- Rodzice skarżą się, że dzieci nie chcą jeść obowiązkowych posiłków opartych na roślinach strączkowych.
- W efekcie droższe, zdrowe jedzenie jest marnowane, a uczniowie i tak muszą dojadać posiłkami z domu.
- Posłanka pyta resort zdrowia, czy przepisy zostaną zmienione i czy ktoś monitoruje koszty oraz skalę problemu.
"Dzieci tego nie jedzą". Rodzice alarmują w sprawie nowych obiadów
Do biura posłanki Iwony Hartwich zgłosili się rodzice zaniepokojeni skutkami nowych zasad żywienia w szkołach i przedszkolach, które obowiązują od 1 września 2026 roku. Choć nikt nie kwestionuje potrzeby dbania o zdrową dietę najmłodszych, to zdaniem rodziców niektóre zmiany w praktyce zupełnie się nie sprawdzają.
Jak wskazuje posłanka w swojej interpelacji do ministra zdrowia, największe kontrowersje budzi obowiązkowy posiłek oparty na roślinach strączkowych. Według relacji rodziców, wiele dzieci po prostu odmawia jego jedzenia. W rezultacie pełne talerze wracają do kuchni, a jedzenie trafia prosto do odpadów.
Marnotrawstwo jedzenia i wyższe koszty. Kto za to wszystko płaci?
Problem ma również wymiar finansowy. W interpelacji zwrócono uwagę, że przygotowanie posiłków zgodnych z nowymi wytycznymi może wiązać się z wyższymi kosztami zakupu produktów. Sytuacja, w której droższe jedzenie jest masowo marnowane, budzi pytania o racjonalność i efektywność wprowadzonych przepisów.
Posłanka podkreśla, że problem głodnych dzieci jest realny. Część rodziców, wiedząc, że ich pociechy nie zjedzą szkolnego obiadu, przygotowuje im w te dni znacznie większe drugie śniadania lub dodatkowe posiłki. To pokazuje, że system w obecnej formie nie spełnia swojej podstawowej funkcji – zapewnienia dzieciom pożywnego obiadu w ciągu dnia.
Ministerstwo Zdrowia pod presją. Czy będą zmiany w szkolnych jadłospisach?
W związku z sygnałami od rodziców, posłanka Iwona Hartwich skierowała do ministra zdrowia cztery kluczowe pytania. Chce wiedzieć, czy resort monitoruje skutki nowych zasad, w tym skalę marnowania żywności oraz to, jak dzieci akceptują nowe dania. Zapytała również, czy analizowany jest wpływ przepisów na budżety szkolnych stołówek.
Najważniejsze pytania dotyczą jednak przyszłości. Posłanka domaga się informacji, czy ministerstwo rozważa wprowadzenie większej elastyczności w komponowaniu menu. Chodzi o to, by posiłki były nie tylko zdrowe, ale też smaczne i chętnie jedzone przez dzieci. Kluczowe będzie też to, czy po pierwszych miesiącach funkcjonowania nowych zasad planowana jest ich ocena i ewentualna korekta.
Interpelacja została skierowana do ministra zdrowia, który jest zobowiązany do udzielenia odpowiedzi w ustawowym terminie. Odpowiedź resortu pokaże, czy rząd dostrzega opisywane problemy i czy planuje podjąć działania w celu modyfikacji kontrowersyjnych przepisów.