Paulina Matysiak

i

Autor: Paweł Dąbrowski/SUPER EXPRESS

NASZ WYWIAD

Paulina Matysiak posłanka partii Razem wprost: Kryzys energetyczny może zabić transport publiczny

2022-10-03 5:08

W rozmowie z Tomaszem Walczakiem posłanka partii Razem, Paulina Matysiak komentuje kryzys energetyczny i ostrzega, że bez pomocy rządu wielu Polaków może stracić szanse na dojazd do pracy lub lekarza.

„Super Express”: - Wzrastające ceny energii zapowiadają koszmarną zimę zarówno dla zwykłych Polaków jak i przedsiębiorców. Z tego wszyscy zdajemy sobie sprawę. Mniej oczywistą konsekwencją kryzysu energetycznego może być zapaść transportu publicznego. Alarmowała już pani, że może się okazać, iż w wielu miejscach w Polsce nie dojedziemy do pracy, szkoły czy lekarza. Będzie aż tak źle?

Paulina Matysiak: - To absolutnie realny scenariusz, choć zbyt mało się o tym mówi, a już na pewno mało lub w ogóle nie mówi o tym rząd. Mamy kolejne szumne zapowiedzi wsparcia dla gospodarstw domowych czy firm z sektora energochłonnego, ale nie jest w nich ujęty transport publiczny – autobusy, tramwaje, kolej, metro. Bez państwowego wsparcia już tej jesieni lub tuż po nowym roku bilety drastycznie podrożeją i będzie to coś, co dobije ten sektor. Nie będzie nas po prostu stać na to, by korzystać z transportu publicznego, który powinien być cenowo dostępny dla wszystkich obywateli.

- Już zresztą, nawet przy wysokich cenach benzyny, podróż po Polsce w przypadku rodziny bardziej opłaca się często samochodem a nie pociągiem.

- No właśnie, już w te wakacje widzieliśmy podejście polskiego rządu, który raczej dotuje i wspiera transport indywidualny, choćby poprzez obniżki cen benzyny na stacjach Orlenu. Poszły za tym potem inni dostawcy paliw. W ogóle nie ujęto wtedy transportu publicznego. Niezależnie od tego, czy to miejski autobus czy podmiejski, jeżdżący po powiecie, czy wreszcie kolej – nie było i nie ma tu żadnego wsparcia. Czas to zmienić i zastanowić się, jak uniknąć w tym obszarze katastrofy. Problem jest bowiem poważny niezależnie od tego, czy mówimy o komunikacji autobusowej jeżdżącej na benzynę, gaz czy na prąd, tramwajach czy kolei.

- Problem już tu jest. Kolejne miasta dostają nowe stawki za energię i wzrost cen to nawet kilkaset procent, więc już słychać, że będą ograniczenia w komunikacji miejskiej, by oszczędzić. Gorzów Wielkopolski za chwilę może zostać bez tramwajów. Władze Gdyni zapowiadają mniej kursów. A to przecież miasta, często bardzo bogate. Aż trudno przewidzieć, jak bardzo uderzy to wszystko w biedniejsze gminy.

- No właśnie. Nie da się przecież przenieść kosztów jedynie na barki pasażerów, podnosząc drastycznie ceny biletów. To sprawi, że oni po prostu znikną. Rozwiązaniem nie jest też cięcie siatki połączeń, bo znów – im gorsza oferta, tym mniej pasażerów. Jeśli bowiem się okaże, że ktoś mieszkający w dużym mieście będzie miał do wyboru autobus jeżdżący raz na godzinę, to wiadomo wybierze po prostu samochód.

- To jakie są rozwiązania?

- Weźmy choćby kolej. Centrum Efektywności Energetycznej Kolei, którzy skupia 95 proc. podmiotów, odpowiedzialnych za zużycie energii na kolei, w tym przewoźnicy, podkreśla, że sytuacja jest absolutnie dramatyczna. Oni proponują np. zdjęcie opłaty mocowej. Kolej nie ma bowiem możliwości przesuwania zużycia energii na godziny, w których jest ona tańsza. Transport publiczny funkcjonuje przede wszystkim w godzinach szczytu, kiedy jedziemy do pracy lub z niej wracamy. Kolej korzysta więc z energii, kiedy mamy największy pobór mocy. Jeśli chodzi o połączenia lokalne autobusowe, to tu jest jeszcze prostsze rozwiązanie.

- Jakie?

- Większość z nich korzysta z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych. W tym momencie stawka za wozokilometr to 3 zł, którą spokojnie można podnieść do 4 zł. Powinniśmy też wprowadzić, zapowiadane już przez resort infrastruktury, umowy wieloletnie, by jednostki samorządu terytorialnego miały pewność utrzymania tych połączeń. To też bardzo korzystne z perspektywy pasażera, który nie musi się zastanawiać, czy podejmując pracę w innej miejscowości, będzie miał, jak do niej dojechać. Jeśli chodzi o komunikację miejską, powinniśmy pomyśleć o likwidacji akcyzy na paliwo dla niej, co pozwoliłoby obniżyć rosnące koszty jej funkcjonowania.

Rozmawiał Tomasz Walczak

Raport Walczaka - Mam gorzkie refleksje nt. tego, jak Unia postrzega rolę polskiej analizy
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Nasi Partnerzy polecają