mi się wydaje, że Donald Tusk będzie w stanie to obrócić na swoją korzyść.