- Po burzliwym referendum w Krakowie Sławomir Mentzen oficjalnie namaścił kandydata Konfederacji na prezydenta, ostro rozliczając poprzednie władze miasta.
- Bartosz Bocheńczak został wskazany jako wizjoner Krakowa, który ma stać się "polską Doliną Krzemową" z metrem i cyfrowym urzędem, wolnym od biurokracji i "kolesiostwa".
- Sprawdź, jak Konfederacja chce odzyskać miasto dla mieszkańców i czy ich rewolucyjne plany mają realne szanse na realizację.
Mentzen uderza w byłe władze Krakowa. „Jako jedyni odwołaliście prezydenta”
Konfederacja rozpoczęła walkę o Kraków z wysokiego C. W piątek 29 maja na Rynku Głównym odbyła się inauguracja kampanii Bartosza Bocheńczaka, kandydata ugrupowania na prezydenta miasta. Na miejscu pojawili się liderzy Konfederacji, a wystąpienie Sławomira Mentzena szybko stało się jednym z najostrzejszych momentów wiecu.
Mentzen zaczął od pochwały mieszkańców Krakowa, którzy kilka dni wcześniej doprowadzili do odwołania Aleksandra Miszalskiego w referendum. Polityk przedstawiał wynik głosowania jako wyjątkowy sukces obywateli i dowód na to, że krakowianie potrafili przeciwstawić się lokalnej władzy.
Bocheńczak rusza po Kraków. „Struktura mafijna z Don Corleone”
„Niezwykłe było to, że wy go jako jedyni odwołaliście. Żadne inne duże miasto, pomimo tego, że miało tak samo beznadziejnych ludzi władzy, nie dało radę się tej władzy postawić” – mówił Mentzen.
Lider Konfederacji nie zostawił suchej nitki na dotychczasowym sposobie zarządzania miastem. W swoim wystąpieniu uderzał przede wszystkim w polityczne zaplecze Platformy Obywatelskiej, zadłużenie miasta i decyzje, które uderzały w mieszkańców.
„Poprzedni prezydent naprawdę sobie u was nagrabił. Ta absurdalna strefa czystego transportu... To kolesiostwo, zatrudnianie prawie każdego, kto kiedykolwiek gdziekolwiek otarł się o Platformę Obywatelską” – wyliczał.
„Kraków to nie Disneyland dla turystów”. Mentzen mówi o mieście dla mieszkańców
Najmocniej wybrzmiał jednak fragment o tym, komu powinien służyć Kraków. Mentzen próbował zbudować prosty, bardzo nośny kontrast: mieszkańcy kontra turyści, urzędnicy i polityczne układy.
„Kraków to nie jest Disneyland dla turystów. Kraków to nie jest pasieka, skarbonka czy plac zabaw dla ludzi Platformy. Kraków należy do was” – mówił do zgromadzonych.
W tej części wystąpienia lider Konfederacji starał się pokazać wybory jako spór o odzyskanie miasta przez krakowian. Nie mówił tylko o zmianie personalnej w magistracie, ale o całej wizji rządzenia.
„Kraków powinien być rządzony tak, żeby dobrze było przede wszystkim mieszkańcom Krakowa, a nie turystom, działaczom Platformy czy komukolwiek innemu” – podkreślał Mentzen.
Metro, kryptowaluty i „polska Dolina Krzemowa”. Konfederacja pokazuje plan dla Krakowa
W przemówieniu pojawiły się też hasła, które mają odróżnić kampanię Bocheńczaka od klasycznej samorządowej wyliczanki. Mentzen mówił o metrze, cyfryzacji urzędu, nowych technologiach, a nawet płatnościach w kryptowalutach.
„Kraków potrzebuje metra. Jest to zupełnie oczywiste, że Kraków zasługuje na metro” – przekonywał.
Polityk zaznaczał, że metro nie powinno być traktowane jako fanaberia, ale jako inwestycja o znaczeniu ogólnopolskim.
„Chcemy metra w Krakowie. Metro w Krakowie musi powstać jak najwcześniej i zapłaci za nie Warszawa. Zapłaci za nie cała Polska, bo cała Polska jest dumna z Krakowa” – mówił Mentzen.
Lider Konfederacji kreślił także wizję Krakowa jako miasta nowych technologii.
„Kraków zasługuje na to i ma potencjał do tego, żeby stać się polską Doliną Krzemową, centrum nowych technologii” – ocenił.
W tym kontekście pojawił się nawet wątek kryptowalut.
„Dlaczego nie można przyjmować płatności chociażby w kryptowalutach? Tak się przyciąga inwestorów, tak się pozyskuje uwagę ludzi, którzy działają w branży nowoczesnej technologii” – przekonywał.
Mentzen chce końca papierów i pieczątek. „Z tym trzeba skończyć”
Kolejnym mocnym punktem wystąpienia była krytyka krakowskiego urzędu. Mentzen mówił o biurokracji i braku cyfryzacji, zestawiając Kraków z europejskimi miastami, które lepiej poradziły sobie z nowoczesną administracją.
„Wasze władze nie słyszały o cyfryzacji. Wasze władze nie słyszały o nowoczesnych technologiach... Ciągle papier, pieczątka i podpis. Z tym trzeba skończyć” – mówił ze sceny.
KSeF miasta i kontrola wydatków. Mentzen zapowiada prześwietlenie Krakowa
Wystąpienie miało także mocny antyukładowy ton. Mentzen mówił o spółkach miejskich, radach nadzorczych i potrzebie pełnej transparentności. Zapowiadał, że Konfederacja chce takiego dostępu do danych, który pozwoli mieszkańcom samodzielnie patrzeć władzy na ręce.
„Chcemy dostępu do KSeFu miasta Krakowa i wszystkich spółek miejskich, żeby każdy w czasie rzeczywistym za pomocą dobrego API mógł przejrzeć każdy wydatek miasta” – zapowiedział.
Bartosz Bocheńczak kandydatem Konfederacji. Mentzen nie ma wątpliwości
Kulminacją wystąpienia było poparcie dla Bartosza Bocheńczaka. Mentzen przedstawiał go jako kandydata oszczędnego, sprawnego organizacyjnie i zakorzenionego w Krakowie. Widać było, że Konfederacja chce budować jego obraz nie jako partyjnego aparatczyka, ale menedżera od konkretów.
„Nie znam lepszego kandydata na prezydenta Krakowa. To jest przedsiębiorca, menedżer, całe życie związany z Krakowem. Człowiek niezwykle oszczędny” – zachwalał Bocheńczaka.
Konfederacja poczuła wiatr w żagle
Wiec w Krakowie miał wyraźnie pokazać, że Konfederacja nie zamierza być tylko komentatorem po referendum. Ugrupowanie chce przejąć polityczną energię po odwołaniu Miszalskiego i zamienić ją w kampanię Bocheńczaka. Mentzen mówił językiem ostrego rozliczenia, ale jednocześnie próbował dopisać do niego obietnicę nowoczesnego miasta: z metrem, cyfrowym urzędem, przejrzystymi finansami i mniejszą rolą partyjnych układów.
Dla Konfederacji Kraków może stać się czymś więcej niż jedną z lokalnych batalii. Po skutecznym referendum miasto stało się symbolem buntu przeciw dotychczasowej władzy. Mentzen najwyraźniej chce, by ten bunt miał teraz twarz Bartosza Bocheńczaka.
Poniżej galeria zdjęć z tego wydarzenia - Inauguracja kampanii/prekampanii Bartosza Bocheńczaka