- Od miesięcy trwają poszukiwania byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego, który zniknął po opuszczeniu Węgier.
- Minister Adam Bodnar wskazał na zaskakującą możliwość ukrywania się Romanowskiego w klasztorze, a służby już weryfikują ten nietypowy trop.
- Sprawdź, czy służby mają prawo wkroczyć do obiektu sakralnego i jakie są realne szanse na odnalezienie zaginionego polityka.
Gdzie jest Marcin Romanowski?
Od kilku miesięcy nie wiadomo oficjalnie, gdzie przebywa Marcin Romanowski. Były wiceminister sprawiedliwości opuścił mieszkanie zajmowane w Budapeszcie, a jego dalsze losy pozostają nieznane. Pojawiały się doniesienia, że mógł wyjechać z Węgier przez Serbię, ale informacje te nie zostały potwierdzone.
Nowy trop wskazał były minister sprawiedliwości Adam Bodnar. W rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” nawiązał do wcześniejszych związków Romanowskiego z Opus Dei.
– Skoro ktoś przed wstąpieniem do polityki był w Opus Dei, to raczej trudno mi sobie wyobrazić, żeby jego organizacja go opuściła – powiedział Bodnar.
Jego słowa wywołały spekulacje, że poseł PiS może przebywać w klasztorze lub innym obiekcie należącym do środowiska kościelnego. Nie przedstawiono jednak żadnych dowodów potwierdzających tę wersję.
Żurek: "Służby sprawdzają każdy trop"
O możliwe miejsce pobytu Romanowskiego został zapytany Waldemar Żurek. Minister sprawiedliwości nie potwierdził doniesień o klasztorze. Jednocześnie zastrzegł, że same przypuszczenia nie mogą być podstawą do podjęcia działań.
– Służby sprawdzają każdy trop – przekazał krótko w rozmowie z „Faktem”.
– Domniemania nie wystarczą – podkreślił Żurek.
Romanowski pozostaje posłem wybranym z listy Prawa i Sprawiedliwości. Przez lata był również wiceministrem sprawiedliwości w resorcie kierowanym przez Zbigniewa Ziobrę.
Czy policja może wejść do klasztoru?
Generał Adam Rapacki, były wiceszef policji i MSWiA, ocenił, że klasztor tylko pozornie może być bezpieczną kryjówką. Sam charakter obiektu sakralnego nie chroni osoby poszukiwanej przed zatrzymaniem.
– Nie znam przepisu, który zabraniałby wejścia policji na teren w celu zatrzymania osoby poszukiwanej, na przykład gdyby przebywał tam jakiś niebezpieczny przestępca. Jeżeli to by było na terenie kraju – mówił.
Sytuacja komplikuje się, gdy poszukiwany przebywa poza Polską. Wtedy o możliwościach działania służb decydują przepisy obowiązujące w danym państwie.
– Jeśli chodzi o klasztor poza granicami Polski, wówczas obowiązuje prawo kraju, na terenie którego się znajduje. To nie jest teren wyłączony spod jurysdykcji państwa, więc wszystko zależy od obowiązujących tam regulacji – wyjaśnił Rapacki.
„Nie można ukrywać się nieskończoność”
Były wiceszef policji zaznaczył również, że Romanowski musiałby przez cały czas pozostawać wewnątrz obiektu. Każde wyjście zwiększałoby ryzyko rozpoznania i zatrzymania.
– Natomiast nie jest to miejsce, gdzie zupełnie można uniknąć odpowiedzialności i ukrywać się nieskończoność – podkreślił gen. Adam Rapacki.
Na razie nie ma oficjalnego potwierdzenia, że Romanowski przebywa w klasztorze. Wypowiedź Bodnara wskazuje jedynie na jeden z możliwych scenariuszy, który, jak zapewnia minister sprawiedliwości, jest weryfikowany przez służby.
Poniżej galeria zdjęć: Romanowski wspiera rolnika. Zaprasza do poselskiego biura po paprykę