- PiS jest na skraju rozpadu, a wewnętrzne kłótnie i "dziecinne" zachowania członków partii stawiają Prezesa Kaczyńskiego w trudnej sytuacji.
- Jarosław Kaczyński, ogłaszając wiosenne ogłoszenie nazwiska premiera, sam rozpętał obecną "awanturę" i będzie musiał gasić pożary w partii.
- Konflikty występują także w obecnym rządzie, gdzie Radosław Sikorski ma "dużą kosę" z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.
- Prowadzące program zauważyły też że wywiad Marty Nawrockiej został poddany krytyce, choć często niezasłużonej, Tusk oskarżył Nawrockiego o atak na rodzinę.
PiS coraz bliżej rozpadu
W poniedziałek 15 lutego 2026 roku kolejny odcinek programu/podcastu "Niedyskretnie o politykach".
Tym razem prowadzące Eliza Olczyk i Joanny Miziołek omówiły sytuację w Prawie i Sprawiedliwości. "To dorośli ludzie, a robią takie głupoty, zajmują się głupotami, które nikogo nie obchodzą" - stwierdziła Joanna Miziołek. - "Obchodzą - przeciwników PiS, którzy zacierają ręce i kupują popcorn".
W PiS walczą między sobą, a mówią, żeby się nie kłócić. Napuszczają jedni na drugich - "to jest takie dziecinne". Prezes Kaczyński jest bardzo zły i będzie musiał zareagować, bo partia się rozpadnie. A sam jest winny, bo ogłosił, że na wiosnę poznamy nazwisko premiera. To podobno mu podpowiedział Łukasz Pawłowski z Ogólnopolskiej Grupy Badawczej, a Kaczyński to zaakceptował. - "On tę awanturę rozpętał, a teraz będzie gasił pożary" - podsumowała Miziołek.
Efekt jest taki, że wszyscy się kłócą: "To trudna sytuacja, Kaczyński zamiast pohukiwać, powinien kazać im się zamknąć.
Prowadzące program stwierdziły, że PiS nie umie się odnaleźć w opozycji, we własnej formacji obgadują kolegów i dzwonią do dziennikarzy. - Kiedyś byli jak jedna pięść.
Kłótnie w rządzie
Nie tylko w Prawie i Sprawiedliwości mamy konflikty. Również w rządzie nie dzieje się najlepiej. Radosław Sikorski zazdrości Kosiniakowi-Kamyszowi spotkań z administracją USA i dobrych relacji. - "Jest duża kosa między panami" - twierdzi Miziołek. Sikorski sam sobie zapracował na złe relacje z USA. A podobno PiS i Amerykanie chcą, aby Kosiak-Kamysz był premierem. Stąd ataki na ministra we własnym rządzie, a który załatwia nam mas dobrych spraw.