Poseł PiS Kacper Płażyński: Awanturę zaczął Morawiecki

2026-07-16 12:54

Poseł PiS Kacper Płażyński w "Porannym Ringu": - (...) myślę, że ta cała awantura ze stowarzyszeniami była zupełnie niepotrzebna, ale trzeba jasno powiedzieć, że zaczął to Mateusz Morawiecki.

Poseł PiS Kacper Płażyński w okularach i garniturze podczas wywiadu. O sporach w partii przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Super Ring/ Youtube

„Super Express: — Czy decyzja kierownictwa PiS jest w praktyce ultimatum skierowanym do Mateusza Morawieckiego? Pan deklarował przystąpienie do stowarzyszenia Jacka Sasina. Teraz się pan z tego wycofa?

Kacper Płażyński: — Tak i nawet się z tego powodu cieszę, bo myślę, że ta cała awantura ze stowarzyszeniami była zupełnie niepotrzebna, ale trzeba jasno powiedzieć, że zaczął to Mateusz Morawiecki.

— Czyli to ultimatum, które usłyszeliśmy z ust posła Bochenka, to jest ultimatum skierowane do Mateusza Morawieckiego?

— Można tak to odebrać, chociaż ja bym na pewno nie użył tego słowa, bo to jest po prostu naturalna konsekwencja tego, co Mateusz Morawiecki, mój kolega jeszcze z Prawa i Sprawiedliwości, razem ze swoimi najbliższymi współpracownikami robi od bardzo długiego czasu. Jednak nie oszukujmy się: jeżeli tworzy się stowarzyszenie, którego trzonem są po prostu parlamentarzyści PiS w liczbie kilkunastu plus kilku europosłów – zdaje się trzech – i mówi się, że na bazie tego stowarzyszenia będzie się walczyło o tych wyborców, którzy PiS nie lubią, a jednocześnie jest to stowarzyszenie, które składa się z takich, a nie innych osób, które korzysta ze środków partyjnych... No to jest jasne, że to jest tworzenie alternatywnej struktury do tego, żeby móc potem po prostu całą partię szantażować. I do tego nie można w poważnej polityce dopuścić.

— Szantażować, żeby co osiągnąć?

— Żeby osiągać więcej dla swojego środowiska, żeby osiągać więcej na listach. Zakładam, że celem Mateusza Morawieckiego było tak rozbudować swoje struktury, swoje wpływy w Prawie i Sprawiedliwości, aby w razie czego móc hamletyzować i mówić, że: „Okej, jak wy tutaj się nie zgadzacie na to, to ja zakładam swoją partię, robię własne listy, no i wszyscy na tym stracimy”.

— Trochę jak z Solidarną Polską, która była języczkiem uwagi, a potem w obwodzie Zjednoczonej Prawicy trochę szantażowała waszą partię?

— Tak, na pewno po części. Po części pewnie chcieli z większym efektem to zrobić, to znaczy starali się, żeby to były jeszcze bardziej rozbudowane struktury. Ale myślę, że tak, że taki był ich cel. Natomiast dzisiaj Prawo i Sprawiedliwość przeszło przez wiele różnych rund dzielenia się i łączenia na przestrzeni funkcjonowania tej partii przez 20 lat i wiem, że w pewnych sytuacjach trzeba po prostu powiedzieć „dość” i sprawdzić, gdzie jest rzeczywista lojalność naszych kolegów. Czy rzeczywiście będą chcieli opuścić partię, czy być lojalnymi członkami Prawa i Sprawiedliwości, gdzie jest kierownictwo, gdzie decyzje podejmuje się w kierownictwie w sposób wewnętrzny, ale demokratyczny, gdzie każdy może powiedzieć, co mu się podoba, co mu się nie podoba, w jaki sposób PiS powinien być prowadzony programowo i tak dalej. Ale od pewnego czasu Mateusz Morawiecki nie chciał z tych naturalnych dróg funkcjonowania partii politycznych po prostu korzystać.

— Czy za siedem dni będzie rzeź części polityków PiS, którzy przejdą do innej formacji?

— Jaka rzeź? Każdy ma swoją wolną wolę, prawda? Każdy robi to, co uważa za słuszne. Ja nie będę mówił, że to są zdrajcy itd. Po prostu widać, że w pewnym momencie może dojść do wyborów politycznych takich, a nie innych...

— Ilu jest członków PiS za Mateuszem Morawieckim?

— Sądząc po wczorajszych wpisach, to jest trzech [śmiech].

Rozmawiał Marek Balawajder

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki