Prezes Krzysztof Kwiatkowski - 38,4 tys. zł, wiceprezes Wojciech Kutyła (51 l.) - 59,5 tys. zł, wiceprezes Jacek Uczkiewicz (66 l.) - 59,5 tys. zł, wiceprezes Mieczysław Łuczak (61 l.) - 57 tys. zł, dyrektor generalny Andrzej Styczeń (45 l.) - 55,8 tys. zł. Takie nagrody wypłaciło sobie kierownictwo Najwyższej Izby Kontroli za 2015 r. Z kolei szefowie regionalnych delegatur otrzymali od 15 do 34 tys. zł. W sumie szefostwo Izby za 2015 r. dostało łącznie 710 tys. zł nagród. Według NIK wszystko zgodnie z prawem, bowiem bonusy zostały wypłacone z funduszu nagród. - Nagrody przyznawane są za osiągnięcia w pracy zawodowej - informuje nas rzecznik Izby Dominika Tarczyńska.
Problem w tym, że Kwiatkowski wsławił się w ubiegłym roku jednym, ale jakże kompromitującym osiągnięciem w pracy zawodowej. Okazało się, że prezes NIK wraz z byłym szefem klubu PSL Janem Burym (53 l.) mieli ustawiać konkursy i obsadzać znajomymi stanowiska w Izbie. Według katowickiej prokuratury Kwiatkowski przekroczył swoje uprawnienia, za co grożą mu 3 lata pozbawienia wolności.
W odpowiedzi na zarzuty szef Izby najpierw zapewniał, że zrzeknie się immunitetu, ale później jak gdyby nigdy nic wrócił do pracy. - Nie złamałem żadnych przepisów prawa - bronił się. Dzisiaj Kwiatkowski nadal stoi na czele NIK i zarabia miesięcznie 14,6 tys. zł. No i przyznaje sobie nagrody.