„Mam możliwość pomóc Polakom, jeżeli ktoś jest chętny dołączyć do armii rosyjskiej” – te słowa padają w jednym z wielu nagrań krążących po TikToku i Facebooku. Ich autor, były polski żołnierz znany jako „Polak na Donbasie”, stał się celem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Prokuratura postawiła mu zarzuty szpiegostwa i służby w obcym wojsku, a sąd wydał za nim list gończy. Mężczyzna nie tylko rekrutował, ale również odgrażał się, zapowiadając swój powrót do Polski.
>>>„To jest zdrada”. Szef MON nie ma wątpliwości, były żołnierz WP z zarzutami pracy dla Rosji<<<
„Będę jak drugi Piłsudski”. Groźby i propaganda w sieci
Z materiałów publikowanych przez mężczyznę wyłania się obraz osoby przekonanej o własnej bezkarności. W swoich wypowiedziach nie ograniczał się do chwalenia rosyjskiej agresji. Posunął się znacznie dalej, formułując groźby i warunki swojego ewentualnego powrotu do ojczyzny.
W jednym z nagrań wprost zadeklarował, że wróci do Polski, ale dopiero gdy ta wyjdzie z Unii Europejskiej i NATO. Swoją przyszłą rolę porównywał do postaci historycznej, mówiąc: „Będę jak drugi Piłsudski”, co miało sugerować chęć „zaprowadzenia porządku” w kraju. Jego profil na Facebooku pełen był treści wpisujących się w rosyjską machinę dezinformacyjną, wrogich wobec Zachodu i gloryfikujących działania zbrojne Kremla.
„Mam możliwość pomóc”. Jak wyglądał werbunek do rosyjskiej armii?
Na prowadzonym przez siebie profilu na Facebooku publikował również treści o charakterze propagandowym, w tym materiały stylizowane na listy i odezwy, podobne do ulotek wykorzystywanych przez rosyjską machinę wojenną. Wpisy te wpisywały się w narrację wrogą wobec Zachodu, NATO i Unii Europejskiej, a jednocześnie gloryfikującą Rosję i jej działania zbrojne.
Śledczy wskazują, że tego typu treści miały charakter dezinformacyjny i destabilizujący, a ich celem było nie tylko werbowanie ochotników, ale także podważanie porządku konstytucyjnego RP i zaufania do sojuszy, których Polska jest członkiem.
Główną działalnością „Polaka na Donbasie” w mediach społecznościowych było otwarte zachęcanie Polaków do wstąpienia do rosyjskiej armii. Nie ukrywał, że może ułatwić ten proces, stając się pośrednikiem dla potencjalnych ochotników. W swoich filmach mówił wprost:
„Mam możliwość pomóc Polakom, jeżeli ktoś jest chętny dołączyć do armii rosyjskiej, pisać, odzywać się”.„Mam taką możliwość pomóc. Pracuję cały czas nad tym”.„Naprawdę żałuję. Żałuję, że dopiero teraz dołączyłem”.
Swoje słowa kierował do rodaków, jednocześnie deklarując własny, czynny udział w walkach. Na nagraniach widać go w mundurze z naszywką w barwach rosyjskich oraz literą „V” – jednym z symboli agresji na Ukrainę. Całość stanowiła radykalny przykład propagandy wojennej, której celem był werbunek obywateli Polski do walki przeciwko Ukrainie.
List gończy i zarzuty szpiegostwa. Oficjalne stanowisko prokuratury
Działalność mężczyzny nie uszła uwadze polskich służb. Jak poinformowała prok. Oliwia Bożek-Michalec, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie, śledztwo w tej sprawie prowadzi krakowska delegatura ABW pod nadzorem 8. Wydziału ds. Wojskowych.
„Prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu zarzutów dotyczących dwóch przestępstw: udziału w działalności obcego wywiadu oraz pełnienia służby w obcym wojsku” – przekazała prokurator.
Według śledczych, publikowane przez niego treści miały charakter dezinformacyjny i miały na celu wywołanie poważnych zakłóceń w ustroju RP. Z uwagi na to, że podejrzany ukrywa się, na wniosek prokuratury sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania, co stało się podstawą do wydania listu gończego. Realizację powierzono policji w Częstochowie, gdzie mężczyzna był ostatnio zameldowany. Sprawa jest rozwojowa, a służby kontynuują działania w celu ustalenia miejsca pobytu poszukiwanego.
Poniżej galeria zdjęć: Tak wojna zmieniła twarz Ołeny Zełenskiej