Nałęcz mówi, jak Polska powinna odpowiedzieć Zełenskiemu. „Ma zaboleć”

2026-06-02 14:23

Prof. Tomasz Nałęcz nie ma wątpliwości, że decyzja Wołodymyra Zełenskiego w sprawie uhonorowania UPA wymaga reakcji Polski. Historyk i były doradca Bronisława Komorowskiego przestrzega jednak przed politycznym teatrem. Jego zdaniem odpowiedź Warszawy powinna być twarda, odczuwalna dla Kijowa, ale przeprowadzona bez medialnego rozgłosu.

Wołodymyr Zełeński zabiera głos po spotkaniu na Alasce

i

Autor: Wikimedia Commons/ CC0 2.5
  • Prof. Tomasz Nałęcz ostro ocenia decyzję Wołodymyra Zełenskiego dotyczącą UPA.
  • Historyk uważa, że Polska powinna zareagować stanowczo, ale dyskretnie.
  • Wskazuje m.in. na możliwość czasowego spowolnienia wsparcia dla rozmów Ukrainy z UE.
  • Jednocześnie podkreśla, że Ukraina pozostaje sojusznikiem Polski w czasie wojny z Rosją.

Nałęcz: Polska powinna odpowiedzieć, ale bez spektaklu

Decyzja Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich formacji wojskowych imienia Ukraińskiej Powstańczej Armii wywołała w Polsce mocne reakcje. Dla polskiej opinii publicznej UPA nie jest neutralnym symbolem wojskowym, lecz nazwą związaną z jedną z najboleśniejszych kart historii, czyli zbrodniami na ludności polskiej na Wołyniu.

Prof. Tomasz Nałęcz, historyk i były doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego, uważa, że Warszawa nie może potraktować tej sprawy jak zwykłego dyplomatycznego nieporozumienia. W rozmowie z „Wprost” zaznaczył jednak, że odpowiedź powinna być przemyślana.

— Oczekiwałbym od polskich władz bardzo zdecydowanej, ale właśnie dyskretnej reakcji. Odpowiedź powinna być taka, która Zełenskiego zaboli, ale nie musimy się z tym obnosić w przestrzeni medialnej — powiedział prof. Nałęcz.

Historyk mówi o „fatalnej” decyzji

Nałęcz ocenił decyzję ukraińskiego prezydenta jako „fatalną”. W jego opinii trudno tłumaczyć ją przypadkiem albo brakiem świadomości, jak silne emocje wywoła w Polsce odwołanie do UPA.

Historyk sugeruje, że ruch Zełenskiego mógł mieć znaczenie w ukraińskiej polityce wewnętrznej. Według niego prezydent Ukrainy, mierząc się z problemami politycznymi oraz aferami korupcyjnymi w otoczeniu władzy, mógł próbować wysłać sygnał do środowisk nacjonalistycznych. Nałęcz zwraca uwagę, że mają one wpływy w Ukrainie, także w armii.

Właśnie dlatego, jego zdaniem, polska reakcja nie powinna ograniczyć się do słów oburzenia. Powinna być zauważalna w Kijowie, ale nie zamieniać się w publiczną licytację na najbardziej radykalne gesty.

Możliwa odpowiedź? Wolniejsze wsparcie dla drogi Ukrainy do UE

Prof. Nałęcz jako przykład wskazał czasowe spowolnienie polskiego wsparcia dla negocjacji akcesyjnych Ukrainy z Unią Europejską. Jednocześnie zastrzegł, że taki ruch nie powinien być ogłaszany jako widowiskowa kara.

Koniec smartfonów w szkołach. Rząd podjął decyzję

W tej ocenie jest wyraźne rozróżnienie, Polska ma prawo bronić własnej pamięci historycznej, ale powinna pamiętać, że Ukraina pozostaje państwem walczącym z rosyjską agresją. Zbyt głośna i emocjonalna reakcja mogłaby zaszkodzić relacjom, których znaczenie wykracza poza bieżący spór.

Nałęcz proponuje więc rozwiązanie mniej efektowne, za to bardziej dotkliwe dyplomatycznie: odpowiedź, którą Kijów odczuje, ale której Warszawa nie będzie przedstawiać jako politycznego triumfu.

Spór o UPA znów wraca do relacji Polski i Ukrainy

Decyzja Zełenskiego pojawia się w bardzo trudnym momencie. Polska od początku wojny należy do najważniejszych sojuszników Ukrainy, ale pamięć o Wołyniu pozostaje jednym z najbardziej drażliwych tematów między oboma państwami.

Właśnie w tym miejscu kryje się cały problem. Warszawa nie może udawać, że nazwa UPA nie wywołuje bólu i sprzeciwu. Kijów z kolei funkcjonuje w realiach wojny, własnej polityki wewnętrznej i budowania symboli oporu przeciw Rosji. Gdy te dwa porządki się zderzają, każda decyzja staje się testem nie tylko dla dyplomacji, ale także dla zaufania między sojusznikami.

Nałęcz nie namawia więc do milczenia. Namawia do odpowiedzi, która będzie stanowcza, ale nie będzie podsycała publicznego konfliktu. W sprawie tak delikatnej jak UPA łatwo bowiem o gest, który dobrze wygląda w krajowej polityce, a później długo ciąży na relacjach Warszawy i Kijowa.

Poniżej galeria zdjęć: Trump i Zełeński w Białym Domu

Polityka SE Google News
TRUMP ZABRAŁ KASĘ Z RADY POKOJU?! | KIM I SZCZĘŚNIAK W EXPRESSIE BIEDRZYCKIEJ
Sonda
Jak Polska powinna odpowiedzieć Zełenskiemu w sprawie UPA?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki