Super Express: „Jeśli Tusk z Żurkiem myślą, że nowymi zarzutami z kosmosu zamkną mi usta, to grubo się mylą” – mówi poseł PiS Michał Woś w reakcji na informację o skierowaniu do Sejmu kolejnego wniosku o uchylenie mu immunitetu. Zaskakuje pana taką pewnością siebie?
Arkadiusz Myrcha: Więcej pokory i więcej szacunku dla pracy państwowych instytucji, szczególnie prokuratury. Mówimy tu o bardzo poważnej sytuacji, o nadużyciach i nieprawidłowościach przy powołaniu i funkcjonowaniu Inspektoratu Służby Więziennej, na szczęście dziś już nieistniejącej komórki specjalnej wewnątrz SW, powołanej przez Zbigniewa Ziobrę, przy zresztą dużym sprzeciwie samych funkcjonariuszy Służby. W tym śledztwie zarzuty ma już postawione kilka osób, także były dowódca tej jednostki, a Michał Woś jest kolejną. Tym razem w zakresie głównie kadrowych decyzji personalnych i tajemniczych ekspresowych awansów, ale także nieprawidłowości finansowych. (…) Dowody wskazują na to, że wykorzystał swoje uprawnienia jako wiceminister nadzorujący Służbę Więzienną żeby doprowadzać do ekspresowych awansów z naruszeniem obowiązujących przepisów.
- Czym była ta „specjalna komórka” powołana przez Ziobrę?
- Służbą specjalną. To była służba specjalna wewnątrz Służy Więziennej, ze szczególnymi uprawnieniami, szczególnym i wcale niemałym budżetem, który dawał możliwość zakupu drogich samochodów, których ta służba nie potrzebowała, drogich zabawek technologicznych, które nie były narzędziami operacyjnymi. Ta służba miała inwigilować od środka samych funkcjonariuszy Służby Więziennej.
- Michał Woś twierdzi, że nie złamał prawa, że prokuratura działa politycznie, pytanie czy będzie kolejnym byłym członkiem kierownictwa resortu sprawiedliwości, który nie znajdzie się nagle w Budapeszcie?
- Oczywiście patrząc na postępowanie jego kolegów nigdy nie można wykluczyć takiego wariantu.
- Macie jakiekolwiek narzędzia żeby temu zapobiec?
- Michał Woś jest już osobą, która ma zarzuty w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości i ma zastosowane środki zapobiegawcze w postaci dozoru policyjnego, ale dopóki nie zostanie zastosowany areszt tymczasowy, dopóty swoboda poruszania się jest. I to jest ich osobista decyzja czy oddają się w ręce politycznego przyjaciela Putina Victora Orbana czy też będą stawać przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Szereg kolegów z PiS, np. Mateusz Morawiecki, Krzysztof Szczucki, Mariusz Błaszczak czy Antoni Macierewicz nie dostrzegają tych pseudo okoliczności, „zamachu stanu” i tyranii, która by miała w Polsce być, tylko normalnie stają przed sądem i przed prokuratorem. Widać jednak, że dla części polityków PiS jest to po prostu z różnych przyczyn niemożliwe. Dotychczas Michał Woś na wezwania się stawiał.
- Apelował pan przed chwilą do niego o więcej szacunku dla pracy państwowych instytucji, więc jestem ciekawa jak pan zareagował na zachowanie Zbigniewa Ziobry, który na telewizyjnej antenie zadzwonił pod numer podany na wystawionym za nim listem gończym?
- To jest żenujące. Z niezwykle poważnej sprawy, bo zarzuty, które stawia mu prokuratura są niezwykle poważne, robi śmieszkowanie z funkcjonariuszy policji, którzy na co dzień wykonują naprawdę ciężką i odpowiedzialną pracę. Obniża zaufanie do autorytetu państwa.
- Państwa pod rządami Donalda Tuska, chyba właśnie taki jest jego zamiar.
- Pytanie co on chce osiągnąć? Chce już poprawić humor tylko sobie i swoim politycznym akolitom? Pokazać, że nadal jest „szeryfem”? Nie osiąga tego efektu.
- Skąd ta pewność?
- Bo kiedy analizuje się nastroje obywateli ws. Ziobry, to mamy miażdżącą krytykę jego postawy. Tej jego ucieczki i „heheszkowania”. To mu absolutnie nie pomaga. Państwo traktuje Zbigniewa Ziobrę tak samo jak każdego innego podejrzanego. Jest postępowanie sądowe, w dodatku w świetle kamer, jego obrońcy składają wnioski, które są rzetelnie rozpatrywane, stosowane są te same środki zapobiegawcze jak przy innych osobach, którym zarzuca się choćby kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Wymiar sprawiedliwości nie patrzy na zabarwienie polityczne, polityczną przeszłość, na nazwisko. Każdego traktuje tak, jak stanowią przepisy prawa. Jego postawa długofalowo nie pomaga mu w tym postępowaniu karnym i, w mojej ocenie, zamyka mu powrót do polskiej polityki. Bo nikt nie będzie poważnie traktował faceta, który dla użytku wewnętrznego robi sobie jaja z funkcjonariuszy policji.
- Ale zwrócił uwagę, zgodnie z prawdą, że list gończy obowiązuje wyłącznie na terenie naszego kraju, a wszem wobec wiadomo przecież, że przebywa w Budapeszcie. Jedynym skutecznym narzędziem może tu być wydany wczoraj Europejski Nakaz Aresztowania, choć trudno przypuszczać, że Orban będzie w tym zakresie z polskim wymiarem sprawiedliwości współpracował.
- Po to jest ten szczególny tryb ekstradycyjny na terenie państw Unii Europejskiej. Europejski Nakaz Aresztowania stosuje się właśnie wobec wszystkich tych, którzy uciekają przed wymiarem sprawiedliwości.
- Był wystawiony już za Marcinem Romanowskim, ale Orban sprawę zignorował. I co teraz?
- Rzeczywiście nie ma żadnych pozytywnych sygnałów w sprawie zmiany tej sytuacji. Za kilkanaście tygodni może się jednak na Węgrzech zmienić sytuacja polityczna i wtedy zobaczymy czy wtedy nadal panowie Ziobro i Romanowski będą mieli takie dobre humory. Jak przychodzi co do czego, to Ziobrze odwagi brakuje. Jest odważny tylko wtedy kiedy wie, że siedzi pod parasolem Putina. To jest kompromitujące.
Rozmawiała Kamila Biedrzycka