Pojawienie się Donalda Tusk na sejmowej mównicy rozpętało polityczną awanturę. Wszystko przez to, że premier zaczął cytować fragmenty z protokołu przesłuchania głównego świadka w aferze Zondacrypto. Premier zdecydował się na taki krok tuż przed głosowaniem ws. odrzucenia weta prezydenta do ustawy o kryptowalutach. W czasie odczytywania fragmentów protokołu padły m. in. takie słowa:
- Zbyszek zapoznał się z aktami (...) Mówi, że gdyby wiedział, że taka sprawa się toczy, to natychmiast by interweniował. Obiecał, że jak wróci do władzy w Ministerstwie Sprawiedliwości, czego jest pewien, to ukręci łeb wszystkim tym sprawom. I żebym się nie martwił - odczytywał zapisy z protokołu przesłuchania Donald Tusk.
W dalszej części protokołu zeznający powiedział, że „rekompensata zostanie wypłacona ministrowi Ziobro za pośrednictwem fundacji, którą zakładał jego brat, a była to fundacja Suwerennej Polski”. Jak przekazał premier miała być to kwota 2 mln zł. Tusk dodał, że zeznający miał wypłacić 500 tys. na fundację, które jak zeznał, „Ziobro miał sobie wypłacić na swoje potrzeby”. W pewnym momencie pojawiły się słowa dotyczące prezydneta:
- (...) Zapłaciłem za to, bo miałem być czystym człowiekiem. Najważniejsze w tej współpracy było to, ze pan X, publicznie znana osoba, obiecywał, że jak Nawrocki zostanie prezydentem, to on załatwi mi ułaskawienie gdybym został skazany w tej sprawie - zakończył odczytywanie protokołu Tusk. Na te uwagi zareagował prezydent. Na portalu X Karol Nawrocki napisał krótko:
Panie Premierze, myślałem, że tę lekcję mamy już za sobą. Ale powtórzę: jeżeli Pan X albo nawet Pan Y – postacie znane – zaproponują Panu lub komuś z Pana otoczenia ułaskawienie, to proszę nie wierzyć i od razu zgłosić takich oszustów do prokuratury. To tak nie działa – przynajmniej u mnie ;)