Ból i cierpienie pozostają
Paweł Deresz ostatni raz widział się z żoną w dniu katastrofy o godzinie piątej rano. Poprosiła, żeby przygotował kolację, bo już o 20 miała być w domu po udziale w uroczystościach z okazji 70 rocznicy zbrodni katyńskiej. Niestety wkrótce okazało się, że już nigdy nie wróci do domu i rodziny. Samolot rozbił się pod Smoleńskiem. Zginęli wszyscy jego pasażerowie i personel pokładowy, łącznie 96 osób.
Jolanta Szymanek – Deresz była jedną z kluczowych postaci na lewej stronie sceny politycznej. Do 2005 roku stała na czele kancelarii prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Później dwukrotnie wybrano ją na posłankę. Została też wiceprzewodniczącą Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Paweł Deresz do dzisiaj nie potrafi bez emocji mówić o tym co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku. - Tego nie można wyrzucić z serca. To była największa tragedia w moim życiu. 15 lat minęło, ale ból cierpienie i wspomnienia nadal pozostają – mówi „Super Expressowi” były dziennikarz.
Mam nadzieję, że sprawiedliwości stanie się zadość
Paweł Deresz jednocześnie podkreśla, że mimo ogromnego cierpienia on i cała jego rodzina oczekują niecierpliwie na efekty pracy specjalnej komisji, która od lat pracuje w ramach prokuratury. - Byłoby bardzo dobrze gdyby właśnie 10 kwietnia zespół śledczy numer jeden przedstawił wszystko co dotychczas udało mu się ustalić i udowodnić – mówi wdowiec po Jolancie Szymanek – Deresz.
Jego zdaniem wnioski prokuratorów mogą być bardzo nieprzyjemne dla środowiska Prawa i Sprawiedliwości.
Z moich informacji wynika, że sprawa jest już prawie zakończona. Winni zostaną ustaleni, ustalone będą też wszystkie przyczyny katastrofy. Panowie Andrzej Duda i Jacek Sasin, a także inni odpowiedzialni za złe przygotowanie tego lotu, czy wybór złego lotniska powinni już teraz drżeć na myśl o tym co się wydarzy. Mam nadzieję, że sprawiedliwości stanie się zadość – mówi Paweł Deresz.
