Tarczyński dostał odmowę wjazdu do Wielkiej Brytanii. Chce pozwać premiera!
Polityk opublikował w sieci wpis w mediach społecznościowych, w którym powiadomił, że odmówiono mu wjazdu do Wielkiej Brytanii: - To jest oblicze komunizmu w XXI wieku. Właśnie odmówiono mi wjazdu do Wielkiej Brytanii, abym mógł przemówić na największym patriotycznym wydarzeniu w Europie - przekazał.
Tarczyński zapowiedział, że zamierza pozwać brytyjskiego premiera, Keira Starmer: -Starmer zostanie pozwany przeze mnie. Nie rząd, nie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, ale Starmer osobiście. Gdy przegrasz następne wybory, komuniście, spotkamy się w sądzie! Ten komunista nie jest w stanie uciszyć milionów, ani odebrać im prawa do głosowania!
Po co Tarczyński chciał udać się do Wielkiej Brytanii? Planował udział w marszu Unite the Kingdom
Europoseł Tarczyński chciał udać się do Wielkiej Brytanii, by wziąć udział w marszu Unite the Kingdom, który jest organizowany przez prawicowego aktywistę Tommy'ego Robinsona. Marsz ma przejść ulicami Londynu w najbliższą, a organizatorzy akcji liczą, że w marszu weźmie udział nawet 100 tys. osób.
Do wpisu Dominik Tarczyński dodał maila, którego otrzymał powiadomienie o tym, że nie ma zgody na wjazd do Wielkiej Brytanii. Anulowano Electronic Travel Authorisation, czyi dokument pozwalający mu na podróż do Wielkiej Brytanii bez wizy. Jak wskazano w uzasadnieniu odmowy wjazdu do tego kraju w grę wchodziło to, że "obecność w Wielkiej Brytanii nie jest uznawana za sprzyjającą dobru publicznemu". Przekazano także, że nie można odwołać się od tej decyzji.
Od razu po publikacji wiadomości o odmowie wjazdy pod wpisem Tarczyńskiego pojawiły się komentarze. Wśród nich m.in. kilka słów wsparcia otrzymał on od europosła Tobiasza Bocheńskiego: - Gratuluję Dominiku 🔥 kraj, który wpierw zrodził wolność, a następnie ją zdradził, wystawił Ci dyplom uczciwego Europejczyka 💪🏻. Nie wszyscy jednak współczuli politykowi: - Narzekanie, że zabroniono ci wjazdu do kraju, żebyś mógł iść na protest przeciwko zatrzymywaniu ludzi na granicy, to ironia na poziomie, jakiego nigdy wcześniej nie widziałem 🫵😂 Brawo dla Keira, odegrał tu absolutny majstersztyk - komentował inny internauta.
To nie pierwszy przypadek, że polski polityk miał kłopoty w związku z Wielką Brytanią. Kilka dni temu Sławomir Mentzen z Konfederacji przekazał, że zatrzymano go na kilka godzin na londyńskim lotnisku, gdzie udał się prywatnie z bliskim. - Zostałem dziś zatrzymany na ponad trzy godziny na lotnisku w Londynie, ponieważ Brytyjczycy bali się, że będę przemawiał na jakimś spotkaniu politycznym, na które nawet się nie wybierałem. To upadające państwo nie ma problemu z tym, że jest kolonizowane przez Hindusów i Arabów, ale ma problem z tym, że mogłem chcieć coś komuś tutaj powiedzieć - komentował wzburzony Mentzen.