Owoc zakazanego drzewa znowu nie dla sądu
Pod koniec rządów koalicji PO-PSL w 2015 roku ograniczono możliwość korzystania z nielegalnie pozyskanych dowód. Jednak już w 2016 nowa władza spod znaku Prawa i Sprawiedliwości wprowadziła szeroką dopuszczalność wykorzystywania takich dowodów, a decyzję co do ich wykorzystania w postępowaniu scedowano na prokuratora. Jak mówi nam wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha planowana jest kolejna nowelizacja tych przepisów. - Dowód pochodzący z czynu zabronionego nie będzie mógł być dowodem w sądzie. To na przykład nagrywanie osób trzecich, nielegalne montowanie przeróżnego rodzaju rejestratorów, czy lokalizacji. Nie mówimy tu o służbach państwowych i działalności operacyjnej, ale o sprawach wprost wynikających z przestępstwa - zwraca uwagę Myrcha. Nowe zasady zakładają niedopuszczalność wykorzystania takich dowodów jednak sąd mógłby ewentualnie wydać zgodę na ich wyjątkowe wykorzystanie.
Przestępcy się ucieszą
Krytyczny wobec tych planów jest Sebastian Kaleta z PiS. - Jestem zwolennikiem prawdy materialnej, czyli jeśli jest jakiś dowód, to nie może być pomijany. A za łamanie prawa przy okazji pozyskania dowodu można przecież ponieść odrębne konsekwencje. To bardzo zła droga. W wielu przypadkach uniemożliwi dojście do prawy. To procesy dla prawników, a nie dla sprawiedliwości - mówi były wiceminister sprawiedliwości.