Pracownik Forda zawieszony. Zebrał fortunę za okrzyk w stronę Trumpa

2026-01-15 21:13

Wystarczyło jedno zdanie rzucone w stronę Donalda Trumpa, by stracić pracę i... zyskać fortunę. Pracownik Forda został zawieszony po konfrontacji z prezydentem, ale internauci stanęli w jego obronie. Zorganizowana w sieci zbiórka dla pracownika w dobę zebrała ponad 800 tys. dolarów.

Co z atakiem na Iran? Pentagon czeka, Trump obserwuje

i

Autor: EPA/Francis Chung / POOL/ PAP
Polityka SE Google News
  • W ciągu doby zebrano ponad 800 tys. dolarów dla pracownika Forda, który podczas wizyty Trumpa w fabryce nazwał go "obrońcą pedofilów".
  • Donald Trump zareagował na zarzut, pokazując mężczyźnie środkowy palec i używając wulgaryzmu.
  • Pracownik, TJ Sabula, został zawieszony w obowiązkach, ale nie żałuje swojego czynu, a w opisie zbiórki nazwano go "patriotą".
  • Zdarzenie miało miejsce w fabryce Forda w Michigan i prawdopodobnie nawiązywało do śledztwa w sprawie Jeffreya Epsteina

Co pracownik Forda krzyknął do Donalda Trumpa?

Do głośnego incydentu doszło we wtorek podczas wizyty prezydenta USA Donalda Trumpa w zakładach produkcyjnych Forda w stanie Michigan. W trakcie, gdy Trump przechadzał się po hali fabrycznej, jeden z pracowników, zidentyfikowany później przez media jako TJ Sabula, krzyknął w jego stronę: „Obrońca pedofilów”. Reakcja prezydenta była natychmiastowa i bardzo dosadna. Jak relacjonowały amerykańskie media, Donald Trump odpowiedział wulgaryzmem: „F*** you” („Sp*******j”), pokazując jednocześnie mężczyźnie środkowy palec.

Konsekwencje dla autora okrzyku były szybkie i surowe. Dziennik „Washington Post” napisał, że TJ Sabula, pracownik Forda, został po tym incydencie zawieszony w obowiązkach służbowych. Mężczyzna w rozmowie z gazetą przyznał jednak, że nie żałuje tego, co zrobił, co dodatkowo podgrzało dyskusję wokół całego zdarzenia.

Jak internet zareagował na zawieszenie pracownika?

Podczas gdy pracodawca zdecydował się na wyciągnięcie konsekwencji służbowych, opinia publiczna zareagowała w zupełnie inny sposób. Informacja o zawieszeniu TJ Sabuli błyskawicznie rozeszła się w mediach społecznościowych, wywołując falę wsparcia dla mężczyzny. W odpowiedzi na jego sytuację uruchomiono internetowe zbiórki pieniędzy, które przerosły najśmielsze oczekiwania.

Jak podał serwis News Nation, reakcja internautów była fenomenalna. Zorganizowana w internecie zbiórka dla pracownika w ciągu zaledwie jednej doby zgromadziła ponad 800 tysięcy dolarów. W opisie jednej z najpopularniejszych kampanii crowdfundingowych podkreślono, że jej beneficjent, TJ Sabula, „jest patriotą”. Tak ogromna kwota zebrana w tak krótkim czasie jest postrzegana nie tylko jako finansowe zabezpieczenie dla zawieszonego mężczyzny, ale również jako forma protestu i wyraz społecznego poparcia dla jego gestu.

Dlaczego pracownik oskarżył Trumpa? Jest komentarz Białego Domu

Okrzyk „Obrońca pedofilów” nie był przypadkowy. Jak zaznaczył serwis News Nation, było to najprawdopodobniej bezpośrednie odniesienie do sprawy zmarłego przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina. Epstein, finansista oskarżony o handel ludźmi i wykorzystywanie seksualne nieletnich dziewcząt, przez lata utrzymywał kontakty z wieloma wpływowymi osobami, w tym z Donaldem Trumpem. Choć Trump nie został oskarżony w tej sprawie, jego dawna znajomość z Epsteinem jest regularnie wykorzystywana przez jego politycznych przeciwników.

Incydent w fabryce Forda skomentował również Biały Dom. Przedstawiciel administracji prezydenckiej, Steven Cheung, w oświadczeniu dla serwisu informacyjnego The Hill, stanął w obronie reakcji prezydenta. „Jakiś szaleniec w napadzie wściekłości krzyczał przekleństwa, a prezydent udzielił mu stosownej i jednoznacznej odpowiedzi” – przekazał Cheung. Stanowisko to sugeruje, że otoczenie prezydenta uważa jego wulgarną odpowiedź za w pełni uzasadnioną reakcję na prowokację.

POLSKA POWINNA PÓJŚĆ W STRONĘ TEGO CO PROPONUJE TRUMP?
Sonda
Czy kobieta z Turcji faktycznie wygląda jak Trump?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki