Tusk alarmuje
Premier Donald Tusk po serii ataków na Ukrainę blisko polskiej granicy zwołał w niedzielę 14 września 2026 roku posiedzenie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Podczas wystąpienia mówił o możliwości pogorszenia sytuacji związanej z wojną za naszą wschodnią granicą. – Mieliśmy informacje – własne, dzięki naszym służbom, ale także od służb sojuszniczych w ostatnich dniach, bezpośrednio do mnie skierowane – o możliwej postępującej eskalacji (...) Wiemy, że najbliższe tygodnie i miesiące to będzie okres wzmożonych akcji ze strony Rosji. Nie możemy wykluczyć, że ta eskalacja nie będzie dotyczyła naszego terytorium – powiedział szef rządu.
Zobacz: Marta Nawrocka nagle została porwana do tańca. Ależ wywijała! Wideo hitem sieci
Według premiera ostatnie wydarzenia potwierdzają ostrzeżenia, które polskie władze otrzymują od wielu miesięcy. – Także najgorsze warianty są możliwe. (...) Musimy być, razem z sojusznikami, przygotowani na wspólną reakcję, jeśli będzie taka potrzeba – podkreślił Donald Tusk.
Reakcja Kolesnikowa
Słowa Tuska mocno nie spodobały się rosyjskiemu politykowi. Członek Komisji Obrony w Dumie Państwowej powiedział rosyjskiemu serwisowi Gazeta.ru, że z powodu komentarzy premiera Polsce "grożą kłopoty". - To prowokacyjne działania przeciwko Rosji. Próbują wywołać nerwową reakcję. Reakcja będzie tylko jedna. Polska po prostu wpadnie w ogromne kłopoty, być może nawet śmiertelne. Powstrzymałbym się od wygłaszania takich stwierdzeń o suwerennym państwie, potędze nuklearnej - stwierdził.
Sprawdź: Antoni Macierewicz chce rozwiercać zamki! Wrze w sprawie Akademii Wymiaru Sprawiedliwości
To nie był koniec jego polemiki. Rosyjski deputowany uznał, że wypowiedź premiera Polski "nie została wygłoszona z wielką inteligencją".
Galeria poniżej: Premier Tusk odwiedził aktorów na planie "Rancza". Takiej reakcji widzów się nie spodziewał!