Wizyta Johna Ratcliffe’a w Moskwie nie wyglądała na tajną misję. Wręcz przeciwnie. Niemieckie media zwracają uwagę, że szef CIA przyleciał do Rosji ogromnym samolotem transportowym, a trasę jego lotu można było śledzić w internecie.
„Die Zeit” określił Ratcliffe’a nawet mianem „szpiega, który chciał być zauważony”.
Zdaniem komentatorów nie był to przypadek.
Szef CIA w Moskwie. „Geopolityczna demonstracja”
Publicysta „Die Zeit” Joerg Lau ocenił, że wizyta miała być czytelnym sygnałem dla Kremla. Chodziło przede wszystkim o pokazanie, że Stany Zjednoczone obserwują rosyjskie działania i nie zamierzają ignorować ewentualnej eskalacji wobec NATO.
Według niego była to „geopolityczna demonstracja” i ostrzeżenie przed atakiem na kraj Sojuszu.
„Nie wyciągajcie z naszego niepowodzenia na Bliskim Wschodzie wniosku, że macie w Ukrainie, w Krajach Bałtyckich czy w wojnie hybrydowej przeciwko Niemcom wolną rękę. Przesłanie wizyty brzmi - 'Widzimy wyraźnie, co robicie'” - napisał Lau.
Niemieckie media wskazują na Polskę
W analizach pojawia się również Polska. „Die Zeit” zwraca uwagę na „niezwyczajną aktywność” NATO nad północną częścią naszego kraju oraz państwami bałtyckimi. Według tygodnika od 18 sierpnia w regionie pojawiało się wiele maszyn należących do państw Sojuszu, choć nie były to wcześniej zapowiedziane ćwiczenia.
Gazeta uważa, że działania te mogą być elementem odstraszania Rosji i demonstracją gotowości NATO.
„NATO pokazuje, że może użyć swoich kombinowanych zdolności tam, gdzie istnieje niebezpieczeństwo, że Rosjanie przetestują gotowość Sojuszu do obrony” - czytamy.
„Sueddeutsche Zeitung”: sytuacja nie jest spokojna
Jeszcze mocniej pisze „Sueddeutsche Zeitung”. Gazeta określa wizytę szefa CIA w Moskwie jako „nadzwyczajne wydarzenie”. Hubert Wetzel zwraca uwagę, że choć znaczna część rosyjskich sił jest zaangażowana w wojnę przeciwko Ukrainie, sytuacja na wschodzie NATO wcale nie jest spokojna.
„Rosyjska ofensywa wojsk lądowych może wydawać się nieprawdopodobna, ale nie dotyczy to przestrzeni powietrznej sojuszu. Rosja wyśrubowała w minionych miesiącach wojskowe prowokacje wobec krajów NATO - ilościowo i jakościowo” - zaznaczył Wetzel.
W tym kontekście ponownie pojawiła się Polska. Komentator przypomniał incydenty związane z wtargnięciem dronów w polską przestrzeń powietrzną oraz upadkiem rosyjskiego pocisku sterowanego. Według Wetzela działania Moskwy pokazują, że Władimir Putin jest „gotowy do podjęcia w konfrontacji z NATO większego ryzyka i nie przejmuje się tym, że Sojusz to wie”.
Sama wizyta szefa CIA nie wystarczy?
Bardziej sceptyczny jest „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Berthold Kohler przestrzega, że jeden demonstracyjny lot do Moskwy może nie wystarczyć do odstraszenia Kremla.
„Czy na Kremlu zrobi to wrażenie? Wizyta szefa CIA nie wystarczy. Podobna wizyta (przed 2022 r.) nie zapobiegła napadowi Kremla na Ukrainę” - napisał.
Komentator wskazuje, że realne odstraszanie Rosji wymagałoby zwiększenia obecności wojskowej USA w krajach położonych najbliżej Rosji i dalszego wsparcia Ukrainy.
W niemieckiej prasie coraz częściej pojawia się przy tym mocniejsze określenie sytuacji na wschodzie NATO. Jak zauważa „Sueddeutsche Zeitung”, w Pentagonie zamiast o „flance wschodniej” ma się już mówić o „froncie wschodnim”.