Pół miliarda złotych rocznie, tyle ma wpływać do państwowej kasy z nowego podatku od "małpek". Czy więc rządowi uda się zarobić i przy okazji ograniczyć alkoholizm — zmorę naszych czasów? Wydaje się, że rząd nie tylko nie zarobi, ale jeszcze pogłębi alkoholizm. Dlaczego? W sklepach już pojawiły się "małpki" - o pojemności 350 mililitrów, więc nowy podatek ich nie obowiązuje, a nie jest wykluczone, że zaraz pojawią się małpki 300 mililitrów plus 1. Taką małpkę trudniej będzie schować w kieszeni lub pod beretem, w drodze do pracy, ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby koneser "małpek" przelał 200 ml do piersiówki, a "symboliczne" 150 skonsumował na miejscu. I w taki sposób, to my państwa dobrobytu nie zbudujemy.
Co jeszcze wymyślą Polacy, aby uniknąć nowej daniny? Obejrzyj felieton wideo Adama Federa "Będzie dobrze".