Super Express: Janusz Kowalski, dziś poseł niezrzeszony, do niedawna w klubie PiS, nawołuje do „odsyłania Ukraińców z Polski na Ukrainę” i twierdzi, że „wszyscy muszą tam wrócić”. Sprawy zaczynają zmierzać w bardzo niebezpiecznym kierunku, bo historia powinna nas już nauczyć, że największe tragedie zaczynały się „tylko” od słów. Ktoś chyba powinien na to zareagować?
Miłosz Motyka: Jeśli chodzi o pana posła Kowalskiego to horyzonty głupoty są niezbadane. Głupoty i hipokryzji, bo przypomnę inne jego słowa, kiedy mówił, że jest dumny z tego, że jest Polakiem, bo nie zna nikogo, kto nie pomaga Ukraińcom. Dziękował mediom, które walczyły z rosyjską dezinformacją, bo Rosja „próbuje szczuć na Polaków i na Ukraińców”.
- Dziś to on szczuje na Ukraińców i naprawdę nie wiadomo czym takie zachowania mogą się skończyć.
- Zmieniły się nastroje, ale horyzonty głupoty i braku racjonalnego myślenia zawsze pozostawały takie same. Wtedy stać po stronie Ukrainy było „trendy”, choć PiS utrzymywało, że stoi po stronie wartości. Więc ja pytam: gdzie stoją dziś? Tak nagle zmienili zdanie? To zmierza w bardzo złą stronę i na takie słowa powinniśmy reagować. PiS i Konfederacja podsycają nastroje, które w trakcie wojny uległy zmianie, tam nie ma zdrowego rozsądku. Gdzie te chłodne, dyplomatyczne głowy i elementarna chrześcijańska wrażliwość? Kiedyś PiS było partią spuścizny Lecha Kaczyńskiego, a dziś jest partią Mejzy, Kowalskiego, Mateckiego i Czarnka, troglodytów, którzy hejtem i nienawiścią się żywią. To jest ich rzeczywistość i tak już będzie.
- Wzrost antyukraińskich nastrojów w Polsce pojawił się już przed skandaliczną decyzją prezydenta Zełenskiego i teraz się tylko pogłębia, jakie to przyniesie nam wszystkim konsekwencje?
- Żadne nastroje „anty” nie są do uzasadnienia. Można rozumieć postawy polskich polityków, którzy nie godzili się na brak zasady wzajemności ze strony ukraińskiej i my to też jasno stawialiśmy. Jeśli przekazujemy uzbrojenie na rzecz walczącej Ukrainy, to chcemy żeby technologie dotyczące choćby dronów też były przekazywane. Ale tak się nie dzieje, mamy pewien afront dyplomatyczny ze strony naszego sojusznika. Natomiast politykom nie wolno szczuć na ludzi, szukać korzeni, pochodzenia, odsyłać kogoś „do domu”. Zastanawiam się jakby się czuli Polacy gdyby jakikolwiek polityk, w państwie, w którym przebywają, Francji, Holandii czy Wielkiej Brytanii tak się wypowiadał tylko dlatego, że stosunki pomiędzy rządami się psują. To nie powinno być powodem do ataku na zwykłych ludzi. Jeśli mamy pełne przekonanie, że Ukraina popełnia błąd, to nie wolno nam mówić, że to jest wina pracowników mieszkających w Polsce i że trzeba ich „odesłać”. Ale takiego apelu ze strony Jarosława Kaczyńskiego do jego polityków niestety nie usłyszymy. Mimo, że jakiś czas temu mówił jeszcze, że stawianie jakichkolwiek warunków Ukrainie jest stawianiem się po stronie Rosji, a Karol Nawrocki będąc szefem IPN twierdził, że Ukraińcy mają prawo wybierać sobie takich bohaterów jakich chcą. Pokazują wyborcom jakimi są cynikami. Powiedzą wszystko. (…) Rozumiem rozgoryczenie strony ukraińskiej, że prezydent Nawrocki postawił sprawę tak jednoznacznie, ale to nie jest powód by eskalować.
- Sprawa Orderu jest zamknięta czy premier powinien się wypowiedzieć ws. swojej kontrasygnaty?
- Sprawa Orderu jest zamknięta, bo prezydent Zełenski go odesłał i de facto się z tą decyzją zgodził. Zastanawiałbym się bardziej nad kolejnymi krokami. Z punktu widzenia polityki wewnętrznej nie było jeszcze sytuacji, w której kilku byłych prezydentów Ukrainy stanęło po stronie prezydenta Zełenskiego. Zastanawiam się jednak czy w warstwie geopolitycznej warto robić to samo i oczekiwać na lata do przodu innych efektów. Pamiętam gwarancje Memorandum Budapesztańskiego, pamiętam Mińsk 1 i Mińsk 2 i kto stał za tymi porozumieniami oraz czym się później skończyły. Pamiętam luty i marzec 2022 r. i dzisiaj próba Ukrainy stawiania po raz kolejny na te państwa jest oczywiście jej decyzją, ale mówimy np. o Francji, której prezydentem może być za chwilę pan Bardella. A kto przewodzi sondażom w Niemczech? (…)
- Czyli Zełenski popełnia strategiczny błąd?
- Tak. Stawia na państwa, w których za chwilę mogą dojść do władzy politycy, którzy będą w stanie powrócić do biznesów z Rosją. AfD mówi o tym wprost. Dlatego w tej sprawie naprawdę byłbym raczej po stronie Polski, która w momentach próby w 2014 i 2022 r. zachowywała się inaczej. (…)
- Relacje między prezydentami Polski i Ukrainy są dziś zamrożone?
- Myślę, że dziś ich po prostu nie ma. Nie ma bezpośrednich relacji między prezydentami. (…) W warstwie symbolicznej i pewnych nastrojów to idzie w złą stronę. A pamiętajmy, że dziś i w przyszłości mamy ze sobą zbieżne interesy ws. bezpieczeństwa. Naszym wrogiem jest Rosja. Warto w tej sytuacji iść na kontrę z Polską, która zawsze w momentach próby stała po dobrej stronie? (…) To nie Polska nadała imię bohaterów UPA jednostce wojskowej. I jeśli przyjeżdża do nas wysłannik prezydenta Zełenskiego, to cyba po to żeby dialog kontynuować?
- A ma pan poczucie, że Ukraińcy nie chcą go kontynuować?
- Nie mam poczucia żeby chcieli go kontynuować.
- Co jeśli rzeczywiście Wołodymyr Zełenski nie przyjedzie na polsko-ukraińską konferencję do Gdańska?
- Nie wiem. Chciałbym żeby przyjechał, bo Ukraina jest współgospodarzem tego wydarzenia. To sprawa istotna z punktu widzenia bezpieczeństwa naszego regionu. Jeśli nie przyjedzie, to będzie bardzo zły sygnał dla naszych bilateralnych relacji. (…) Jak to miałoby wyglądać w przyszłości gdyby Ukraina odwracała się plecami od rzecznika swoich spraw w Unii Europejskiej? (…)
Rozmawiała Kamila Biedrzycka